Session 9

1 godz. 40 min.
6,3 8 102
oceny
6,3 10 8102
5 049
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":91013,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Session+9-2001-91013/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Dziewiąta sesja
  • sekitia ocenił(a) ten film na: 6

    Film ogląda się rewelacyjnie. Reżyser świetnie buduje napięcie. Myślę, że mógłby to być
    jeden z najlepszych horrorów gdyby nie szereg nieścisłości i zabiegów, które moim
    zdaniem miały jedynie "nastraszyć" widza, a były zupełnie niepowiązane z właściwą
    fabułą.
    W doskonałym filmie każdy szczegół powinien mieć później jakieś znaczenie dla fabuły.
    W tym - chyba tego zabrakło.

    Moje wątpliwości dotyczą przede wszystkim poniższych kwestii (może macie jakieś
    wytłumaczenie):

    1. Historia Patricii Willard (przez którą zamknięto szpital) - straszna, poruszająca
    opowieść która ewidentnie powinna mieć znaczenie w dalszym rozwoju akcji. Ale chyba
    nie miała. Tak jakby autor rozpoczął wątek, a następnie postanowił zmienić wymowę
    filmu.

    2. Monety z 1884 r. - Pełno ich w tym filmie, wydaje się że będą miały jakieś znaczenie
    lub chociaż wymowę symboliczną, ciągle ktoś je znajduje, podnosi lub rzuca i.... nic. Nie
    mają żadnego znaczenia. Nawet scena w której Henry odkrywa skarb idąc za monetami
    okazuje się jedynie narzędziem budowania napięcia. W zestawieniu z zakończeniem nie
    miała żadnego znaczenia dla rozwoju fabuły lub rozwiązania zagadki.
    Co więcej Henry znajduje w ścianie także obrączkę, którą zakłada na palec. I ten wątek
    też nie ma żadnej kontynuacji.

    3. Wątek pacjentów np. "uwiezionych z powodu z powodu rozczarowanych oczekiwań"
    itp. przewija się w filmie wielokrotnie. Być może jest tłumaczenie psychologiczne na
    zasadzie "w ilu z pacjentów Simon ujawnił się (przyjmujemy założenie że Simon to zła
    część osobowości pchająca do morderstw która jest w każdym człowieku) z powodu...
    (np. rozczarowanych oczekiwań, upokorzonej dumy). Ale jednak bardziej stawiam na to,
    że reżyser miał jakiś pomysł na rozwinięcie historii szpitala i pacjentów, ale zarzucił ten
    pomysł, pozostawiając budujące napięcie sceny, które pozostały bez znaczenia dla
    dalszej akcji.

    4. Numer 444 - tutaj rozwiązanie istnieje. W pokoju nr 444 mieszkała Mary. Później
    prawdopodobnie przebywał w niej Gordon. Jedyny problem w tym, że ten numer jest
    bardzo uwydatniany na drzwiach, a także na połamanym nagrobku na cmentarzu. Jest
    natomiast całkowicie niewidoczny na pudełku, kasetach (trzeba się mocno przyjrzeć),
    więc jeśli się nie przyjrzymy, trudno jest połączyć Mary z pokojem 444. Uważam to za błąd
    twórców.

    5. Izolatka - którą Pit ogląda przy pierwszej wizycie w szpitalu. Jest pokazana bardzo
    dokładnie i bardzo długo, pokazują zdjęcia na ścianach, kawałki gazet. Mówią coś o
    izolacji, terapii przez sztukę. I więcej nie wracaj do tematu.
    Tu można by znaleźć nieco naciągane rozwiązanie, że to zapowiedź tego, jak w innej
    izolatce, na innym oddziale, Gordnon będzie "terapeutyzował się" przez wieszanie na
    ścianach zdjęć własnej rodziny. Ale po co w takim razie korzystać z innego pokoju? Po co
    poświęcać temu tyle czasu, robić aż takie zbliżenia na nieistote dla fabuły zdjęcia i
    artykuły, oprócz oczywistego wytłumacznia, że po to, by budować napięcie?

    6. Pit - w ostatniej scenie prawdopodobnie nóż w jego dłoni jest projekcją Gordona. Ale
    czemu wcześniej, dzwoniąc do Amy, okłamuje kolegów w sprawie wyjazdu Henry'ego?
    Czemu mówi im, że ten uciekł do kasyna? Skoro nie miał nic wspólnego z jego śmiercią,
    mógł pozwolić współpracownikom zadzwonić zamiast agresywnie odmawiać.
    Myślę że to znów błąd reżysera, bo najpierw przekonuje nas że to Pit zamordował
    Henrego, a potem po porostu stwierdza, że Pit był niewinny, zapominając o wszystkim,
    co Pit robił żeby udowadniać swoją winę.

    7. Zaginięcie Hanka - tu jest wszystko mocno naciągane. Cała ekipa spotyka się w
    trakcie i po robocie. Jak to możliwe, że dopiero następnego dnia koledzy zauważają, że
    jednego z nich brakuje? Czemu Pit oszukuje, że dzwonił do Amy? Czemu Amy nie dzwoni
    do Pita lub Gordona gdy jej chłopak przez kilka dni nie wraca? Moim zdaniem wyłącznie
    dlatego, że reżyser chciał sztucznie odejść na chwilę od tematu aby później Hank stał się
    rozwiązaniem zagadki. Zapomniał o dopracowaniu szczegółów.

