Warto mieć oczekiwania!

Kiedy oglądam film już na starcie mam kilka wymagań. Każdy jakieś ma, a przynajmniej mieć powinien. Żeby seans był udany potrzebuję aktorów, którzy wiedzą co robią na planie. Konieczna jest dobra historia, bo przecież coś musi utrzymać mnie w fotelu prze kilkadziesiąt minut. Przydają się też dobre dialogi - nie ja jedyny uwielbiam cytować teksty i tekściki z ulubionych produkcji. Film potrzebuje również charakteru, tylko co to w ogóle znaczy? Z pełną odpowiedzialnością mogę przyznać że charakter to jest to coś, co mają w sobie (Nie)znajomi.

Ten właśnie charakter jest najlepszym dowodem na to, że powstanie filmu było świetną decyzją. Żeby była jasność, nie twierdzę, że pierwowzór - „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” -charakteru nie ma. Tylko jak na włoską produkcję przystało, charakter jej też jest włoski i to dobrze. Bardzo dobrze jest też móc poznać ciekawą historię z innej perspektywy i taką właśnie szansę dostaliśmy. (Nie)znajomi to produkcja na wysokim poziomie z polskim charakterem w najlepszym znaczeniu tego sformułowania. Z łatwością można dostrzec go w tekstach, które w filmie padają - nie zdziwię się, jeżeli kilka perełek wkradnie się do naszego codziennego słownika i na dłużej w nim zagości.

Od słów wszystko się zaczyna. To z nich powstają rozmowy, których w tej produkcji uświadczymy wiele. Przeprowadzonych osobiście jak i przez telefon w trybie głośnomówiącym. SMSy w trybie głośnomówiącym też się pojawią i poczty głosowe, nie zapominajmy o pocztach. To właśnie motyw zabawy na jaką podczas kolacji decyduje się grupa przyjaciół. W towarzystwie wszyscy znają się jak łyse konie, to dwa małżeństwa, para i dla złamania równowagi jeden wystawiony przez partnerkę „przyjaciel domu” - taki jeszcze ze szkolnej ławy. Kiedy myślisz, że wiesz o drugim człowieku wszystko, tylko jedna rzecz może zachwiać tę pewność - odblokowanie jej telefonu. Ciarki przechodzą na samą myśl, czyż nie? Nie każdy z nas odważyłby się na taką grę, nawet w gronie najbliższych, a może zwłaszcza przy nich.

Motyw gry nadaje filmowi bardzo ciekawego, żywego tępa. Wiadomości i rozmowy nakręcają narrację, dzięki czemu możemy poznać bohaterów w sposób nietypowy dla filmowych produkcji. Co więcej - grupa przyjaciół sama ma niepowtarzalną okazję, żeby wreszcie się poznać. Postacie stają się niezwykle namacalne, a emocje im towarzyszące udzielają się widzom. Strach przed zdemaskowaniem drobnego, czy większego sekretu jest uczuciem tak naturalnym, że ciężko nie utożsamić się osobą, która przeżywa go na ekranie. Każdy ma coś do ukrycia i nawet jeśli w tej chwili myślicie, że was to nie dotyczy, ja po prostu nie wierzę.

Pomysł na scenariusz jest tak dobry, a przy tym tak oczywisty, że niejeden twórca musiał złapać się za głowę pytając niewiadomo kogo; „dlaczego na to nie wpadłem?” Nie jeden twórca stwierdził też, że taki scenariusz zasługuje na oddanie mu hołdu w postaci nowej wersji. Kilka takich wersji powstało i choć są do siebie podobne, różnią się diametralnie! Kluczem do zrozumienia tej różnicy jest właśnie charakter produkcji. Często komentowana francuska wersja nie przypadła widzom do gusty właśnie ze względu na to, że poza językiem nie miała w sobie prawie nic francuskiego. Tego też obawiałem się przed seansem (Nie)znajomych. Bałem się, że zobaczę włoski film, w którym jedynie polscy aktorzy mówią po polsku. Na szczęście to się nie wydarzyło. Pomysł pozostał włoski, bo jest świetny. Cała reszta to nowa jakość!

Jeżeli zapomnimy, która wersja była nakręcona jako pierwsza, wynik bezpośredniego starcia może być zaskakujący. (Nie)znajomi są zdecydowanie zabawniejsi. Rozmawiają ze sobą tak, jak w polskim kinie nie rozmawia się często - naturalnie. W kluczowych momentach polska wersja jest też zdecydowanie ostrzejsza i ta pikanteria robi robotę! Nie zawiedli polscy aktorzy. Kreacje Tomasza Kota, Maji Ostaszewskiej czy Michała Żurawskiego biją na głowę włoskie odpowiedniki. Punktuje też Kasia Smutniak, która w pierwowzorze zagrała tę samą postać, a mimo to potrafiła wnieść na plan świeżość.

Nigdy nie zrezygnuję z moich oczekiwań względem dobrego filmu. Cieszę się, że obejrzałem (Nie)znajomych, bo film dał mi to czego wymagam. Cieszę się jeszcze bardziej, bo satysfakcja z oglądania nie trwała tylko do napisów. To film, który coś po sobie zostawia. Co takiego? Łatwo sprawdzić. Nie trzeba nawet żadnych gierek, wystarczy wybrać się na seans i przekonać, że warto. Tak jak warto mieć oczekiwania.

46

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię