Film opowiada historię Nolana (Mamoudou Athie), samotnego ojca, który niedawno stracił żonę w przerażającym wypadku. Spowodował też u niego amnezję. Wraz z upływem czasu Nolan zaczyna poznawać fragmenty swojej pamięci a wszystko dzięki najnowocześniejszej terapii dr Lillian Brooks (Phylicia Rashad). Jednakże, kiedy mężczyzna zaczyna się coraz bardziej zagłębiać w swoją zapomnianą przeszłość, na jaw zaczynają wychodzić zaskakujące fakty.
Jak w temacie, nie rozumiem dlaczego widzowie ocenili ten film tak nisko. Pewnie dlatego, że nie jest to "klasyczne" SF a raczej jest to dramat z elementami SF i w filmie nie ma spektakularnych bitew kosmicznych, laserów, robotów itd, ale film jest moim zdaniem bardzo dobry i zasługuje na wyższe noty.