Widziałem film o nazistach z Księżyca,widziałem film o nazistach w Arktyce,w którym to Hitler kilkadziesiąt lat po wojnie wysysa mózg jakiegoś gościa przez słomkę.Żaden z nich nie był opatrzony podpisem "Based on true story".
Ten jest,a powyższe przykłady wydają mi się zasadne w obliczu tego co zobaczyłem.
Może niewiele,ale...mąż głównej bohaterki namawiający ją do opuszczenia stolicy w sierpniu 1939 mówiąc,że przecież Stalin z Hitlerem podpisali pakt...No krew mnie zalała.Zupełnie jakby wszystkie gazety o tym pisały i to było coś oczywistego dla szarego obywatela.Może Ribbentrop się chlapnął na Twitterze i się wydało?Nie wiem,ale taki przekaz idący w Świat czyni z nas jeszcze większych nieudaczników bo skoro wiedzieliśmy to czemu broniliśmy się tak krótko?Czemu na prośbę Francuzów i Anglików prowadzących rozmowy ostatniej szansy wstrzymaliśmy mobilizację?Czemu nie stawialiśmy oporu Sowietom?
Potem polskie wojsko bohatersko walczące ze zwierzętami w zoo,a żeby z Niemcami walczyli?A gdzie tam.Nawet obrony przed bombardowaniem stolicy nie ma (a pierwszy nalot został rozbity).Sceny,w której polscy żołnierze się poddają nie zabrakło.
No i ta scena z Powstania Warszawskiego - w pełni uzbrojony oddział powstańców - no jakaś kpina.Jakby byli w pełni uzbrojeni to by zrealizowali cele,wszak determinacji i woli walki im nie brakowało.Nie zrealizowali bo nie mieli broni.
Przekaz idzie w Świat...Poza tym pięknym,że kilka osób Żydów ratowało jest jeszcze ten drugi,który nijak się ma do faktów,ale czemu widz ma traktować jedno poważnie a drugie jako fantazję reżysera/scenarzysty?
Ktoś coś jeszcze zauważył?