Filmy, które tylko usiłują trafić w gusta epoki szybko robią się nieaktualne i tendencyjne - Rozmowa z Hayao Miyazakim reżyserem "Spirited Away"

  • -
  • autor: Marcin Kamiński
  • Wywiad
FilmWeb: "Spirited Away" to film, który podbił świat, otrzymując nie tylko wiele prestiżowych nagród ale także udowadniając przeciętnemu odbiorcy, że anime to nie tylko Pokemony, ale prawdziwa sztuka. Film poraża wizualizacją i mnogością pomysłów, świat w nim przedstawiony jest zupełnie unikalny. Skąd czerpał Pan inspiracje do tego filmu, jak rodziły się pomysły?
Hayao Miyazaki: Akcja "Spirited Away" osadzona została kilka dziesięcioleci przed czasami nam współczesnymi. Ukazanie tej trochę starszej niż dzisiejsza Japonii spowodowało, że emocjonalnie podchodziły do filmu nie tylko dzieci, ale także ich rodzice, którym scenografia przypominała już zapomniane czasy ich własnego dzieciństwa. Zdarzało się, że płakali na widok tej znajomej scenerii.
Co do bohaterów filmu, to niektórzy z nich zostali wymyśleni od podstaw, a niektórzy powstawali w oparciu o stare japońskie legendy. W starej Japonii wierzono, że bogowie i duchy były wszędzie, mieszkały w drzewach, rzekach, polach ryżowych. Mamy w naszym języku takie określenie "yaoyorozu no kami" co oznacza mniej więcej "osiem milionów duchów", co tylko świadczy o tym, jak wiele ich egzystowało w świadomości ludzi. Wierzono też, że ludzie, duchy i bogowie koegzystują razem w świecie. Ja także wierzę w to, że Ziemia wraz ze wszystkimi swoimi elementami tworzy swego rodzaju żyjąca boginię.

FilmWeb: W filmie rodzice Chihiro zamieniają się w świnie. To zwierzęta, które często pojawiają się w Pańskiej twórczości. Co jest w nich takiego szczególnego?
Hayao Miyazaki: Po prostu lubię świnie. Poza tym my ludzie zachowujemy się czasem jak one.

FilmWeb: Czy to prawda, że wszystkie Pana filmy powstają bez scenariusza? W jaki sposób Pan pracuje?
Hayao Miyazaki: To nie do końca prawda. Pracuję w oparciu o storyboardy. To są scenorysy, szczegółowe szkice poszczególnych kadrów, w których zawartych jest mnóstwo informacji dotyczących m.in. ustawienia kamery, dialogu, oświetlenia, dźwięku i innych detali. Zwracam uwagę, że storyboard w japońskim rozumieniu znacznie różni się od amerykańskiego, który jest bardziej ogólnym rozrysowaniem sceny. W sumie więc po części prawdą jest, że nie piszę scenariusza, ale to nie znaczy jednak, że swego rodzaju scenariusz nie istnieje.
Zasiadając do rysowania storyboard'ów mam w głowie pomysł na historię. Nawet nie wiem jak się skończy. To wszystko przychodzi w trakcie rysowania. Zaczynając prace nad "Spirited Away" założyłem, że 'zmieszczę' się w określonej liczbie rysunki. Kiedy jednak ją osiągnąłem historia nie była jeszcze dopowiedziana do końca, czułem, że zostało jeszcze coś do opowiedzenia. Taki sposób pracy gwarantuje mi dużą swobodę twórczą i pozwala się ponieść opowiadanej historii.

FilmWeb: W filmie jedną z postaci jest Bóg Rzeki, który jest napchany śmieciami. Skąd ten pomysł? Z jakiegoś japońskiego mitu?
Hayao Miyazaki: Kiedyś, dawno temu wraz z kilkorgiem sąsiadów zgłosiłem się do udziału w wolontariacie, który miał polegać na oczyszczaniu rzeki płynącej nieopodal naszych domów. Wtedy zobaczyłem, że jest ona zaśmiecana najróżniejszymi rzeczami. Były tam stare wędki, pordzewiałe haczyki, a nawet rowery. Wydawało nam się, że takie duże przedmioty bez trudu wyciągniemy z dna rzeki, ale okazało się przez lata zostały dosłownie uwięzione w mule.

FilmWeb: Wszystkie Pana filmy mają optymistyczny wydźwięk. Ale w wywiadach podkreśla Pan, że jest wielkim pesymistą. Dlaczego więc nie ma to odzwierciedlenia w Pana pracach? Czy wynika to z przekonania, że anime to optymistyczny gatunek?
Hayao Miyazaki: Jaki jest cel robienia pesymistycznych filmów?
Jako dziecko byłem słaby i chorowity. Uwielbiałem czytać fantastykę, bo opowieści te dawały mi nadzieje i były źródłem wielu emocji. W większości przypadków ich bohaterami były dzieci, które dorastając zyskiwały siłę podobną czarownikom i innym nadprzyrodzonym postaciom, którymi nie mogłyby się stać w normalnym życiu. Wierzę, że fantastyka może być dla dzieci fascynująca i dostarczać im ogromnych przeżyć, co jest im bardzo potrzebne. Aczkolwiek nie wolno w filmach przesadzać z optymizmem, bowiem przy jego nadmiarze za daleko odbiegamy od rzeczywistości.

FilmWeb: Jak Pan wyjaśni fakt, że w większości Pana filmach bohaterkami są młode dziewczyny?
Hayao Miyazaki: Połowa mojej ekipy to kobiety. Żeby nam się dobrze pracowało musze dbać o to, by bohaterką była kobieta. Gdyby był to mężczyzna, pewnie by się na mnie obraziły.

FilmWeb: Co nastręcza największych trudności przy robieniu takiego filmu jak "Spirited Away"?
Hayao Miyazaki: Największą trudnością, a przy tym najważniejszą rzeczą jest uczynienie filmu interesującym, a także zrobienie czegoś naprawdę oryginalnego. Fabuła powinna się też jakoś konfrontować z rzeczywistością i czasami nam współczesnymi. Ale nie oznacza to, że trzeba podążać za modą. Filmy, które tylko usiłują trafić w gusta epoki szybko robią się nieaktualne i tendencyjne.

FilmWeb: Po premierze "Spirited Away" powiedział Pan, że to Pana ostatni film. Tymczasem w którymś z internetowych newsów pojawiła się informacja, że w przyszłym roku pojawi się Pańska nowa produkcja zatytułowana "Hauru no Ugoku Shiro". Skąd ta zmiana planów? Czy podziela Pan opinię Mamoru Oshii, że anime jest jak kochanka - chciałoby się z nią spędzać więcej czasu, ale od czasu do czasu chce się także od niej odpocząć?
Hayao Miyazaki: Pracując nad filmem, cały czas się miotam, walczę, przeżywam prawdziwe katusze. Za każdym razem jestem tak wyczerpany, że chcę z tym skończyć. A więc po każdym filmie mówię, że to mój ostatni.

FilmWeb: Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej o "Hauru no Ugoku Shiro"?
Hayao Miyazaki: Planujemy premierę na lato 2004 roku. Fabuła tego filmu oparta jest na angielskiej powieści dla dzieci zatytułowanej "Howl's Moving Castle", której autorką jest Diana Wynne Jones. To historia dziewczynki, która skutkiem pomyłki zostaje zamieniona w 90-letnią staruszkę.
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię