Pieces of a Woman

2 godz. 6 min.
7,1 24 441
ocen
7,1 10 24441
9 053
chce zobaczyć
6,4 23
oceny krytyków
{"rate":6.4347825,"count":23}
{"type":"film","id":854517,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Pieces+of+a+Woman-2020-854517/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Cząstki kobiety
  • Alexandraaa ocenił(a) ten film na: 7

    Vanessa Kirby jest po prostu fantastyczna. Ból, apatia, zabłąkany wzrok, żałoba - te emocje od niej biją, wczuła się w tę rolę i nie wyszła z niej ani na moment. Nawet już po porodzie, gdy teoretycznie najtrudniejsze było już za nią. Wydaje mi się, że gdyby nie ona, to ta produkcja nie byłaby nawet w połowie tak dobra. Przecież to, co wyprawia przez te pierwsze 25 minut - ten rozdzierający krzyk, grymasy, nagłe zmiany nastroju - jest naprawdę mistrzowskie.

    Zresztą ten film też mógł taki być - mistrzowski. Gdyby trwał 20 minut krócej, bo środkowa część (między porodem a kulminacyjnym punktem w związku z położną) została moim zdaniem strasznie rozciągnięta i kilka pobocznych wątków burzy cały realizm, który został na początku wykreowany.

    I przez cały czas zadawałam sobie pytanie, co tak naprawdę łączyło Marthę i Seana skoro po stracie dziecka stali się obcymi (albo i gorzej, biorąc pod uwagę reakcje Seana) dla siebie ludźmi. Reżyser bardzo zgrabnie operuje kontrastami, wprowadza nas do ich życia, więc oceniając sam film, odnoszę wrażenie, że nie było między nimi nawet próby dialogu. Mimo niesamowitej chemii w pierwszych scenach.

    Gdyby nie to, że gdzieś w połowie zaczęłam się nudzić, żeby ponownie się rozbudzić w czasie scen sądowych, to dałabym wyższą ocenę.

    Więcej opowiadam tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=rrVLtrrniuo

  • iwona200 ocenił(a) ten film na: 8

    Alexandraaa Całkowicie się zgadzam, szczególnie z tym, że parę scen niepotrzebnie zaburzyło realizm (np. sytuacja z kuzynką prawniczką). 
    Rozpad relacji Marthy z Seanem oglądało się wręcz boleśnie, choć mnie najbardziej rozbroiła scena w sądzie (dokładnie chodzi o jabłko). 
    Mimo to, dałam 8, bo gra Kirby mnie urzekła. Przez cały film zastanawiałam się gdzie tą aktorkę ostatnio widziałam - dopiero gdy wygooglowałam to okazało się, że to księżniczka Małgorzata z The Crown :-)
    Świetna rola, na pewno będę śledzić jej karierę.

  • Zoe83 ocenił(a) ten film na: 8

    iwona200 ... no tak, Małgorzata ... thx

  • chimeryk ocenił(a) ten film na: 7

    iwona200 Muszę się pochwalić że oprócz w serialu The Crown, widziałem Ją w:
    - Garderobianym 2013
    - Czas na miłość 2014
    - Everest 2015
    - Geniusz 2015
    - Mission; Impossible-Fallout 2018
    - Obywatel Jones 2019
    Tak jak napisałaś,warto śledzić jej karierę, bo się rozwija w dobrym kierunku. Pozdrawiam.

  • Alexandraaa Tak naprawdę strata dziecka tuż po porodzie to ekstremalna sytuacja. Dopóki nie przeżyjesz nie wiesz jak się zachowasz, jak to wpłynie na Twoje postrzeganie świata, na relacje z innymi. Może być najlepsza, najbardziej zgrana para, która czyta sobie w myślach, a takie przeżycie zmienia człowieka o 180. Nic już nie jest takie samo, nic już nigdy nie będzie takie samo.

