Belyj tigr

1 godz. 44 min.
5,2 2 449
ocen
5,2 10 2449
918
chce zobaczyć
{"type":"film","id":651647,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Belyj+tigr-2012-651647/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Biały tygrys
  • Nawet bardzo dobry. Nietuzinkowy, ciekawy i do tego przepełniony scenami z mnóstwem pięknych plenerów. Film jest również gratką dla miłośników broni pancernej z tamtego okresu.

    Jak wytłumaczyć i zinterpretować całość? Każdy z pewnością zrobi to na swój sposób, ale myślę, że przede wszystkim ów Tygrys jest autentycznym ucieleśnieniem ducha narodu niemieckiego i triumfu woli. Najdjonov ze swoim nietypowym darem "słuchania" czołgów okazuje się być tym, który potrafi nawiązać jakąś nić porozumienia z Tygrysem i dzięki temu jest w stanie wyjść cało (narodzić się na nowo) po pierwszym spotkaniu z nim. Przepełniony duchowością i spokojem jest w stanie stawić czoła nieznanemu. Film w oryginalny sposób ociera się o mistycyzm zostawiając dużo pola do analizowania poszczególnych scen, dialogów, gestów etc. etc.

    Aczkolwiek równie dobrze można stwierdzić, że Najdjonov po prostu za mocno pacnął się w łepetynę przy wysiadaniu z tanka i ot, mamy tego efekty. Wojna sprawia, że emocje i umysł płatają ludziom figle, to z kolei tłumaczy zachowania Kriuka i Berdiejewa, a nawet majora Fedotova... do momentu kiedy Tygrys w pojedynkę niszczy cały batalion radzieckich T-34.

    Teoretycznie sporo wyjaśnia ostatnia scena (dyskusja, ale nie powiem między kim, aby nie psuć przyjemności z oglądania).

    PS: udało mi się zaobserwować kilka czołgów, a mianowicie: T-34, T-34-85, T-46, T-28, M3 Lee, PzKpfw V, PzKpfw VI i jeden wrak SdKfz 173 (Jagdpanther). Jeśli są tu jacyś wybitni znawcy tematu, to proszę o naniesienie poprawek. ;)

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    Kuba1982 zgadzam sę, że to naprawdę dobry film

  • Martin von Carstein ocenił(a) ten film na: 4

    Kuba1982 Ja widziałem Matildy i Bt-7, kilka Pz. IV...
    Film raczej fajny, duża możliwość interpretacji - dla mnie Biały Tygrys reprezentuje wojnę, śmierć, upiora, może samego szatana (w każdym razie jakąś siłę Chaosu)... którego personifikację możemy ujrzeć w ostatniej scenie, Wówczas Pan Pancerny Mesjasz reprezentowałby drugą siłę, owego boga-czołgów i dążyłby niejako do ich zbawienia w walce z nieczystym.

  • Kuba1982 Zapomniałeś wymienić dwa niszczyciele czołgów produkcji rosyjskiej - ISU-152 i Su-100 oraz wrak Panzer III (wersja późna, więc podobna do Pz IV) ;)

    Jak dla mnie Biały Tygrys jako film to legenda wojenna - jedna z niesamowitych historii, które opowiadali sobie żołnierze na wszystkich frontach. Można interpretować to jako mistyczną historię o niemieckim duchu, ale jak dla mnie głównym celem było ożywienie czegoś na kształt żołnierskiej legendy :)

    Na plus trzeba zaliczyć brak propagandy i próby wciśnięcia nam jacy to niemcy (celowo z małej ;)) byli źli, a jacy to Rosjanie są bohaterscy itp.

  • wiaczo To trzeba być konsekwentnym i napisać rosjanie z małej. To takie typowo polaczkowate.

  • Martes_foina >ona odpisuje na gównopost z 2012.
    japier...

  • Kuba1982 Jeśli taki dobry to czemu ma notę 5,7 zarówno na filmwebie jak i IMDB?

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    sabaidee a kolega własnego gustu nie posiada ?