    8. Stary dom na który kamera wychodzi po scenie z Jeffem w podziemiach - jak już kilka
    osób pisało, dom mógłby mieć jakieś znaczenie, a tymczasem znów jest tylko
    "straszakiem" bez znaczenia.

    9. Wreszcie, czemu właściwie Mike wybrał akurat to pudło z kasetami? Od początku
    zachowuje się, jakby wiedział, czego szuka. Otwierając pudło jest zszokowany, jakby
    znalazł co najmniej ciało, a nie zwykłe kasety... Nie wybrał pudła na chybił -trafił, wiedział,
    które wziąć. Dlaczego później, mimo że mieli mało czasu, siedział i przesłuchiwał
    kasety? Ciekawość? Ok, ale to za słabe, jak dla mnie, wytłumaczenie. Bardziej
    prawdopodobne wydaje mi się, że reżyser miał pomysł aby równolegle do akcji bohater
    słuchał kolejnych taśm w których, w końcu pojawia się Simon (który przez cały film
    pojawia się także w umyśle Gordona). Nie do końca przemyślał jednak, w jaki sposób
    taśmy powinny się pojawić i co powinno się z nimi dziać. Wydaje się, że cała postać Mika
    jest stworzona wyłącznie po to, aby przesłuchiwał kasety.

    Jeszcze kilka by się znalazło, ale to te najważniejsze.
    Osobiście mam wrażenie, że założenia reżysera co do fabuły filmu na początku były inne,
    niż pod koniec kręcenia.
    Tak jakby budżet, czas, lub szereg niedopatrzeń spowodowały, że wiele wątków trzeba
    było "uciąć" nie wycinając jednak scen już nakręconych. W innych z kolei był "dobry
    pomysł" do "jakiegoś wykorzystania" i zamiast połączyć go w logiczny sposób z fabułą
    twórcy po prostu dokleili go na siłę....

  • sekitia Widzę że naczytałeś się czyichś teorii i teraz starasz się je na siłę dopasować do fabuły.
    Obejrzyj jeszcze raz, lub dwa, zapomnij o wypocinach które ktoś tam wysnuł, a wtedy dojdziesz do tego, czy film trzyma się kupy, czy nie.
    Co do "niewykorzystanych" elementów. Jeśli wprowadzają odpowiedni nastrój, a fabuła się bez nich kręci, to ja nie widzę problemu.

  • Acownik ocenił(a) ten film na: 8

    sekitia Przede wszystkim powinnaś zapoznać się z historią szpitala Danvers, to by Ci wyjaśniło przynajmniej kilka kwestii (punkty 1, 3 i 8). Bo być może nie wiesz, ale szpital istniał naprawdę, budynek, czyli miejsce akcji jest również prawdziwy, prawdopodobnie także wszelkie informacje nt. pacjentów.
    2. Zakładanie obrączki na palec to nie wątek, tylko co najwyżej motyw, raczej bez znaczenia. Domyślać się można, że wszystkie "skarby" pochodziły od pacjentów, być może były im kradzione lub jeden z pacjentów ukrył je w tym miejscu. Ja przypuszczam, że podobne skarby znalazło kilku członków ekipy, ale nie dzielili się tą wiedzą z pozostałymi.
    4. Twoja uwaga to już czepialstwo.
    5. Sama odpowiadasz sobie na to pytanie.
    6. Nie Pit, a Phil. Poza tym największą zaletą tego filmu były skomplikowane relacje i powiązania bohaterów, nie wyjaśnione do końca motywacje. Z tego rodziły się wzajemne animozje i oskarżenia. Dlaczego nie przyjąć, że Phil oszukał kolegów w sprawie Hanka, żeby jak najszybciej o nim zapomnieć (nienawidził przecież tego gościa) i ściągnąć innego specjalistę, który to pomysł od początku forsował.
    7.Hank ginie w nocy, a ekipa spotyka się kolejnego dnia i wtedy zauważa jego zniknięcie. Wtedy ma też ta, prawdopodobnie pozorowana przez Phila, rozmowa telefoniczna z Amy. Zatem zupełnie nie rozumiem, skąd Twoja uwaga.
    9. To nie Simon (był on jedną z osobowości Mary) pojawiał się w umyśle Gordona. Chyba nie zrozumiałaś zupełnie tego wątku. Od początku sugeruje się, że Gordon jest osobą z wielokrotną osobowością (podobnie jak Mary z przesłuchiwanych taśm). Na końcu zostaje to wyraźnie potwierdzone. Gordon oczywiście nie zdaje sobie z tego sprawy, więc nie ma pojęcia, że jego druga osobowość ma mordercze skłonności. Polecam Ci poczytać na temat tego schorzenia, bo jest bardzo ciekawe i zupełnie niezwykłe, do tego dość często opisywane w psychiatrii.
    Pudło zostało wybrane przypadkowo. Sądzę, że Mike natknąłby się każdym z nich na równie przerażające nagrania. On z kolei jest bardzo zainteresowany historią szpitala, dlatego olewa robotę i przesłuchuje taśmy w wolnym czasie.

