...kiedyś szłam ulicą Jagiellońską w Krakowie i prawie wpadam na człowieka. Oczywiście byłam w trakcie zaczynania słów "Jak idziesz!". Zanim zdążyłam coś powiedzieć, zorientowałam się, że to pan Dziurman. Więc pozostało mi "ojej, przepraszam". Ale okazał się być sympatyczny i spoko.
Ale z ręką na sercu? Faktycznie poczułam jakbym wlazła na Lucjusza Malfoy'a - coś takiego było. ;) Pozdrawiam serdecznie.