Czas religii

L'ora di religione (Il sorriso di mia madre)

2002 1 godz. 45 min.
5,6 1 019
ocen
5,6 10 1019
7 507
chce zobaczyć
{"type":"film","id":34753,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/L%27ora+di+religione+%28Il+sorriso+di+mia+madre%29-2002-34753/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Czas religii
  • torne ocenił(a) ten film na: 9

    Film zrobił na mnie duże, i do tego pozytywne, wrażenie. To wspaniały film o tym jak ciężką walkę trzeba staczać w obronie własnych poglądów, gdy wokół wszyscy na najróżniejsze sposoby próbują zmienić owe przekonania. To film o tym jak przemożny wpływ na jednostkę ma tłum, o psychicznym ataku przed którym tylko najsilniejsi duchem mogą się obronić. To film o wierze, ale nie zinstytucjonalizowanej, zredukowanej do pustych gestów i zdań, lecz wierze żywej, niepoddającej się presji. To wspaniały film o ginącym już indywidualiźmie człowieka w świecie, który wymaga coraz większej uniformizacji.
    Jeśli ktoś szuka sensacji, to radzę szukać dalej, bo ten film jej nie daje. To mądry i przejmujący film, mimo wszystkich wad formalnych.

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 9

    torne hm....
    Twój komentarz zachca nie do obejrzenia tego filmu. Zwiastuny filmowe mnie nie przekonaly, wicej nie mog powiedzie. Odezwe sie jak zobacze film i okaze ze sie zgadzamy lub nie. Pozdrawiam

  • torne yhy
    ja zaraz po filmie stwierdziłem że bycie Ateista to tak naprawdę o wiele cięższe wyzwanie .. co z tego że się Boga odrzuci jak (jak sam dzieciak mówił na początku) on jest wszędzie ! jak sie da od niego uwolnić? nie można samemu mysleć !


  • komentarz ocenił(a) ten film na: 10

    Lajka_golsta Ktoś kiedyś powiedział tego rodzaju zdanie, że.. 'Do tego aby być w Kościele nie potrzeba być wierzącym, ale aby wyjść z Kościoła - do tego niezbędna jest olbrzymia, heroiczna często wiara...'
    A sam film i przedstawienie w nim tematu, oceniam bardzo pozytywnie.
    Naprawdę ważnym zadaniem życiowym, jednym z wielu, jest umiejętność bycia i pozostawania zawsze sobą - tym, kim się naprawdę jest!
    Myślę, w skrócie, że główny bohater tego filmu - tak w istocie był rzeczywistym, prawdziwym przykładem autentycznej, nieobłudnej postawy wiary człowieka.

    pozdrawiam

  • komentarz 'Do tego aby być w Kościele nie potrzeba być wierzącym, ale aby wyjść z Kościoła - do tego niezbędna jest olbrzymia, heroiczna często wiara...'

    Człowiek został stworzony tak a nie inaczej, stąd całkowite zagłuszenie swojego sumienia nie jest rzeczą prostą. Jeśli jednak ktoś z uporem maniaka to czyni, to w końcu osiąga swój cel.

    Wszystko można zamknąć w jednym zdaniu: To co wybierzesz będzie Ci dane.

  • komentarz ocenił(a) ten film na: 10

    torne Podzielam w pełni Twoją opinię na temat tego filmu.
    O ile mi wiadomo, film wywołał we Włoszech nieco oburzenia w pewnych kręgach społecznych. No ale tak już -myślę- jest gdy ukazywana jest prawda, kompromitująca obłudę pewnych zachowań - w tym filmie są to choćby sceny dialogów ciotki głównego bohatera, która z osoby zupełnie obojętnej religijnie /uprzejmie jej postawę określając/. W chwili dowiedzenia się, że w wyniku rozpoczętego przez właściwe urzędy Kościóła rzymskokatolickiego, procesu beatyfikacyjnego jej krewnej, owa ciotka licząc chciwie i perfidnie na ew. zyski materialne i prestiżowe dla siebie - bez swoich najmniejszych zasług. Postanowiła nagle postępować w obłudnie świętoszkowaty sposób i oszukiwać wszystkich wokół, odnośnie rzekomej zmiany swoich przekonań religijnych - co też, uczciwie, wypomina jej główny bohater filmu, uchodzący i określający siebie jako niewierzącego w Boga, i jakby obojętnego religijnie.
    Jednak z jego postawy życiowej wynika, że jest to człowiek prawdziwy i w istocie szczerze wierzący - choć może nie zdające sobie do końca sprawy ze swojej wiary religijnej, która w nim jest.

