Co takiego zrobił Mark Wahlberg, że dostaje role w tak słabych filmach ostatnio? Jeden słabszy od drugiego.
Taki zupełny odmóżdżacz po całym tygodniu w pracy. Do obejrzenia z żoną (lub kolegami) z piwkiem na wyluzowanie.
Typowa głupkowata komedyjka z wulgarnymi, prostymi żartami, ale mnie się podobała. Po seansie czuję się zrelaksowany.
Pomysł był naprawdę spoko, ale finalnie coś nie do końca pykło. Humor momentami dość niskich lotów i przaśny, choć w końcu to komedia, więc można przymknąć oko. Sasha Baron Cohen jedzie tu momentami po bandzie w swoim stylu — wygląda, jakby sam sobie pisał teksty. +1 za sam wątek i sposób pokazania ekologów. Da się...