Wielki błękit Mayola - moja recenzja

„Wielki błękit” to jeden z najważniejszych francuskich filmów lat 80., esencja nurtu cinéma du look i jeden z niewielu francuskojęzycznych filmów, które umościły sobie wygodne miejsce w popkulturze. Mimo swojego oniryzmu i mistyczności, historia w nim opowiedziana oparta jest na autentycznych wydarzeniach, a przede wszystkim na osobie Jacquesa Mayola. Na ile przedstawiono ją w zgodzie z prawdą możemy przekonać się z seansu dokumentu „Człowiek delfin”.

W środowisku nurków Mayol to postać legendarna, którego autobiografia „Homo Delphinus” jest niemal biblią i dla wielu była inspiracją do wyboru ścieżki życiowej. Został wielokrotnym rekordzistą świata w nurkowaniu głębinowym i pierwszym człowiekiem, który bez aparatu tlenowego zszedł na głębokość 100 metrów pod wodę, w czasach, gdy naukowcy twierdzili, że to absolutnie niewykonalne. Dopiero w 1991 roku, pod wpływem osiągnięć Mayola i po sukcesie „Wielkiego błękitu”, powstała AIDA International – federacja organizująca zawody międzynarodowe i opracowująca standardy i regulacje sportu nazwanego freedivingiem.

Mimo, że Mayol osiągnął sławę i olbrzymie sukcesy, ważniejszy był dla niego sam kontakt z naturą. Od dziecka kochał morze a swoją pierwszą pracą znalazł w delfinarium. To tutaj po raz pierwszy nazwano go człowiekiem delfinem. Czuł niezwykłe powinowactwo z wodnymi ssakami, które tak jak ludzie muszą wynurzyć się by nabrać powietrza, a mimo to stworzone są do życia w morzu. Twierdził, że i życie człowieka zaczyna się w wodach płodowych, a małe dziecko ma naturalną zdolność pływania, którą traci później odłączone od naturalnego środowiska. Wierzył w ludzki podwodny potencjał i aby go wyzwolić chciał osiągnąć jedność z Matką Naturą, umysłem kontrolować ciało i odseparować się od zbędnego strachu. Mawiał, że „strach jest wrogiem, bo pożera wielkie ilości tlenu”. Zaprowadziło go to do Japonii, gdzie ćwiczył intensywnie jogę i gdzie poznał tajniki medytacji buddyjskiej. Słynne stały się jego ćwiczenia, gdy przed każdym zanurzeniem stawał na głowie z nogami w pozycji lotosu. W czasie pobytu w wodzie niemal wyłączał organizm, zmniejszał mu się puls i zapotrzebowanie ciała na tlen.

W „Człowieku delfinie” archiwalne materiały dotyczące Mayola komentowane są przez następne pokolenie mistrzów freedivingu. Nadają oni głębszy kontekst, tłumaczą filozofię bohatera i jak ona wpłynęła na aktualne postrzeganie sportu głębinowego. Narratorem opowieści jest zaś Jean-Marc Barr, odtwarzający rolę słynnego freedivera w filmie Luca Bessona. Za sprawą lirycznej muzyki i przepięknych zdjęć podwodnych możemy lepiej poczuć pasję i miłość nurków do podwodnych eskapad.

Obraz nie gloryfikuje jednak całkowicie Mayola, pokazując go również jako niestałego w uczuciach kobieciarza, który doprowadził do rozpadu małżeństwa, zaniedbał kontakty z dziećmi i nigdzie nie umiał zagrzać miejsca na dłużej. Prawdopodobnie jedyną osobą, którą naprawdę kochał, była jego wieloletnia partnerka rozumiejąca i podzielająca jego zamiłowania oraz potrzebę wiecznej wolności. Po jej przedwczesnej tragicznej śmierci Mayol nigdy się już w pełni nie podniósł. Mistrz nurkowania ostatnie lata życia spędził na wyspie Elba, głęboko przeżywając samotność i ograniczenia, które stopniowo stawia przed nim starzejące się ciało. Będąc w depresji popełnił samobójstwo w 2001 roku kilka dni przed Bożym Narodzeniem.

http://pelnasala.pl/czlowiekdelfin/

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: