2:37

2006
7,1 2,7 tys. ocen
7,1 10 1 2741
2:37
powrót do forum filmu 2:37

Takiej przekombinowanej, tandetnej, infantylnej szmiry już dawno nie widziałam. Dobra, ja rozumiem, że amerykańska młodzież jest trochę nie teges, zresztą część polskiej również, ale nie przesadzajmy...ilość tego dramatu i łez jest po prostu śmieszna. No i oczywiście nie zapominajmy, że wszystko ma miejsce w ciągu jednego dnia (co tam jednego dnia, kilku godzin zaledwie). Czemu to ma w ogóle służyć? Chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że młodzi ludzie mają swoje problemy, w tym filmie nie ma nic nowatorskiego, nędzne stereotypy to wszystko czego się po nim można spodziewać.Więc po co, pytam, po co?! Wywiady z poszczególnymi bohaterami są mocno naciągane, szablonowe i nie wyglądają naturalnie ani trochę. Ehh i oczywiście na końcu filmu dowiadujemy się, że te wszystkie wypowiedzi mają związek z samobójstwem jakiejś tam dziewczyny (każdy w związku z tym stał sie najwyraźniej bardzo wylewny i postanowił opowiedzieć historie swojego życia), która przez cały okres trwania filmu pojawia się w nim na jakies 15-20 sekund? U kiddin me? btw myślałam, że ona sobie podcieła żyły a nie umarła z uduszenia. Ten film byłby o wiele bardziej wartościowy, jeśli autor (co on miał na myśli to ja nie wiem) skupiłby się na jednym wątku i porządnie go rozwinął, a tak to wyszedł jeden wielki pseudoporuszający badziew. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, 1/10.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
Make_Me

ty tak naprawdę nie zrozumiałaś tego filmu. sorry za dosłowność ale musisz być bardzo płytką osobom jeśli nie dostrzegłaś tu głębi. zapewne jesteś jedną z tych panienek dla których cała akcja musi być prowadzona łopatologicznie, wątek co najwyżej jeden (żeby się nie pogubić) a wszytsko musi się skończyć przysłowiowym happy endem :/. no comments.

ocenił(a) film na 1
Witcher

No to wytłumacz mi proszę, co tu jest takiego do rozumienia? nie jestem żadną panienką dla ciebie i raczej nie masz podstaw żeby sądzić, że jestem płytką osobĄ, więc takimi chamskimi zaczepkami nie mam zamiaru się przejmować :P Nie zniżę się do twojego poziomu, ponieważ nie mam w zwyczaju ubliżać osobOM (see the difference? :P), których w ogóle nie znam. Głębi tu nie było, więc nie było co dostrzegać. Ja się wcale w tym filmie nie pogubiłam, bo był tak prosty i przesadzony, że nie było w czym mój drogi kolego. Happy endy szczerze walę, to zależy od filmu. Rozumiem, że znajdujesz przyjemność w krytykowaniu innych, a jeśli uważasz, że coś nie wymaga komentarza, to może... nie komentuj?

Make_Me

Film prosty ani przesadzony nie jest i wymaga zastanowienia-to klasyfikowało by Cię na osobę płytką,bynajmniej nie jest to 'zaczepka' a stwierdzenie faktu na podstawie Twoich wypowiedzi(nie rozumiesz? wiem,niestety już nie zrozumiesz. Brak umiejętności prowadzenia kulturalnej wymiany zdań na forum jak i formułowania własnych myśli w taki sposób również nie świadczy o Tobie dobrze,pozdrawiam i skłaniam głębszego 'przejrzenia' swojej psychiki

ocenił(a) film na 10
Make_Me

Polskie forum a co chwile wali się obcojęzycznymi wyrazami heh ;/ Co do filmu to należy się nad nim zastanowić trochę dłużej niż 15s po napisach końcowych, przychylam się do wypowiedzi "Witchera", choć nie mam zamiaru tu nikogo obrazić. Moim zdaniem każdy film może być do tzw. du.. jak się go nie zrozumie i za wszelką cenę będzie chciało zrobić z niego ten swój idealny film (który kiedyś tam w dzieciństwie każdy z nas zakodowałw pamięci);] Ty chcesz by autor skupił się na jednej osobie i stworzył odpowiednią historię opowiadającą problemy tylko jej ;p Ale powiedz mi szczerze czy zastanowiłaś się nad tym co chciałaś powiedzieć. Taki zabieg zmieniłby styl i przesłanie tego filmu. Ten film stałby się jednym z wielu dramatów z widocznym jednym głównym bohaterem i pomijającym wszystkich innych napotkanych po drodze, bo przecież to nie ich 10s chwały. Ale co ja tam się znam co nie ?? Ja tu jestem jednym z tych co lubią ten film, a jak ktoś zostaje skrytykowany to od razu pojawiają się zgryźliwe komentarze. Pozdrawiam u mnie 10/10 bo można i tak ocenić ;P

użytkownik usunięty
Make_Me

U mnie nie tak drastycznie, ale jednak uważam film za przerysowany. Nagromadzenie zdarzeń na małej przestrzeni w tak krótkim czasie zapewne było środkiem przekazu, ale wyszło trochę przesadzone. Ogólnie fabuła filmu na + poza tym co napisałem wyżej. Ciekawy był też zabieg wywiadu z bohaterami. 7/10

Make_Me

Dawno nie czytałem tak płytkiej i powierzchownej opinii o filmie. Gratuluję Make_Me, wspięłaś się na wyżyny niezrozumienia.
Nie chodzi tutaj o nagromadzenie problemu. Ludzie czy Wy na prawdę tak płytcy jesteście, czy tylko robicie sobie żarty?
TO JEST FILM. Czy w imię waszego "realizmu" autor miał rozciągnąć ten film poprzez wszystkie lata w których Ci uczniowie uczęszczali do szkoły? Dzień po dniu miał Wam pokazać wszystko? Jak bardzo tępi jesteście? Każdy film jest jedynie streszczeniem i esencją wydarzeń. Nawet serial "24 godziny", który był reklamowany jako dziejący się "w czasie rzeczywistym" jest jedynie esencją, bowiem niemożliwością jest takie nagromadzenie wydarzeń i tak szybki ich przebieg.
Wasze zarzuty uznaję więc za śmieszne i rzucam wam tym śmiechem w te wasze durne, tępe, neandertalskie mordy.
Stereotypy to były w "Słoniu", który jest mocno przereklamowaną opowieścią opartą na faktach.
Wstawki z postaciami filmowymi nie były żadnymi wywiadami. Widzieliście tam jakieś mikrofony i prezenterów? Bo ja nie...
To było nic innego jak zobrazowanie myśli. Reżyser jednak, zamiast samych słów dał nam także emocje wyrażane twarzami aktorów, dzięki czemu widz mógł się nie tylko dowiedzieć co dana postać myśli, ale i co czuje myśląc.
Ostatnie myśli bohaterów filmu, w których opowiadają oni o tej biednej, niezauważanej przez wszystkich duszyczce, odzwierciedlają tyle najróżniejszych emocji, że można by się w nich utopić. A ta jedna z scena z wypowiedzią ukrytej bohaterki obrazu, nadaje więcej charakteru jej postaci, niż zdołały ugrać te wszystkie wydmuszki razem wzite przez cały czas trwania Słonia.
Jeden na dziesięć to autentyczna hańba nie dla filmu, ale dla wystawiającego ocenę, bowiem każda INTELIGENTNA osoba wystawiłaby przynajmniej 5 chociażby za świetne ujęcia, aktorstwo czy muzykę. Wstyd normalnie.
Ale nie ważne... Chociażby wam to podać na srebrnej tacy to i tak zbyt tępi jesteście by pojąć całość obrazu, skoro nie rozumiecie już tak prostych rzeczy jak "wywiady z bohaterami" filmu.

ocenił(a) film na 1
AbraCham

Haha, ale kolego, nie unoś się tak, bo ci żyłka pęknie. Słuchaj ja rozumiem, że to ty właśnie jesteś największym znawcą kina, najmądrzejszym przedstawicielem swojego gatunku i moja neandertalska morda, tępa co więcej nie powinna mieć w ogóle prawa głosu. Nie mniej jednak, czy tego chcesz czy nie, ja RÓWNIEŻ mogę wyrazić swoje zdanie, i gówno mnie to obchodzi czy tobie się to podoba czy nie. Co więcej, potrafię przyjąć do wiadomości, że komuś może spodobać się film, który ja uznam za totalną porażkę, bez udawania, że jestem wyrocznią i obrzucania kogoś błotem. Może ty też powinieneś spróbować takiego podejścia, troszkę nerwów zaoszczędzisz czy coś? W związku z całą moją głupotą i totalnym otępieniem podtrzymuje swoje stanowisko odnośnie tego filmu, a fakt, że już nawet za bardzo go nie pamiętam potwierdza, że nie było warto (to, że jestem głupia oczywiście też, ubiegając twoją następną wypowiedź). Ty, ale czekaj, może na końcu jakby wysadzili całą szkołę,a w niej akurat odbywałby się kurs dla nastoletnich ciężarnych to może bym zapamiętała. Peace.

ocenił(a) film na 10
Make_Me

I ja się przyłącze:) faktycznie strasznie razi całe to wstawianie angielskich słówek w środku wątku. Jest to co najmniej irytujące. Ze swojej strony chciałbym jednak stanąć w obronie tego filmu, jak dla mnie to 10/10 i tu nie chodziło o pokazanie dramatu jednostki ale ogólnie dzieciaków w tej szkole. Mniemam że gdy oglądałaś ten film byłaś w jakimś beznadziejnym humorze bo wszystkim moim znajomym się podobał. Jest o wiele lepiej nakręcony niż Elephant czy Kids. Przy okazji uwielbiam filmy z różnymi wątkami nawet widziałem podobieństwa do Pulp Fiction czy Lucky Number SLevin :D

Pozdro... Wypudrowana :P

ocenił(a) film na 10
kreig1

z drugiej strony podziwiam Cię... ja podchodziłem do Requiem dla snu trzy razy i nie dałem rady tego oglądnąć :/

użytkownik usunięty
kreig1

Jasne, że przesadzone. No bo musi Ci dać kopa emocjonalnego;p
Mnie mierziła historia Steve'a, który, mimo choroby powodującej trzykrotnego moczenia się w czasie 6h lekcyjnych, chodził do szkoły. A E-learning? Nauczanie indywidualne? Pieluchomajtki?

Luke-sportowiec, chojrak i gej zarazem to często wałkowany temat. Że "najbardziej kozaczą ci, co najmniej powinni";>

Molestujący swa siostrę ambitny zapracowany chłopak, w którego pokłada się wszelkie konserwatywno patriarchalne nadzieje, będący pod silną i permanentną presją ojca[-autorytetu i dyktatora w jednym, z żoną u boku, która niewiele interesuje się dziećmi i woli opalanie na plaży, zamiast zauważyć, że od paru lat jej córka jest molestowana a od zawsze- tłamszona intelektualnie] też jest zahaczanym w filmach problemem.

Tak jak i dziewczyna dla pięknego ciała i popularności księżniczki zmuszająca się do wymiotów-wręcz stały motyw w amer. produkcjach z frajerami i bogaczami.

Ale ten film pokazuje, że wielu cierpi, ale ci prawdziwie wrażliwi ( niemedialnie, poza afiszem) odczuwają to najgłębiej. W ciszy. Nie potrafią się podźwignąć, bo "nie uciekną od tego" jak np. Melody. Nie są tak uparci, wytrwali w prawie dżungli. Odpuszczają. Wiedzą, ze nic się nie zmieni. Są bezsilni, a tak nie chcą żyć. Czują, że się do tego nie nadają, nie pasują. Nie potrafią się dźwignąć, być ponad to. Looserzy okazują się przyzwyczajeni do swej roli. Przygotowani jak Steve. Bogacze też świetnie odgrywają swoje kwestie. A Nasza Bohaterka? Wrażliwa, niebędąca w żadnej z grup, w normalności swojej nienormalna. Nieprzystająca. niedopasowana, niezidentyfikowana. Prawdziwie samotna. Najbardziej dotknięta, bo- wydałoby się-najmniej zasadnie. Niespodziewanie.

W samo sedno. Miałam napisać podobnie do momentu, aż przeczytałam Twój post, więc nie będę powatarzać. Ale właśnie o to tutaj chodzi - o niewidzialność tych najwiekszych problemów i 'nieme' cierpienie tych, którzy cierpią najdotkliwiej. Dokładnie tak, jak napisałaś...

kreig1

masz racje, strasznie razi wtracanie angielskich slow, dlatego chcialem zauwazyc, ze "Elephant" = "Słoń" :P dziekuje, to wszystko ode mnie ;]

AbraCham

Podzielam. Troche za ostro o "tępakach" (nawet jeśli nimi są to nie nam oceniać), ale z Twoim zdaniem zgadzam się niemal w 100%. Pozdrawiam.

ocenił(a) film na 3
Make_Me

Najgorsze były te wszystkie pseudo mądrości w ustach nastolatków, którzy oprócz Melody, mieli śmieszne te swoje życiowe problemy. Nie wiem do kogo film jest kierowany. Do samotnych licealistów, którym się wydaję, że ich życie to bagno i mają (pseudo)depresje?