    p.s. Film oglądałem już pewien czas temu, więc z przypomnieniem sobie wszystkich szczegółów mogę mieć pewne trudności.

    pozdrawiam

  • komentarz ocenił(a) ten film na: 10

    komentarz -dopowiedzenie: t.zn. zgadzam się z opinią Torne.*
    Przepraszam, ale nie istnieje możliwość edycji tekstu wysłanych komentarzy.

  • komentarz "Jednak z jego postawy życiowej wynika, że jest to człowiek prawdziwy i w istocie szczerze wierzący - choć może nie zdające sobie do końca sprawy ze swojej wiary religijnej, która w nim jest."

    Szczerze wierzacy i jednoczesnie niezdajacy sobie z tego sprawy??? No przeciekawa teoria. Toz ta wiara religijna zapewne zyje swoim wlasnym zyciem i cichcem kieruje poczynaniami bohatera? Jakies dziwne skojarzenia z science-fiction mi przychodza do glowy...

  • komentarz ocenił(a) ten film na: 10

    mala_madi No cóż... ktoś już kiedyś powiedział, że istnieje wiele rzeczy na niebie i ziemi, o których nawet filozofom się nie śniło.
    A skoro oni mieli odwagę to przyznać, to znaczy że i np. Ty nie musisz wszystkiego rozumieć.

    P.s: A swoją drogą - czy nie uważasz, że Twoje -jak się zdaje- dociekliwe, niby-logiczne, kwestionowanie -i to części- mojej wypowiedzi, co prawdopodobnie w Twoim zamiarze miałoby świadczyć o racjonalno-logicznym sposobie myślenia i poznawania. Kłóci się jednocześnie z s-f?
    A może jakieś terorie spiskowe chodzą ci po głowie? ;-)
    Czy wogóle oglądałaś ten film?

  • komentarz Masz na mysli -rozumiec czym wg Ciebie jest wiara? Oczywiscie, ze nie musze, choc moge sie domyslac npdst. tego co napisales.
    Nie kwestionuje Twojej wypowiedzi, a juz zwlaszcza jej calosci. Zauwazam jedynie, iz mysl zawarta w jej czesci (tej do ktorej sie odnioslam), jest (w moim odczuciu) kuriozalna. Nie wiem jak moje "kwestionowanie" takie a takie w zamiarze (???) wg Ciebie ma sie z czyms klocic. Co jest nielogicznego w tym, ze przedstawiona przez Ciebie wizja skrywajacej sie gdzies gleboko i nieuswiadomionej wiary, ktora ma jakas sile sprawcza i wladze (?) nad bohaterem, kojarzy mi sie z s-f, skoro to brzmi jak s-f?
    Z teoria spiskowa nie mam skojarzen, pewnie dlatego, ze t.s. sa poza moimi zainteresowaniami.
    Filmu nie ogladalam, dlatego nie odnioslam sie do calosci Twojego postu, bylabym w stanie zrobic to tylko w jeden sposob, mianowicie (powiem brzydko) spoilerujesz.

  • torne Rzeczywiscie bronie wlasnych pogladow a w szczegolonosci w sprawie wiary jest trudne to powtarzanie ze 5 miliardow ludzo wierzy w Boga - lepiej sie ubezpieczyć no i te pokusy kochanka za darmo - bohater nawrocony mowi" Ja zapłaciłem, a nawet nie byłem w środku" nie chcesz miec matki swietej dla malarz jak inspiracja . Bohater sie buntuje nawet nie tyle przeciwko Bogu co rodzinie ktora wykorzystuje okazje do zarobienia .Swietny film z doskonalymi rolami i muzyka polecam tak wierzacym jak i watpiacym .

  • CAROLL_2 ocenił(a) ten film na: 6

    torne Ten film był o wierze, ale w pieniądze - pokazał jaką są siłą napędową i to, że ludzie zrobią bardzo wiele żeby je mieć. I tylko głowny bohater opiera się tej pokusie, co pozostawia promyk nadzieii w ludzi...