Australia to film, ktory mial przedstawic dosc powazny okres (II wojna swiatowa i dyskryminacja Aborygenow), przeplatajac opowiesc celnymi zartami, ktore pozwola nam ogladac obraz z przyjemnoscia. Coz... wlasnie mial bo juz na samym poczatku widac jaki to film bedzie. Ciepla bajka, ktora moze i ma troche powaznych akcentow, ale jest bajka i to strasznie naiwna.
Jeden z glownych bohaterow - poganiacz, jest ucielesnieniem kazdego super-duper-bohatera zdowolnie ktorego gniota amerykanskiego. Po pierwsze jest to zabojczo przystojny meszczyzna, silny jak cholera, ktory przechodzi przez wrogow jak kombajn przez pole. Poza tym of course slynna kwestia ("nobody hires me nobody fires me" - nikt mnie zatrudnia, nikt mnie nie zwalnia) czyli indywidualista. Z drugiej strony to wrazliwy facet ze straszna tajemnica, zamkniety w sobie i majacy reke do koni. Co wiecej jako jedyny w calej Australii zdaje sie kochac Aborygenow (polityczna poprawnosc musi byc a co!). Naprawde uwazam ze Jackman to swietny aktor ("Źrodlo" - wspanialy film, naprawde polecam) ale tu dal ciala na calej linii. Z reszta bohaterow juz tak zle nie jest, no troche denerwuje pompatyczna narracja chlopca ale na to juz sie da przymknac oko.
Bylo troche o bohaterach teraz fabula. Za grosz logiki tam nie ma. Niby maja tego chlopca, zyja z nim 1-2 lata a on nadal mowi na przybrana matke per Ms Boss, a na ojca Drover. Wogole imienia Poganiacza nie poznamy przez caly film. Moze to i zabieg celowy (ze taka tajemniczosc niby) ale to dziwne zeby do ukochanego kobieta mowila przydomkiem. Fabula jest przewidywalna. Zli ludzie gina, dobrzy zyja dlugo i szczesliwie. No moze poza zakonczeniem, ktore w zasadzie poddaje w watpliwosc jakas godzine filmu. Jedyne co ratuje ten film to ze w calym tym morzu amerykanskiej propagandy, czasami zdarzaja sie smieszne momenty.
Ogolnie nie polecam. Film jest glupi i przewidywalny. Ale jak sie przymknie oczy na umiesninych prawdziwych meszczyzn, heroizm, walke z korporacjami, amerykanski sen i kilka dialogow, to wychodzi z tego nawet nie zgorszy film przygodowy. Daje 4/10 bo w moim przypadku to byl film ponizej oczekiwan
tak sobie czytam moj komentarz i troche stwierdzam ze za ostry bylem zmieniam ocene na 5/10 bo i zdjecia ladne i ten humor. Ale nadal nie polecam :P
Czasami niektórzy nie są w stanie zrozumieć filmu i dlatego go tak nisko oceniają... Jeżeli ktokolwiek ma większą wiedzę na temat historii Australii na pewno będzie miał zupełnie inne zdanie. Dlatego gorąco polecam film, jest rewelacyjny, a po zapoznaniu się z historią pięknej Australii 9/10 przynajmniej zasługuje ten film.
p.s. a czy amerykanom spodobał by sie film Chłopaki nie płaczą... odpowiedz sobie sam.
pzdr
to oznacza ze w Australia to kraj w ktorym mieszkaja sami umiesnieni mezczyzni i wszystko zawsze konczy sie dobrze (i to dobrze w takim strasznie naiwnym stylu)? Nie obchodzi mnie historia Australi jak ogladam film, ktory z zalozenia ma byc dla mas (co nie jest wcale niczym zlym). Obchodzi mnie fabula, ktora jest denna.
A co do ps. nie spodobal by sie. Dlatego nie jest tam popularny. Tak samo jak nie spodoba sie 'katyn' i inne filmy temu podobne. No chyba ze beda mialy dobra fabule (katyn ma nawet niezla).