I brawo dla idioty który w opisie filmu w pierwszym zdaniu zdradził więcej niż się przez pierwszą godzinę i 15min dowiedziałem! ;)

ocenił(a) film na 7
Make_Me

to jest australijski film pustaku

ocenił(a) film na 6
Make_Me

Witam wszystkich. nie przesadzajmy z pinią 1/10! (błedem było przejrzenie waszych opinii). gdzieś przeczytałem, że rezyser powinien sie skupić na jednym wątku, to jakaś bzdura! chociaż przyznaje że film nie zachwyca narracją za to ciekawie prowadzone były zdjęcia.
Przeczytałem też w którejś wypowiedzi o żałosnych pseudo problemach nastolatków, rozbawiło mnie to, pozostawiam waszej ocenie.

Skupię sie teraz bardziej na filmie, który okazał sie ciekawy, a zarazem coraz bardzo nużący w przkazie, a wstawki z wypowiedziami poszczególnych osób były troche nieudane nie wniosły żadnego ożywienia, którego brakowało w tym filmie. Tak naprawdę to film można by skrócić do ostatniej minuty od sceny w łazience, śmierć bohaterki i poszczególne wypowiedzi przekazują całą treść filmu.
I nie stwierdzam tutaj ze film był płytki przecież zobaczyłem go z powodu na temat jaki poruszył, a wielowątkowa fabuła moim zdaniem była dobrym zamysłem lecz ciut źle zrealizowana. Mogę powiedzieć, że jedynie co nie przypadło mi do gustu to pierwsze 80 min filmu.

walet

Uważam bardzo podobnie.
Pomimo mojej skłonności do wystawiania wysokich ocen, tutaj wystawiłem jedynie 7/10. Nie będę powtarzał tego, co Ty napisałeś, ale myślę, że można by trochę lepiej zrealizować ten film, aczkolwiek niewątpliwie jest głęboki i daje do myślenia.

Muszę jeszcze dodać, że niestety niektóre postacie "zlewają się ze sobą", czego efektem jest to, że czasami ciężko jest zrozumieć, co właśnie się wydarzyło i łatwo te postacie pomylić.
MYLIŁA SIĘ CHWILAMI SIOSTRA MARCUSA Z DZIEWCZYNĄ KTÓRA GO PODRYWAŁA.
W chwili finałowej sceny z samobójstwem nawet miałem wątpliwości, KTO JE POPEŁNIA....a zrobiła to ta druga...

I widzę, że nie tylko ja się pomyliłem (patrz post użytkownika anusza - cztery posty niżej) !
Spowodowane jest to pewnie brakiem możliwości utożsamienia się widza z bohaterem, jednak jak to osiągnąć, gdy cała historia opowiadana jest jakby z boku.. a czasami ta sama sytuacja powtarza się kilka razy, oczami różnych osób.

Kończąc, w filmie ciekawie jest ukazana nić powiązań uczniów tej szkoły (ktoś wyżej uznał, że symbolem tego jest scena z drzewem), a minusem brak możliwości utożsamienia się z głównym bohaterem, przez co film może wydać się nużący i nie do końca zrozumiały.

jontrix

[odpisuję na ten post w drugiej kolejności]
To Ty pomyliłeś bohaterki, nie ja. Dla mnie cały czas były one wyraźne.

Co do utożsamiania się z bohaterami - wręcz przeciwnie. Sceny zostały skonstruowane tak a nie inaczej, oraz powtarzane z rożnych perpsektyw właśnie po to, żeby jak największa liczba widzów mogła utożsamić się z którymś z bohaterów.