  • dezertx ocenił(a) ten film na: 6

    Alexandraaa Ja bym właśnie całe pierwsze 30 minut zamienił na 5-10 minut zgrabnego skrótu/montażu. Nie potrzebowałem oglądania całego procesu przedporodowego. Nie zawsze wszystko trzeba pokazywać naturalistycznie by wywołać emocje. Zobacz sobie prolog filmu Run 2020 o podobnej tematyce to zrozumiesz o czym mówię.

    A tak dostaliśmy pół godziny bekania, chrząkania i krzyków rodzącej kobiety :/
    Typowa rola pod oscary - dokładnie tak zrobił DiCaprio w Zjawie.

  • dezertx co ty pie*dolisz, właśnie pierwsze 30 czy tam 25 minut to jest czyste złoto, po scenie porodu, film zaczyna pokazywać swoje braki w scenariuszu i jest ciężki do oglądania, a jedyne co go podtrzymuje to role Vanessy Kirby i LaBeouf'a no i Ellen Burstyn, ale jakoś jej rola do mnie nie przemawia, taka trochę na siłę, w tym filmie akurat trzeba było pokazać tą scenę, a żałuję, że nie pokazali kolejnych 20 minut po porodzie, czyli drogi do szpitala i zachowania obojga rodziców - to dopiero byłby sztos

  • Sugetzu Spoiler!!!
    Zgadza się. Z początku sam miałem wątpliwości co do tej sceny. Po co przedstawiać cały ten zbędny hiperrealizm? Otóż Mundruczó prowadzi z widzem nieuczciwą grę , całkowicie myląc tropy, przedstawia Seana jak kastrowanego wałacha - czyli idealnego partnera: opiekuńczego, zaangażowanego , empatycznego, by po przydługim wstępie zmienić front o 180 stopni. Ohydna feministyczna agitka. ;-P

  • kwadracik I poparta jeszcze (rzekomo) kluczem biblijnym (sceny z jabłkami i kiełkami - złe nasienie musi obumrzeć!). ;-(

  • gosiaW ocenił(a) ten film na: 7

    dezertx Zgadzam się, mogło być krócej.

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    Alexandraaa Polecam w takim razie "MIĘDZY ŚWIATAMI" z Nicole Kidman (nominacja do Oscara) i Aaronem Eckhartem.
    https://www.filmweb.pl/film/Mi%C4%99dzy+%C5%9Bwiatami-2010-4...
    Dużo bardziej przenikliwy, pogłębiony psychologicznie, nie tak powierzchowny...

  • AutorAutor Jeśli miałbym porównywać to ze "Sprawą Kramerów". Pozornie nie mają nic wspólnego, ale naprawdę chodzi o to samo: odpowiedzialność rodzica. Oba są tendencyjne, ale film Bentona jest uczciwszy.

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    kwadracik Sprawa Kramerów tendencyjna?
    Śmiała teza.

  • AutorAutor Wtedy, gdy powstawał była śmiała. To o ile kojarzę pierwszy film w konserwatywnym USA, w którym ukazywano mężatkę i matkę jako wyrodną rodzicielkę, która w zasadzie bez powodu (oczywiście jakiś był, ale przez twórców mocno zbagatelizowany) i bez walki odwróciła się od "świętej instytucji"rodziny. Na korzyść Bentona przemawia fakt, że uczciwie pokazał jakim to egoistycznym i narcystycznym bęcwałem był początkowo odtwarzany przez Hoffmana Kramer.

