42 lata później

Niesamowite jest to jak ta seria się trzyma. 8 filmów, 42 lata na karku, a potrafi nadal świetnie bawić i wzbudzać emocje. Druga część Creeda i ósma (!) część Rocky'ego kolejny raz łączy pokolenia i udowadnia, że film o sporcie nie musi być głupi. Szkoda tylko, że tym razem Stallone został zepchnięty na jeszcze dalszy plan (chociaż nadal odgrywa kluczową rolę). Na szczęście minuty zabrane Sylwestrowi zostały świetnie wykorzystane przez bardzo dobrze nakreślone postacie antagonistów czyli Ivana i Victora Drago. Oczywiście można przyczepić się, że kolejny raz dostajemy odgrzewany kotlet, ale jeżeli za każdym razem ma on smakować tak dobrze, to poproszę dokładkę :-)

3

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: