Całość to po prostu Piątek 13tego, tyle że w gorszym wydaniu.
Fajny campowy klimacik nad jeziorem, pasująca do tego muzyka i nieco zawiłe zakończenie (do samego końca ciężko wytypować kto tak naprawdę zabija) to plusy filmu.
To wszystko mamy wymieszane z drętwymi dialogami, wątpliwym aktorstwem oraz masą idiotycznych zachowań bohaterów, jak przystało na slashery. Do tego dochodzi morderca bez wyrazu (słaba imitacja Jasona) i zabójstwa bez polotu, zero jakiejkolwiek kreatywności, a o gore możecie zapomnieć.
Film wyłącznie dla campowych maniaków.