Oglądałam go dosyć dawno. Pół roku temu? Mniej więcej. Moja przyjciółka powiedziała mi, że to najnudniejszy film jaki w życiu widziała. Postanowiłam sama się przekonać i wypożyczyłam go sobie. Po obejrzeniu go nie sądziłam, ze jest świetny, najwyżej dobry. Jednak coś się zmieniło - od niedawna to jeden z moich ulubionych filmów - a nie oglądałam go po raz drugi. Cóż, widocznie tak już mam - miłość do filmów przychodzi u mnie w różnym czasie - z "Przeminęło z wiatrem" było tak samo jak z "Aviatorem" - długo po obejrzeniu pokochałam tę adaptację. Z kolei "Dumę i uprzedzenie" zaczęłam wielbić po zobaczeniu wiastunu w kinie, "Tajemnicę Brokeback Mountain"... to najdziwniejszy u mnie przypadek. Nic "nie czułam" do tego filmu, nawet nie zwracałam na niego uwagi, a po obejrzeniu Oscarów to spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Na Ocarach ten film nadal mnie nie obchodził, a potem... Nie wiem jak to się stało. Ale to nie na temat. "Aviator"... Wspaniałe kreacje Leonarda DiCaprio (według mnie powinien był dostać Oscara) i Cate Blanchett, mniej udana Kate Beckinsale, ale ona według mnie nigdy nie wybiega poza poziom, który ustaliła sobie w "Pearl Harbor". Film jest długi, może dlatego niektórym się nudzi? Ale cóż, czasami pewnych historii nie da się opowiedzieć krócej, bo mogłyby utracić to coś, a nawet sens. Cóż więcej mogę powiedzieć? Tylko tyle, że zdążyłam się już przekonać, że nie należy wierzyć mojej (byłej, bynajmniej nie przez jej opinię o "Aviatorze") przyjaciółce w kwestii oceniania filmów.
A ja jak zobaczyłem Titanica to nie podobał mi się aż obejrzałem Casablancę a jak zobaczyłem Przeminęło z Wiatrem to znowu mi przeszło aż zobaczyłem zwiastun Wojny Światów. A tak serio to myślę, że ci się w głowie poprzewracało. Nie chce na ciebie jakoś najeżdżać strasznie, ale jak zaczynasz lubić film po tym jak obejrzysz zwiastun albo rozdanie oscarów, to chyba jednak oceniasz film według góstów krytków filmowych albo oceniasz samą kampanię reklamową, albo masz jekieś inne jeszcze dziwniejsze schorzenie...