aż trudno uwierzyc że reżyser filmów wybitnych (Taksówkarz, Wiek Niewinnności, Chłopcy z Ferajny) kreci takiego gniota...
Jedynym plusem filmu jest wspaniala kreacja Cate Blanchett.
Jeżeli Scorsese chce w ten sposób zdobyć upragnionego oskara to mam nadzieje że nigdy go nie dostanie.
Katastrofa? Może coś więcej niż tak ogólnikowe potraktowanie filmu? Pamiętajmy, że obraz determinuje tematyka, ta z kolei wskazuje gatunek. Twoje porównania to pudło, gdyż arcyciężko z biografii stworzyć film wybitny. Katastrofa tak....?
Katastrofa? Może nie, ale napewno ogromny zawód!
Ja po Scorsese spodziewałem się o wiele więcej niż np. po Cameronie!
Masz racje że w Aviatorze widać świetny warsztat reżysera, wspaniałe zdjęcia, dekoracje, kostiumy, muzykę, ale czy to jest najważniejsze w filmie? Jak dla mnie temu filmowi brakuje "duszy", klimatu jego starych filmów i jakiejś "klamry" która połączyłaby ten film w całość!
Nnie jestem pewien czy tak "arcyciężko" jest stworzyc dobry film z biografii, tym bardziej że historia życia Hughesa jest "arcyciekawa":)
a sam Howard miał niezwykle złożoną osobowość!
Czy taka odpowiedż Cie satysfakcjonuje...?:)
Pozdrawiam!
Tak, satysfakcjonuje i dodam jeszcze na ripostę:
Co do klimatu - dlaczego reżyser ma powielać te same znane sobie klimaty? Tu jest klimat, lecz specyficznie oddany - klimat obsesji i fobii. Klamra również występuje - scena z matką na początku i zdanie końcowe. Może dla Ciebie to zbyt dosłowna klamra ale cóż, spaja ten film. Także nie przesadzajmy z tym brakiem duszy w "Aviatorze".
Ja również pozdrawiam ;-)
Ten klimat obsesji i fobii jest dla mnie troche naciągany i sztuczny!
ale Aviator nie jest katastrofą (zadowolony?) i aż tak wielką porażką jak np. "Aleksander" Olivera Stone!
A jeżeli chodzi o naprawdę dobry film to polecam "Za wszelką cenę".
W tym filmie jest wszystko: klimat, dusza, pasja no i ta nieszczęsna "klamra":) Jezeli oglądałeś to sie odezwij bo napewno będziemy mieli odmienne zdanie:)
Naciągany i sztuczny? - w stosunku do czego? Do prawdziwego Howarda? Film rządzi się własnymi prawami a dziwactwo owo zostało w "Aviatorze" zaprezentowane po mistrzowsku, tak, że widząc niby banalne mycie rąk przechodziły mnie ciarki po plecach. W jednym zgodni na pewno będziemy - co do katastrofy "Aleksandra" Stone'a ;-)