  • voitaco Gust gustem, ale gdyby wszystko było kwestią gustu to każdy film byłby arcydziełem, a chyba tak nie jest. Ludzie wieszają na ścianach jelenie na rykowisku i słuchają disco polo, bo im się to podoba. Ich sprawa i mi nic do tego. Ja oprócz oceny na filmwebie i IMDB patrzę na historię festiwalową filmu, reżysera etc. Czymś się trzeba kierować w doborze oglądanych filmów, bo wszystkiego obejrzeć się nie da. To chyba zdrowsze podejście niż oglądać jak leci wszystko co w ręce wpadnie, bo a nuż się spodoba.

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    sabaidee poniekąd zgadzam się z kolega, a moja odpowiedź była dokładnie na post powyżej. Właściwie to nadal to podtrzymuję :)

  • sabaidee 5,7 na imdb to całkiem przyzwoita średnia, natomiast ocenami na filmwebie już od dawna nie zawracam sobie głowy...

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    hellboyjr chyba nie tak do końca skoro posiadasz konto na Filmweb :)

  • voitaco A co to ma niby do rzeczy ?!

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    hellboyjr patrz wyżej =>

  • kosiniak ocenił(a) ten film na: 5

    sabaidee Moim zdaniem ocena "prawie 6" jest w sam raz, czyli wg oceniaczki filmwebu jest to film niezły. Jak dla mnie troszkę nudnawy, i chyba ciupke przekombinowany (koncowe sceny z Hitlerem) ale obejrzalem i nie załuję spędzonego czasu. Widywałem gorsze "dzieła".

  • Mike Torch ocenił(a) ten film na: 7

    Kuba1982 dobry, wojenny film. klimatem nieco przypomina stare wojenne produkcje mosfilmu

  • Kuba1982 Bardzo dobry film. Dobre kino wojenne pokazane w nieco inny sposób co uważam za bardzo dobry pomysł. Prawdziwa gratka dla miłośników bojowych maszyn okresu drugiej wojny światowej. Obok Prometeusza to najlepszy film jaki miałem okazję oglądać w tym roku. Nie przepadam za rosyjską kinematografią ale ten film mi się naprawdę podobał.

  • Kuba1982 Wątpię, by żyjący wciąż w etosie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej ruscy robili film uświetniający "niemieckiego ducha".

    Ten Tygrys to raczej symbol wojny - demon wojny, nigdy nie ginący, choć czasem pokiereszowany i uśpiony.

  • jan_niezbedny0 Nie mniej film jest wolny od nienawistnej propagandy wojennej nawołującej do zemsty i zabijania Niemców. Odniosłem wrażenie, że Rosjanie wręcz odnoszą się z szacunkiem do swoich przeciwników.
    Nie mniej, gdy na obchody rocznicy zdobycia poznańskiej Cytadeli w 1945 przyjechali kombatanci z Niemiec i Rosji, można było zobaczyć jak Polacy kultywują niechęć. Nie podali ręki ani Niemcom, ani Rosjanom. A oni po uroczystościach poszli razem na wódkę. Odnoszę wrażenie, że lepiej rozumieli, na czym polega braterstwo broni. Znane jest wiele przypadków powojennych przyjaźni pomiędzy Brytyjczykami i Niemcami, kiedyś ze sobą wojującymi. Pułkownik Hans von Luck zaprzyjaźnił się z brygadierem Davidem Stilemanem i majorem Johnem Howardem, z którymi walczył w Normandii. Nawet amerykańscy piloci potrafili spotykać się ze swoimi japońskim adwersażami.

  • michalwojtas ocenił(a) ten film na: 6

    bazant57 Brytyjczykom łatwiej się zakumplować z faszystami ( dla mnie 80% Wermachtu to faszysci - a pozostąłe 20% to chyba przygłupy bo inaczej nie wiem po co mieli by walczyć tak ofiarnie i do końca - w obronie wąsika ???)
    Nam a zwłaszcza Rosjanom trudniej skoro byliśmy i pewnie nadal wielu z nich uważa nas za podludzi.

