"Dying Breed" to w jednym zdaniu bardzo dobre zdjęcia i nieźli aktorzy, którzy marnują się w słabej fabule przyprawionej niemrawą ścieżką dźwiękową.
Nathan Philips("Wolf Creek") gra nieciekawie napisaną rolę, która przypomina podstawowy zarys postaci odgrywanych przez Jacka Blacka - sprawdza się to w komedii, ale w horrorze już nie. Interesujące są dwie panie na pierwszym planie - cieszą oko, a aktorsko prezentują się bez zarzutu.
Główna wina leży w słabym scenariuszu. Długie, ale nierówne budowanie atmosfery oraz mało satysfakcjonujące ostatnie pół godziny tłumi rzetelną stronę techniczną(w szczególności fotografię Geoffrey Halla) i ciekawe plenery.
Duzo latwiej sie czyta wypowiedzi o ile czyta sie cudza opinie, krotko i na temat. Nie wiem czemu robicie za recenzentow.
Nie wiem jak jest z tobą, ale to jest moja opinia o filmie :). Nie udaje, że jestem recenzentem - piszę, co mam na myśli. Po prostu nie lubię być lakoniczny. Co wg ciebie znaczy "na temat"? Zdaje się, że napisałem wyczerpującą opinię.
No wlasnie to mialem na mysli, powiedz cos od siebie na temat filmu, nie pisz mi jego recenzji. To jak opisujesz film i wyrazanie tego jak Ty to widzisz, to nie wyrazanie swojej opini ale recenzowanie.
Zdjęcia mi się też podobały (szczególnie te robione z pontonu). Film niezły, ale bez szału. Ode mnie 6/10.
MarGol, nie rozumiem celu tych komentarzy. Ciężko się pogodzić z faktem, że niektórzy piszą krótkie komentarze bo nie mają wiele do powiedzenia i że niektórzy piszą recenzję, bo mają taką ochotę?
Nie rozumiem po co trwonić czas i nerwy jak i tak nic nie zmienisz.
Napisalem co mi przyszło do głowy jak przeczytałem. Jak mysle moge oczywiscie napisac o ile kogos nie obrazam i nie robie nic złego. Wiec Ciebie nie obrazilem, nic zlego nie napisalem.
Co do nastepnego akapitu. Jakie nerwy ? Bez komentarza :). Lepiej niech ten temat tego postu idzie swoją drogą bo rozmowa ta miedzy nami na ten temat jest bezcelowa. Wiec na cos co do niczego nie prowadzi lepiej nie trwonić czasu.