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    kwadracik Konserwatywne USA?
    Wtedy?
    USA chyba najlepiej odrobiło lekcję z 1968 roku i jako społeczeństwo dokonało jakościowego skoku, jakiego inne kraje mogłyby Amerykanom pozazdrościć: ruchy kontestacyjne, kontrkulturowe, walka o równouprawnienie rasowe i ekonomiczne, edukację seksualną, pierwsze ruchy ekologiczne. Chyba żadne pokolenie nie ma tylu zasług jak hippisi. Jakby tego było mało, zatrzymali wojnę w Wietnamie, sprzeciwili się jako pierwsi swej własnej administracji, zakwestionowali wolę prezydenta i kongresu, a potem usunęli Nixona ze stanowiska. Oczywiście ruch ten szybko ostygł kompromitowany przez narkotyki i ludzi pokroju Charlesa Mansona, ale np. w kinie owocował jednymi z najlepszych filmów w dziejach, począwszy od "Absolwenta" po "Sprawę Kramerów" właśnie. Dotąd w kinie takich tematów nie poruszano.
    Konserwatyzm?
    Nic bardziej mylnego.

  • AutorAutor Jak sam zauważyłeś doszło do wstrząsu za sprawą pokolenia hippisów - gdyby nie było konserwatywne to nikt nie musiałby nim potrząsać. ;-) Ale dzięki za rozwinięcie mojej myśli. :-)

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    kwadracik :-)
    To teraz coś już z epoki konserwatyzmu:
    https://www.youtube.com/watch?v=Z0eflYLkI4A
    :-)

  • AutorAutor Takiego konserwatyzmu nigdy za wiele. ;-)

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    kwadracik Yup!
    To czysty eskapizm, ale świat zachodni musiał jakoś odreagować doktrynę Reagana i Thatcher:-)
    https://www.youtube.com/watch?v=DR1orDmj2cA

  • AutorAutor O matko, jestem eskapistą! :D (swoją drogą też niezły film ;-)) - Widziałem prawie wszystkie (w tym teledyski Jacksona i Prince'a).

  • kwadracik Oczywiście chodziło mi o "The Escapist" z Brianem Coxem:
    https://www.filmweb.pl/film/The+Escapist-2008-404970

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    kwadracik To pasuje, skoro dziś odszedł od nas Papcio Chmiel.
    W zasadzie to odleciał wannolotem.
    Król pośród królów polskiego komiksu.
    Równorzędny obok Janusza Christy (Kajko i Kokosz) i Tadeusza Baranowskiego (Szlurp i Burp). I Jerzego Wróblewskiego (Binio Bill). I Grzegorza Rosińskiego. I Zbigniewa Kasprzaka. I Andrzeja Nowakowskiego (Doman). I Bogusława Polcha (Funky Koval). I Szarloty Pawel (Jonek, Jonka i Kleks). I Makuszyńskiego/Walentynowicza (Koziołek Matołek) i Stanisławskiego/Lutczyna (Dawid i Sandy)... I całej redakcji Relaxu i Komiksu Fantastyka (m.in. Adam Hollanek, Maciej Parowski, Jacek Rodek, Jerzy Szyłak). To jest gra zespołowa. Tu się samo nigdy nic nie rodzi:-)

  • AutorAutor Dla mnie fana polskiego (i frankofońskiego) komiksu to również smutna wiadomość. Coraz mniej tych dawnych mistrzów komiksu pozostało. :-(

  • AutorAutor ocenił(a) ten film na: 6

    kwadracik Goodbye horses...
    https://vimeo.com/126757480

  • konfederate ocenił(a) ten film na: 8

    Alexandraaa Przepraszam, ale ja właśnie miałem problem z oceną roli Vanessy; o ile scena porodu jest kompletnie beznadziejna a jej rzekome krzyki brzmią raczej jak pomrukiwanie do ulubionego przeboju, tak reszta filmu jest już koncertem jej gry; inna sprawa, że scenariusz napisany pod główną rolę tak, że aktorka może swobodnie rozwinąć swe talenty i tak naprawdę to w miarę ogarniętemu aktorowi ciężko jest to schrzanić.
    O takie role się modlą.
    Nie schrzaniła, wykorzystała swoją szansę i ma życiową (jak do tej pory) rolę.
    Oby tak dalej.