Historia dwóch prawie obcych sobie braci, którzy stają po różnych stronach barykady. Dave Connolly jest szanowanym funkcjonariuszem irlandzkiej policji, a jego brat Joe to były skazaniec, który teraz desperacko szuka pomocy.
Andrea przybywa na platformę wiertniczą, by zbadać śmiertelny wypadek, jednak załoga jest niechętna do współpracy. Gdy huragan odcina konstrukcję od świata zewnętrznego, zaczynają ginąć kolejne osoby.
W swoim fabularnym debiucie pochodząca z Irlandii Północnej Aoife McArdle przenosi nas do niewielkiego nadmorskiego miasteczka. Surowy, zimny krajobraz współgra tu z nastawieniem mieszkańców, wśród których próżno szukać serdeczności czy empatii. W takim środowisku funkcjonuje na co dzień 17-letnia Candice (Ann Skelly), zatem trudno się dziwić, że dziewczyna stara się uciekać do świata fantazji. Czasem świadomie, a kiedy indziej w trakcie gwałtownych ataków epilepsji. Paradoksalnie właśnie wtedy jej „wizje” wydają się być najbardziej klarowne. Podczas jednej z nich widzi przystojnego, młodego chłopaka, którym wyraźnie jest zaintrygowana. Nie daje jej to spokoju, zwłaszcza że poznaje mężczyznę do złudzenia go przypominającego. To chyba jedyne, co trzyma ją w rodzinnym miasteczku terroryzowanym przez lokalny gang.