Na pozór prosty ,banalny film, ale gdy spojrzymy głębiej dostrzeżemy fenomen tej prostoty. Nie przywiera nas tu do fotela wartka akcja ale historia pełna emocji ,a także współczucia co do głównej bohaterki. Motyw śmierci bliskiej osoby jest dość często poruszany w filmach, jednak tutaj reżyserka postawiła na ukazanie uczuć jakie miotają nami gdy umrze ktoś, kogo kochamy. Wówczas w desperacji szukamy adekwatnego uzasadnienia ,które pozwoli ukoić nasze serce . I właśnie to wspaniale ukazuje ten film.
ten film nawet na pozór nie jest banalny. ogladając go nie przeszło mi to przez myśl, historia wcale nie jest oklepana i nie widziałam innych filmów, których fabuła jest bardzo podobna. a nawet jeśli takie są, o podobnej tematyce, to nic nie wskazuje na banalność i prostote, przynajmniej tak mi się wydaję patrząc na to, że film dotyczy kilku tragedii.
W ogóle nie jest banalny. Ja też nie widziałam innego filmu, który w ten sposób pokazywał ludzi po śmierci kogoś bliskiego. Celowo piszę ludzi... bo film pokazuje nie tylko żonę. Śmierć Briana dotyka wszystkich bohaterów tego filmu.
Zgadzam się, film z pewnością nie jest banalny. Jest ciekawy i inny niż pozostałe poruszające podobne kwestie. Wciągnął mnie i zastanowił, a gra Benicio i Halle Berry według mnie znakomita. Zdarzały się sceny zagrane tak przekonująco, że aż współczułem bohaterom filmu na poważnie.
"prostota jest szczytem wyrafinowania" - Steve Jobs - dobra gra aktorska sprawia że skąpe dialogi w ogóle nie przeszkadzają, mogły by nawet zepsuć klimat. Poza tym pozwolę sobie dołożyć jeszcze jedno powiedzenie Jobs'a - "Myśl inaczej", od początku byłem przekonany że Tor pójdzie do łóżka z główną bohaterką, ale jednak tak się nie stało wręcz ona pomogła mu z jego nową dziewczyną. Pozostał wierny dobremu kumplowi i szczerze mówiąc to jedna z rzeczy które najbardziej mi zaimponowały
Bo film ukazał moim zdaniem bardzo prawdziwe reakcje ludzi na stratę bliskiej osoby, nie tak jak w innych filmach tego typu na zasadzie: umarł, został pochowany, godzę się z tym i zaczynam nowe życie. Pokazuje, że z pewnymi rzeczami nie da się tak do końca pogodzić.
Co do głównych bohaterów bardzo dobrze, że nie poszli ze sobą do łóżka. Myślę, że tak naprawdę jedyną rzeczą, która trzymała ich przy sobie była samotność po stracie Briana.