Przyszedł czas i na Ciebie...

Nie wiem, czy to jakieś fatum, czy też coś zupełnie przypadkowego, ale ostatnimi czasy "mam szczęście" trafiać na ludzi kina, których ta "najważniejsza" rola dobiegła końca. Nierzadko, jak to ma choćby i w przypadku Takahiro Tamury - bez echa.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: