Dokument zacierający granicę między prawdą a fikcją, formalny eksperyment, bezwstydnie osobisty, a jednocześnie odwołujący się do mocno zakorzenionych w popkulturowej świadomości archetypów. Bohaterowie równie dobrze mogliby pojawić się we wspólnym filmie Judda Apatowa, Harmony’ego Korine’a i Wernera Herzoga. Reżyserka odwiedza z kamerą grupę przyjaciół z college’u, niezależnych raperów hodujących marihuanę i nagrywających muzykę, którą wrzucają do sieci. Przez osiem dni filmuje ich codzienne życie, muzyczne próby, rytualne palenie jointów i rozkminy, czy przypadkiem nie są ostatnimi ludźmi na Ziemi. Zaskakujący, nieoczywisty portret młodych ludzi, którzy porzucili społeczne normy na rzecz życia na skraju cywilizacji.
Kiedy górski domek okazuje się nawiedzony, zdesperowany malarz Dan, jego żona Mary i nastoletni syn podejmują dość nietypową decyzję: postanawiają skorzystać z usług egzorcysty.
Pełnometrażowy dokument Theo Anthony’ego mocno eksperymentuje z samą formą tego gatunku i zamiast tzw. gadających głów, wypowiadających się o Baltimore i perypetiach ze szczurami w rolach głównych, widzowie oglądają nowatorską narrację, uzupełnioną oryginalnymi wizualizacjami. Poprzez opowieść o szczurach zostajemy wprowadzeni w zawiłą historię miasta i rządzących nim uprzywilejowanych klasowo i raso społeczności. Jak słusznie zauważa w pewnym momencie wypowiadający się w kilku scenach lokalny łowca szczurów – "w Baltimore nigdy nie mieliśmy problemu ze szczurami, zawsze dotyczył on ludzi". Reżyser wykorzystuje przy tym kilka absurdalnych i zdecydowanie surrealistycznych w tonie wtrętów po to, żeby odsłonić mechanizmy rządzące procesem gentryfikacji, wykluczającym najbiedniejszych i kolorowych mieszkańców dzielnic miasta. Poddawanych kolejnym, obliczonym na jak największe zyski "modernizacjom". Film Anthony’ego przyjmuje perspektywę zwierząt uważanych powszechnie za "miejskie szkodniki", z którymi należy walczyć za wszelką cenę. Ten posthumanistyczny zabieg konstrukcyjny pozwala nie tylko zagłębić się w alternatywną opowieść o Baltimore, ale i uświadomić sobie rozliczne zagrożenia i niebezpieczeństwa, jakie czyhają na te stworzenia niemal na każdym kroku.