  • michalwojtas Nie wiem skąd masz takie "dane". Niemcy obniżali kryteria narodowościowe w miarę strat na froncie wschodnim. Zaczęto wcielać setki tysięcy Polaków z terenów wchodzących przed 1914 w skład Niemiec. Nawet do Waffen SS zaczęto wcielać przymusowo po 1943 i udział poborowych w tej formacji przekroczył 50%, również Polaków z Górnego Śląska. W Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie udział Polaków - dawnych żołnierzy Wehrmachtu (wziętych do niewoli lub dezerterów) sięgnął 40%. Równocześnie rodziny uchylających się od poboru do armii niemieckiej, lub dezerterujących, czekał obóz koncentracyjny (wypisz wymaluj, jak w ZSRR na początku wojny). Tu masz wyjaśnienie, dlaczego żołnierze wciąż w tej armii byli...

  • bazant57 "Bardzo ciekawa relacja dotycząca innego sposobu wcielania do Waffen-SS na Górnym Śląsku ukazała się w 1996 r. na łamach "Gazety Wyborczej". Antoni Elsner (w 1944 r. powołany do Wehrmachtu) w swym liście do redakcji ustosunkował się do artykułu zamieszczonego w "Wyborczej", w którym podano informacje o rzekomym ochotniczym wstąpieniu do Waffen-SS młodych Ślązaków. Oto fragment listu Elsnera:
    (...) Dwóch moich kolegów ze szkolnej ławki, którzy byli synami powstańców śląskich zostało WCIELONYCH do Waffen-SS. Nazywali się Paweł B. i Tadeusz Sz., obaj z rocznika 1926. Jak doszło do "OCHOTNICZEGO" zaciągu Pawlika B. opowiem, ponieważ byłem świadkiem jego wcielenia do Waffen-SS. Świadomie rezygnuję z analizy problemu na korzyść zwykłej relacji. Oto ona:
    W październiku albo w listopadzie 1943 roku w "Ostoberschlesischer-Kurier" ukazało się urzędowe ogłoszenie, dotyczące młodzieży męskiej 1926 rocznika. Mieliśmy się dnia tego a tego o godzinie dziewiątej rano stawić w ogrodzie przy "Hüttenbeamten-kasino" przy Hucie Batory (Bismarckhütte). Stawiło się kilkuset młodzików. Po co? Nikt nic nie wiedział.
    Nasza ciekawość została zaspokojona o godzinie dziewiątej trzydzieści: przed kasyno zajechały trzy samochody osobowe i jedna ciężarówka. Pasażerami samochodów osobowych byli oficerowie Waffen-SS, a pasażerami ciężarówki zwyczajni SS-mani z bronią krótką. Czego tutaj szukają "trupie czaszki"? Okazało się, że mieli apetyt na nas...
    Najpierw otoczeni w ogrodzie, a potem wtłoczeni do sali teatralnej kasyna, zostaliśmy poddani OCHOTNICZEMU zaciągowi do Waffen-SS. Zaraz na początku nas pomierzono. Uszczęśliwieni kurduple, chłopcy wzrostu poniżej 168 cm, mogli sobie pójść do domu. Następnie z tłumu wyłuskali szkolarzy z Oberschule, którzy potem byli potrzebni jako "pisarze" wypełniający rubryki werbunkowych arkuszy formatu 2 x A4. Ponieważ byłem uczniem inteligenckiego zawodu w hucie, przydzielono mnie do grona pisarczyków.
    Wśród nas coraz liczniejsza grupa zaczęła podejrzewać, że oficerowie Waffen-SS działali bez porozumienia z Wehrbezirkskommando [okręgowa komisja wojskowa]. Podczas poboru kilka tygodni wcześniej zostałem zakwalifikowany do lotników (Luftwaffenreserve I). To my, przyszli lotnicy, przez zwolnionych kurdupli daliśmy znać oficerom z Wehrbezirkskommando, co się działo w Hajdukach.
    Zjawili się w komplecie z komendantem na czele, gdy werbunek był w pełnym toku: kilku lekarzy w białych kitlach badało zdrowie golasów, a ich pomocnicy, sanitariusze, byli zajęci "szwancparadą" i hemoroidami. Zdrowym byczkom wręczano arkusze z rubrykami do wypełnienia i odsyłano ich do pisarzy za rzędem ustawionymi stołami.
    Czym skończyła się oficerska awantura? Wyrwano ze szponów Waffen-SS wszystkich kandydatów do Kriegsmarine i Luftwaffe. Zatrzymali inteligentów, którzy mieli spisywać dane personalne pechowców.
    Pamiętam, z jakim uczuciem robiłem to, co mi kazano. Zaręczam, że nie pamiętam ani jednego entuzjazmu w oczach przyszłych SS-manów. Pamiętam i tę scenę, ponieważ dzwoniono na Anioł Pański, że w samo południe stanął przed moim stołem nagi Pawlik B., syn powstańca śląskiego. Nachylił się i szepnął do mnie po polsku: - Tonik, zrób coś!
    Z osiemnastu rubryk wypełniałem tylko trzy (czy nie sprytnie to było pomyślane!). Czy kartę Pawlika mogłem zlikwidować? Nie. Dlatego, że nas, pisarzy, nadzorował spacerujący wzdłuż stołów SS-man. Ale w ramach tego, co było możliwe zrobiłem: ojca Pawlika awansowałem na majora wojsk powstańczych, a B. zrobiłem prezeską koła Matek Polek przy parafii św. Józefa. Do rubryki cecha szczególna rodziny wpisałem: dziedziczny alkoholizm. Co na to Pawlik? Nigdy potem w życiu nie spotkało mnie tyle wdzięczności ze strony członka oczernionej rodziny...
    Niestety, fatalne pochodzenie musiało przegrać z wybitnie nordycką sylwetką Pawła B. Do Waffen-SS został wcielony trzy tygodnie później. Wojnę szczęśliwie przeżył. Los Tadeusza Sz. różnił się od losu Pawlika B. tylko w drobnych szczegółach. Dla nich SS-mański tatuaż pozostał trwałym śladem nadużycia, ale dla zbyt wielu był śladem prowokującym do interpretacji niekorzystnych dla nich. Wymienione w mojej relacji osoby nie mogą się same bronić, ponieważ odeszły od nas na zawsze. Niniejszym tekstem czynię to za nich! (...)
    Z relacji wynika więc, że pobór (w tym konkretnym przypadku) odbył się za plecami Wehrbezirkskommando, a Waffen-SS próbowało wcielić w swoje szeregi młodych Ślązaków zanim rękę położy na nich Wehrmacht.
    Podsumowując: można z całą pewnością stwierdzić, że przymusowe wcielenia Polaków do wojska niemieckiego dotyczyły nie tylko Wehrmachtu, ale także Waffen-SS, choć niewątpliwie na dużo mniejszą skalę. Dotyczyło to również Polaków z przyznaną III grupą volkslisty. Dziwić może brak jakichkolwiek informacji na ten temat w poważnych opracowaniach historycznych, wydawanych po wojnie w kraju i na Zachodzie. Pamiętać trzeba jednak, że temat ten, jako niewygodny, niewątpliwie spotykał się z taką czy inną cenzurą, zwłaszcza przed 1989 r."

  • Resfilm ocenił(a) ten film na: 4

    bazant57 Kochany niemcy nigdy nie wkroczyli na teren UK a japończycy nigdy nawet Hawajów nie zdobyli.Jest różnica pomiędzy USA,UK a Polską która była okupowana zarówno przez niemców jak i ruskich i wymordowali miliony Polaków.Chińczyk też japończykowi ręki nie poda,bo na terenie Chin były japońskie obozy koncentracyjne,kto wie czy nie gorsze od niemieckich na terenie Polski.

  • Resfilm "Kochany niemcy nigdy nie wkroczyli na teren UK [...]"
    A Wyspy Normandzkie?

    Pisałem o wzajemnym zachowaniu Niemców i Rosjan. Zdecydowanie jedni drugim mieli wiele do zarzucenia, a jednak urazy nie chowali. No ale wiadomo, Polacy są jedni, jedyni...

  • Resfilm ocenił(a) ten film na: 4

    bazant57 Jestem Polakiem,tu się urodziłem,tu urodzili się moi rodzice oraz dziadkowie,ci ostatni jeszcze pod zaborami.A właśnie zabory,o ile mnie "pamięć nie myli" to zarówno rosja jak i niemcy byli zaborcami i to przez wiele pokoleń Polaków.I nie wyskocz z czymś w rodzaju,że zrobili to dla naszego dobra.Poza tym to jest filmweb a Biały tygrys jest słabym filmem,no chyba że zaliczymy go do nurtu military fantasy?

  • pawel86ck ocenił(a) ten film na: 8

    Kuba1982 Rzeczywiście całkiem udany filmik. Dużo czołgów zebrali do filmu i ma to duży rozmach.

  • paweljur ocenił(a) ten film na: 8

    Kuba1982 Ja tam jeszcze widziałem czołgi typu su (mozliwie ze su-152) w scenie ostrzeliwania aryleryjskiego, tylko nie jestem pewny czy na pewno to byly takie czołgi czy inne

  • paweljur To były ISU-152 i SU-100. W dodatku to nie czołgi, tylko działa pancerne.

  • paweljur ocenił(a) ten film na: 8

    bazant57 niszczyciele czolgow :)

  • paweljur Teraz to mądrala.
    Ale znajdziesz SU-100 nawet w wikipedii pod hasłem "działo pancerne". Bo jest to ciąg zawężający grupę wg cech takich jak opancerzenie, czy zastosowanie:
    działo samobieżne>działo pancerne>niszczyciel czołgów (ale już nie w przypadku M-18 Hellcata, czy Nashorna, które nie mogły prowadzić boju spotkaniowego).

  • klaczek20 ocenił(a) ten film na: 8

    paweljur su 152 nie był niszczycielem czołgów

  • klaczek20 ocenił(a) ten film na: 8

    klaczek20 poza tym w filmie były isu 152

  • paweljur moglo to być Isu 152 to jest prawie to samo tylko inne działo

  • klaczek20 ocenił(a) ten film na: 8

    Kuba1982 Ogromny plus za sceny batalistyczne z dużą ilością czołgów, za wybuchy, za odgłos wystrzału białego tygrysa, za nietuzinkowy pomysł i co najważniejsze za brak tej ohydnej grafiki 3d.

  • klaczek20 Nie wiem, czy widziałeś film "Wyzwolenie". Ilości statystów i użytego sprzętu nikt już nigdy nie przebije. Zwłaszcza w kinie (a byłem na filmie po premierze ze szkołą) sceny przelotu nad budowanymi liniami okopów na Łuku Kurskim z tysiącami ludzi budziły podziw. Ozierow zadbał o głębię obrazu i w scenie forsowania bodajże Donu pokazuje w głębokim tle zatonięcie promu z czołgiem - rzecz mało istotna dla akcji, ale budująca realizm. Czołgów mnóstwo, dość udane makiety Tygrysów na bazie T-44, mniej Panter na bazie IS-2. Wszystko odegrane, a nie stworzone przez grafików.

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    bazant57 zgadzam sie

  • farkas ocenił(a) ten film na: 7

    bazant57 Dziś nikt nie da rady nakręcić "Wyzwolenia". Nawet nasza trylogia "Kierunek Berlin" jest niedościgniona. No chyba żeby Jackson dostał odpowiedni budżet. Ale mogłoby to wyglądać kiczowato

  • farkas "Wyzwolenie" powstawało jako ideologiczny aspekt zimnej wojny. Stąd funduszy i wsparcia wojska nie brakowało. Późniejsza "Bitwa o Moskwę", czy "Stalingrad" już tego rozmachu nie miały. Teraz nawet gdyby w Chinach kręcono film o ich wojnie z Japonią, to i tak liczono by kasę.

  • voitaco ocenił(a) ten film na: 7

    bazant57 Dkladnie

  • Kuba1982 Co do samego Tygrysa czy to nie jest wersja Ferdynanda Porsche bo nie wygląda jak zwykły tygrys.

  • michaluss20 W filmie użyto przerobionego czołgu IS-2. Podobno z budowaną repliką Tygrysa wytwórca nie zdążył.

  • farkas ocenił(a) ten film na: 7

    Kuba1982 Raczej nie niemiecki duch (zresztą, czy istnieją duchy narodów?). Sceny z przesłuchań Niemców świadczą, że oni sami boją się Białego Tygrysa. Najwięcej wyjaśnia dyskusja Fiedotowa z dowódcą o Darwinie. Ogrom zła, cierpienia i zaangażowanych środków ewoluuje w coś w rodzaju terminatora, a także ewoluuje ciało i umysł Najdionowa. Natomiast ostatnia rozmowa w zaświatach wydaje mi się mocno kontrowersyjna