7,0 63 tys. ocen
7,0 10 1 62512
6,5 49 krytyków
Brooklyn
powrót do forum filmu Brooklyn

ocenił(a) film na 7

Saoirse Ronan to utalentowane dziewczę, które ma tendencję do wybierania słabych filmów, nieprzystających do jej zdolności aktorskich. To nie jest jeden z tych filmów. "Brooklyn" skradnie niejedno serce, bo to inspirująca, ciepła, wzruszająca i bardzo nostalgiczna podróż do lat 50. Do czasów, gdy trawa była zieleńsza, niebo jaśniejsze, kobiety skromniejsze, a mężczyżni obdarzeni większą klasą. A przynajmniej twórcy filmu każą nam w to wierzyć. Niech i tak będzie.

Historia opowiada o młodej irlandzkiej dziewczynie, Ellis Lacey, która wypływa do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego losu. Na miejscu wynajmuje pokój w internacie prowadzonym przez surową panią Kehoe (świetna Julie Walters), pilnującej żeby żadna z młodych kobiet śpiących pod jej dachem nie pozwalała sobie na żadne bezeceństwa. Bohaterka pracuje jako ekspedientka w dużym sklepie, wieczorami szkoli się na księgową, a w wolnym czasie spotyka z sympatycznym chłopakiem włoskiego pochodzenia. Osobista tragedia zmuszą ją jednak do powrotu na krótki czas w rodzinne strony. Jak na złość wszystko zaczyna się bohaterce w Irlandii układać, trafia się fajna praca, ugania się za nią szarmancki Irlandczyk (Domhnall Gleeson), no nic tylko porzucić trudny los emigranta i pozostać u siebie. Problem w tym, że w Stanach Zjednoczonych czeka stęskniony ukochany, Nowy Jork zdążył już skraść serce, a sytuacja zawodowa wygląda obiecująco. Jest więc dylemat.

Zdaję sobie sprawę, że może nie brzmieć to przesadnie porywająco. Podobnych historii było wiele, no ale jak to czasem bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a spełnienie w sposobie wykonania. Za szczegół robi kobieca perspektywa. Nie tylko śledzimy wzloty i upadki emigracyjnej tułaczki oczami głównej bohaterki, ale i poznajemy przy okazji szerokie spektrum innych kobiet mieszkających w Nowym Jorku. Jest więc pani Kehoe, surowa starsza kobieta, narzucająca młodym podopiecznym dyscyplinę i dobre maniery. Pozornie chodzący schemat, ale postać grana przez Walters ucieka od łatwego zaszufladkowania jako posągowego sierżanta moralności. Ta skorupa pęka, gdy pani Kehoe zaczyna nagle prezentować ludzkie odruchy, zdradzające spore pokłady ciepła i dobroci czające się pod pochmurnym obliczem. Szybko do widza dociera, że w surowej pozie jest równie wiele bezkompromisowości, co zdroworozsądkowego pragmatyzmu i troski o młode lokatorki.

Młode, powabne dziewczęta, mieszkające razem z główną bohaterką, na początku wydają się być siedliskiem żmij. Złośliwych, zazdrosnych dziewuch, którym tylko romanse w głowie. Prędko spojrzymy na dziewczyny innym okiem, gdy tylko odkryjemy, że łączy je szczera więź, solidarność i serdeczność względem koleżanek. No i jest jeszcze panna Fortini (znana z serialu "Mad Men" Jessica Pare), czyli przełożona Ellis, czujnym okiem przypatrująca się zachowaniu nowej pracownicy, żeby później z lekkim zniecierpliwieniem wypunktowywać jej kolejne wpadki. Gdy tylko jednak zauważa, że bohaterkę filmu trawi ogromna tęsknota za domem, natychmiast sprowadza do sklepu osobę mogącą zapewnić jej wsparcie duchowe, a sama taktownie usuwa się w cień.

Dostrzegacie pewną prawidłowość? Tak, to jest jeden z tych cholernie pozytywnych filmów, po których można odzyskać wiarę w ludzkość i pokłonić się nad bezinteresownymi gestami dobroci. Nie w każdym czai się tutaj dobro, jest jeden beznadziejny przypadek dla którego nie ma nadziei, ale zostaje zgrabnie zgaszony ciętym komentarzem i pozostawiony z rozdziawioną buzią. Przekaz jest więc jasny: bądźmy dla siebie mili. I słusznie. Może to i nieco naiwne, ale to nieważne, trochę pozytywnego przekazu nikomu nie zaszkodzi. Zwłaszcza tak zgrabnie podanego.

I tu dochodzimy do kwestii wykonania. Doprawdy, trzeba by się wysilić, żeby wytknąć filmowi Johna Crowley'a jakieś ewidentne minusy. Ekranowy świat zaludniają postacie barwne, porozumiewające się ze sobą żywym, naturalnym językiem, a co istotne, nie pełniące pojedynczej fabularnej funkcji. Historia jest urokliwa i czarująca, nieco inspirująca, przyprawiona zgrabnie wyważoną dawką humoru, smutku oraz melancholii. Saoirse jest sercem tego filmu, w jej twarzy, oczach, sylwetce, odmalowuje się cała gama towarzyszących jej emocji. Doskonała kreacja, jedna z lepszych w karierze aktorki, zdziwiłbym się bardzo, gdyby przeszła niezauważona przez najbliższy sezon nagród filmowych. Odkryciem filmu jest natomiast Emory Cohen, czarujący, zabawny, oddany, pozujący trochę na młodego Marlona Brando. Zresztą, cała jego filmowa włoska rodzina z miejsca kradnie serce odbiorcy, a szczególnie kilkuletni brat, wzorcowy przykład sprytnego, wygadanego Włocha o melodyjnej intonacji głosu.

Podstawowy minus filmu może więc paradoksalnie tkwić w jego plusie, bo tam gdzie jedni dostrzegą ciepłą, inspirującą historię, inni zobaczą naiwną opowiastkę, operującą stereotypami kulturowymi (sposób prezentacji Irlandczyków i Włochów), sentymentalizmem i zbędnym melodramatyzmem. No cóż, jeszcze się nie urodził taki, który wszystkim by dogodził. Jeżeli macie nastrój na coś optymistycznego, zgrabnie zrealizowanego, bardzo dobrze odegranego, o inspirującej fabule, to powinniście zainteresować się filmem Johna Crowley'a. A osoby niezainteresowane tego typu historiami pewnie i tak nie doczytały tekstu do tego miejsca. Ich strata.


http://kinofilizm.blogspot.co.uk/2015/11/brooklyn-recenzja.html

Więcej recenzji i innych materiałów o kinie:
https://www.facebook.com/pages/Kinofilia/548513951865584

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
ocenił(a) film na 7
T-Durden

Saoirse to "zawodowa" nastolatka... Ciekawe kiedy sobie odpuści i zacznie grać kobiety ? Film oczywiście mam zamiar obejrzeć.

ocenił(a) film na 7
jjarek_filmweb

No więc właśnie zaczęła. ;)

ocenił(a) film na 7
T-Durden

Się przekonamy ;-)

użytkownik usunięty
jjarek_filmweb

Pamiętaj, że póki co jest w wieku który pretenduje ją do grania nastolatek, ewentualnie bardzo młodych kobiet. Na starsze role przyjdzie czas. Poza tym nie przepadam gdy role dojrzałych kobiet grały aktorki wyglądające jakby właśnie skończyły liceum (ostatnimi czasy Lawrence) - to odbiera możliwość ich grania aktorkom w faktycznym wieku ich postaci.

ocenił(a) film na 7

Ja to sobie skojarzyłem z "Dirty dancing" i Jennifer Grey, która grała nastolatkę w wieku (o ile pamiętam) chyba 28 lat... I masz rację, nastolatki(-tka) nie powinno się udawać, ale po prostu nią być, w filmie oczywiście, bo w życiu różnie się zdarza...;-)

użytkownik usunięty
jjarek_filmweb

Pamiętam też Elisabeth Harnois, która grając w "Keith" miała bodajże 28 lat a wyglądała na góra 18. Świetne geny ;) Ogólnie takie przypadki obsadzania aktorek mi nie przeszkadzają, ale w drugą stronę już tak :p

ocenił(a) film na 7

Dokładnie wolę 21 letnią Ronan jako nastolatkę niż młodą Lawrance wyglądającą jak stara malutka...

ocenił(a) film na 8
jjarek_filmweb

Dziewczyna ma 22 lata, więc nic dziwnego, że do tej pory grała nastolatki, a nie dojrzałe kobiety.

ocenił(a) film na 7
random_cinemalover

Z mojej strony to nie był żaden zarzut, było tak jak piszesz, poza tym lubię tą młodziutką aktorkę, ale mimo wszystko po prostu ciekawi mnie jakie role będzie grała będąc coraz starszą...

ocenił(a) film na 8
jjarek_filmweb

Wybacz w takim razie, źle odebrałam Twoją wypowiedź ;) Ja też jestem bardzo ciekawa, jak potoczy się dalej jej kariera, bo w rolach, w których ją do tej pory widziałam pokazała, że ma zadatki na dobrą, a nawet bardzo dobrą aktorkę.

ocenił(a) film na 7
random_cinemalover

Dokładnie tak jak piszesz... A skróty myślowe już nie raz wywołały nieporozumienia na forum, więc nie ma sprawy ;-)

ocenił(a) film na 8
T-Durden

raczej tendencję do wybierania dobrych i bardzo dobrych filmów - Pokuta, Nostalgia anioła, Niepokonani, Hanna, Grand Budapest Hotel. no i czasem coś żeby zarobić. bardzo inteligentna, błyskotliwa, ambitna aktorka

ocenił(a) film na 6
francislionel

Mam dokładnie takie samo zdanie o Saoirse,po Nostalgii zaczęłam przeglądać jej filmografię i jak na razie tylko Hanna mi nie pasuje, uważam, ze mimo że nie ma zbyt wielu filmów jestświetna w każdym i ratuje nawet słabsze filmy jak Lost River IHMO.

T-Durden

Ronan? błagam, takiego drewna chyba świat jeszcze nie nosił, po trailerze qpa jakich wiele, abominacja jaką jest Ronan to niestety nowe dno :)

ocenił(a) film na 7
wurpox

Chyba sobie żarty stroisz :) drewno to jest Kristen Stewart a nie Ronan

ocenił(a) film na 10
T-Durden

Potwierdzam, film bardzo ciepły i przyjemny - gra aktorska świetna - Saoirse Ronan to wschodząca gwiazda filmu, dawno nie widziałam tak dojrzałej gry u małolaty ;) .

ocenił(a) film na 8
T-Durden

Saoirse jest wręcz cudowna w roli Ellis. Masz rację- ona jest sercem tego filmu. Wspaniała kreacja aktorska. Podzielam również zachwyt na Emorym, był rewelacyjny jako Tony. Z resztą obsada jest bardzo mocna w tym filmie, a sam film bardzo mi się podobał. Bardzo ciepła i urocza historia.

ocenił(a) film na 9
T-Durden

Piknie!