To uczucie, kiedy wydaje Ci się, że nazywasz się Martin Scorsese, zatrudniłes Roberta De Niro i Joe
Pesciego, nakręciłes "Casino" i stałes się legendą. Poczym nagle przestają działać narkotyki.
Sprawdzasz w dowodzie i okazuje się, ze naprawdę nazywasz sie Brad Furman, zatrudniłeś Justina
Timberlejka i Bena Afflecka, utopiłeś 30 milionow baksów na mega słaby film "Runner, runner" i
wszyscy się z Ciebie śmieją.
Szkoda tylko, że ten pseudoreżyser nie liczył się z uczuciami i reakcją widza. Pewnie ślepo chłopina był przekonany, że mu coś wyszło....
sokoro uważasz że ten film miał być drugim "Kasynem" to zmień lekarza bo Twój Cię oszukuje, pozdrawiam
Uważam, że ten który zrobił ten film nawet nie powinien myśleć, że uda mu się zrobić coś co chociażby trochę przypominało "Casino"! Może na początku tak myślał ale...no właśnie, "trochę" mu nie wyszło i zrobił...kaszanę! Tyle w temacie! P.s. Ocena kniolowczyca nie mogła bardziej pasować do opisu tego filmu! :-)
Apropos lekarzy to proponuje Ci żebyś odpuścił oglądanie Dr. House'a bo skoro przerasta Cie prosta ironia to serialowy sarkazm mógłby Cie zabić.
Skoro już jesteś taki uszczypliwy, zwróciłbyś uwagę na fakt, że reżyser niewiele ma wspólnego z fabułą filmu.
Tak, tak. Jeśli film jest hitem to wszyscy klękają do miecza reżyserowi, a jak nie wyszło to nagle reżyser jest tylko pionkiem w grze. Tłumaczenie godne trenera polskiej kadry piłkarskiej. Bardzo chętnie podpisuje kontrakcik z tłustą pensją w ojro i pompuje balonik oczekiwań, żeby na odchodne rzucić, że on chciał ale piłkarze cioty. Sorry, ale jak się pod czymś podpisujesz to cokolwiek później się wydarzy, bierzesz to na klate.
Faktycznie film do zacnych nie należy, jak dla mnie naciągane 6, da się obejrzeć, ale nie o to mi chodziło, za fabułę filmu odpowiada ten, który sporządził scenariusz, a w tym przypadku nie jest to Brad Furman, a po drugie to twoje porównanie jest trochę nie na miejscu, fabuła Kasyna ma się do fabuły Ślepego Trafu tak jak szanowny pan Smuda do trenowania, jezeli już o kopanej wspominasz. Przepraszam za nadużywanie słowa "fabuła" ale jakoś wyjątkowo dzisiaj mi utkwiło. Pozdrawiam
Doskonale sobie zdaje sprawe, że Brad nie pisał scenariusza (no chyba, że jak Quentin trzyma ręke na wszystkim od początku do końca), jednak zanim podpisał kontrakt widział w co wchodzi (jakby nie miał wizji to by odrzucił propozycje) i od niego zależał końcowy efekt. Choćby z montażem mógł się lepiej postarać i płynniej opowiedzieć tą historie.
Do oglądania filmu podszedłem otwarty, bez żadnych uprzedzeń i oczekiwań. Porównianie z Kasynem przyszło po napisach końcowych i jest ironią. Nie jestem pewien czy twórcy planowali zrobić poważny film traktujący o jednym z oblicz hazardowego biznesu, ale jeśli tak to im nie wyszło. Kasyno jest w tym gatunku punktem odniesienia.
Film ani słaby ani dobry, niezły to odpowiednie określenie. Timberlake z lekka drewniany, Affleck marnuje się w takich produkcjach, mam nadzieje że gaża była odpowiednio duża. Film według znanych schematów, nic odkrywczego. Zobaczyć i zapomnieć.