Tytułową bohaterką nowego filmu Medema jest młoda dziewczyna, która razem ze swoim ojcem hipisem mieszka na Ibizie. Dziewczyna, początkująca malarka, musi jednak opuścić sielską wyspę i przenieść się do Madrytu, gdzie łatwiej jej będzie zrobić karierę. Razem z nią podróżujemy w czasie – widzimy cztery lata z jej życia, okres pomiędzy 18 a 22 urodzinami. Odliczając kolejne dni jak w hipnozie Anna udowodni, że jej istnienie jest tak naprawdę ciągiem dalszego życia innych młodych kobiet, które zginęły tragicznie, każda w wieku 22 lat. Teraz stały się częścią jej nieświadomej pamięci, częścią chaosu, który z dnia na dzień pochłania ją coraz mocniej.
Inés, Eva i Carmen od wielu lat pracują razem na stanowisku, które nie ma nic wspólnego z popularnym wyobrażeniem prywatnego detektywa, przedstawionym w niezliczonych powieściach i filmach jako twardego, samotnego bohatera zmagającego się z femme fatale. Są zanurzone w świecie, w którym łatwiej jest śledzić pracownika, swojego małżonka, przyszłego dyrektora handlowego, albo ofiarę wypadku żądającą odszkodowania niż zaufać drugiej osobie czy po prostu zapytać ją o to, co chcemy wiedzieć. Nie osądzają oszustw i kłamstw innych ludzi, dlatego nie mogą powstrzymać zaplątania się we własne. Żyjąc w mieście będącym życiodajnym oddechem i świadkiem ich podwójnego życia, te trzy kobiety szukają sposobu, żeby zacząć wszystko od nowa.
Dobroduszny ksiądz odkrywa straszną prawdę - w święta Bożego Narodzenia na Ziemi pojawi się antychryst. Jedyną metodą, by do niego dotrzeć i zapobiec nieszczęściu jest grzeszenie. Tak więc stara się ze wszystkich sił jak najwięcej grzeszyć. Doprowadza to do zabawnych sytuacji, szczególnie, kiedy do "zespołu" dobiera sobie satanistę, pulchnego sprzedawcę ze sklepu z muzyką heavy-metalową.