Pamiętam go głównie z roli Cezara w "Kleopatrze" z Liz Taylor oraz z roli profesora Higginsa w "My fair lady" z Audrey Hepburn, jednak nie przyznałbym mu Oscara za tą rolę. Moim zdaniem dużo bardziej zasłużył na niego genialny Peter Sellers za "Doktora Strangelove".
"DUCH i pani Muir" Josepha Mankiewicza. Czarujący kiedy trzeba i groźny kiedy trzeba! Bywa obcesowy, bywa nawet wulgarny, ale przede wszystkim jest współczujący.