Sorry, ze się niżej uniosłam. Mam zasadę "bez oceny i obrażania", którą w tym przypadku nagięłam - miałam zly dzień.

ocenił(a) film na 8
Make_Me

nie bede nic komentowac, sprostuje tylko - to byla AUSTRALIJSKA mlodziez !

ocenił(a) film na 7
Make_Me

"btw myślałam, że ona sobie podcieła żyły a nie umarła z uduszenia."
A kto powiedział, że umarła z uduszenia? Przecież cały czas płakała, traciła siły i krew, a tlen dostaje się do komórek, płynąc z krwią. Myślałaś, że podetnie sobie żyły i od razu padnie, nieżywa?
W sumie nie mam pojęcia, jak szybko umiera się po podcięciu sobie żył i jak to wszystko wygląda i myślę, że ty też nie więc czemu skomentowałaś również jej śmierć?
Jak dla mnie ta ostatnia scena wyszła niezwykle realnie, co z pewnością jest plusem tego filmu.

ocenił(a) film na 10
Make_Me

Ja uważam, że zdania innych się nie zmieni, nie uzmysłowi że jest to naprawdę mocny film. Każdy mimo wszystko ma prawo do własnego zadnia. Ale powiem jedno, że jak dla mnie film nie był przesadzony. Ludzie naprawdę nie chwalą się swoimi problemami, a często są one gorsze niż możemy sobie wyobrażać. Ostatnio coraz częściej uzmysławia mi to życie. Wydaje mi się, że zła opinia na temat ego filmu wiąże się z tym że nie ma się dobrych stosunków z innymi ludźmi. Chodzi mi o naprawdę dobre stosunki kiedy ludzie mówią ci o swoich prawdziwych, przerażających problemach. Bo wtedy rozumie się, że ten film może być realny.

Make_Me

Że jakie są problemy tych nastolatków. przepraszam?? Masz brata? Jak nie, to wyobraź sobie że masz. Jak masz, to wyobraź sobie, że ten brat regularnie od kilku lat cie obmacuje, aż w końcu gwałci. Tandetne i infantylne? Wyobraź sobie, że takie rzeczy się zdarzają i to częściej niz Ci sie wydaje. I robi takiej dziewczynie niezły bajzel w głowie, psychice i uczuciach. Ale co ja będę tłumaczyć... Sądzę, że równie dobrze tymi slowami mogłabyś określić siebie. Bo dziewczyna gwałcona przez brata, czy taka, która popełnia samobójstwo, to żaden dramat przecież. Większym dramatem zapewne będzie: "nie odpowiedział mi 'czeeeeeeść!!'"

Dziękuję, postoję.

anusza

TYLKO TO NIE SIOSTRA MARCUSA SIĘ ZABIŁA TYLKO DZIEWCZYNA, KTÓRA DO NIEGO STARTOWAŁA ! ! !

jontrix

No faktycznie - bez Twojej czujności wszyscy byśmy tu zginęli... Przecież wiem o tym - podałam przykład siostry Marcusa, bo jej problem przynajmniej był ukazany w filmie, w przeciwieństwie do tej, "ktora do niego startowała".

"Bo dziewczyna gwałcona przez brata, czy taka, która popełnia samobójstwo" - to zdanie zresztą chyba wskazuje, że chodzi o dwie różne osoby, no nie?

Dzizas, troche pomyślunku...

ocenił(a) film na 7
Make_Me

Wiesz, w tych czasach ciezko jest wprowadzić do filmu cos nowatorskiego, a dla mnie brak tego, to nic złego . Bo myslę że to dobrze, iz nadal powstają filmy o 'zwyklych rzeczach' 'codziennosci' 'codziennym dramacie' i nie dac o tym nigdy zapomniec, ze taka jest rzeczywistosc. Bo wiesz co? Ona jest taka. Dla ciebie to przesada ? Widocznie mało o życiu wiesz, w dupie byles gowno widziales, i to nie jest tak ze to amerykanska mlodziez jest nie teges, a polska mniej. Moze twoje otoczenie wydaje sie normalne, albo po prostu za malo o nim wiesz. Bo wyobraz sobie ze znam osoby z mojego srodowiska ktore podobne dramaty przezywaja, niestety i wcale nie przesadzam bo po co? W filmie mowa o tym że albo nikt, albo nieliczni wiedzą o problemach drugiego człowieka, które czasami ciężko dostrzec od tak. I nie powiem, film ideałem nie jest, nie wszystko do końca przemyślane, ale wystarczy zrozumieć z niego pare rzeczy i wyciągnąć z pewnych kwestii co ważniejsze wartości i fakty , aby nie dać oceny 1/10, ale to twoja sprawa i twój gust oczywiście. Jak dla mnie źle spojrzałeś na film i zwróciłeś uwagę na to co tak naprawdę nie jest specjalnie ważne.