Bez dłużyzn i udawania refleksji nad światem - akcja toczy się wartko, wciąga i cieszy oko.
Całość opiera się na swagu Byrona Manna (och, ten niesamowity Ryu z ponadczasowego Street Fightera z JCVD), ale mimo kilku cwanych pomysłów i zdatnej do oglądania akcji nie jest to dobry film. Ale zły też nie.