Film ogląda się dobrze. I tyle. W filmie jest wszystko, tylko nie wiem, po co. Pobożny ciemnoskóry policjant, piękna blondynka, ledwo biegajaca na obcasach (żeby robić zbliżenia na jej błękitne oczy?), wyszeptywane przez aktorów kwestie (że niby artystyczny film?).