    Właściwie nie zgadzam się z żadną z Twoich uwag i starałem się powyżej wyjaśnić dlaczego. Mam nadzieję, że mi się to udało.
    Pozdrawiam

  • Acownik Muszę przyczepić sie do Twojego ostatniego punktu. Już było kilka hipotez kim jest Simon. Wspólna u wszystkich mroczna i samoświadoma część świadomości, demon... Jeśli to zwykła osobowość wieloraka, to czemu u obu osób przedstawiała się tym samym imieniem, czemu głos jego brzmiał tak samo, czemu powiedział że mieszka w skrzywdzonych i zagubionych (czyli nie tylko w jednej osobie - wiem to dowód trochę na siłę), poza tym Gordon mordując nie wyglądał jakby był zwykłym mordercą, raczej jakby był opętany lub w transie.
    Na siłę można się trzymać Twojej wersji, jednak wiele przemawia że jednak nie masz racji.

  • użytkownik usunięty

    przedwieczny W filmie nie jest jednoznacznie wyjaśnione, czy mamy do czynienia z opętaniem, czy z zaburzeniem psychicznym. Skrzywdzonych i zagubionych można tu traktować ogólnie jako bardziej skłonnych do przejawiania zła.

    PS Nie przypominam sobie, aby w filmie Simon przedstawiał się Gordonowi. Przy następnym seansie postaram się zwrócić na to większą uwagę.

  • Faktycznie, nie wiem skąd mi się wzięło to że się przedstawił. Ale głos witający, a potem ponaglający Gordona do działania, jest to głos Simona z taśm.
    W filmie nie jest powiedziane wprost czym jest Simon, jednak twórcy dali dość jasno do zrozumienia że nie jest on wytworem chorego umysłu. Poza tym w odrużnieniu od Mary, Gordon nie cierpiał na żadne widoczne zaburzenie - był po prostu w stresie i w sytuacji o jakiej wspominał Hank, prawdopodobnie u Mary psychoza rozwinęła się również po incydencie pomiędzy Simonem a jej bratem - Simon po prostu znalazł nowy obiekt, albo jeszcze lepiej obiekt sam przyszedł do Simona.

  • użytkownik usunięty

    przedwieczny Głos faktycznie był Simona, czyli alterego Mary. Jednak postępowanie Mary można odnieść do działania Gordona. Simon jest odzwierciedleniem zła, a zło samo w sobie jest bezimienne, może dotyczyć każdego (masz rację, pisząc, że Simon jako zło ogólnie znalazł sobie inny obiekt). Ludzie, którzy nie radzą sobie z przytłaczającymi problemami mogą mieć wieksze predyspozycje do reakcji wybuchowych, szczególnie, kiedy stres i smutek długo w nich narastają. Jednak zgadzam się, że motyw opętania może tu być równie prawdopodobny. Z tego, co wiem, to psychiatria jest dosyć sceptyczna wobec przypadków opętań, pownieważ niekiedy bardzo trudno stwierdzić, czy na daną osobę oddziałują siły nieczyste, czy jest po prostu chora (a jedno nie musi zawsze wykluczać drugiego).

  • Znamy definicję zła i fakt jest to siła bezimienna kierująca ludźmi (by o niej mówić potrzeba u "złego" ludzkiego poziomu świadomości - wulkan czy powódź nie są złe,osa, pies czy wilk też nie, nawet mocno upośledzona a agresywna osoba nie może zostać nazwana złą), jednak Simon też mi raczej pod tę kategorię nie podchodzi.
    Dla mnie to jest byt świadomy - z braku lepszego określenia - demon (ale może to być cokolwiek - nawet Przedwieczny ;) ), który ma albo zdrowo wypaczone pojęcie pomocy zranionym i opuszczonym, albo robi to z jakiejś potrzeby tudzież przyjemności.
    Jakiś rok temu uczestniczyłem w rozmowie na różne mniej lub bardziej poważne, metafizyczne tematy.
    Była tam również młoda psychiatra, z może dwu-trzy letnim stażem i wspomniała że w psychiatrii są przypadki nieuzasadnione, takie jak opętania, rzuciła nawet nazwę kategorii takich dolegliwości, jednak wyleciała mi ona z głowy.
    Nie chcę Cię obrazić, ale proponuję żebyś jeszcze raz obejrzał "Sesję" pod tym właśnie kątem.
    Pozdrawiam

  • użytkownik usunięty

    przedwieczny Nie twierdzę, że filmie na pewno nie mamy opętania, ale nie widziałam w nim jednoznacznych dowodów, że to, co przytrafiło się bohaterom, nie mogło mieć podłoża czysto medycznego. Wiem też, że w życiu realnym nie wszystkie podobne przypadki da się wytłumaczyć naukowo. Do filmu wrócę pewnie jeszcze nieraz.
    Również podrawiam

  • Sorry że wziąłem Cię za faceta.
    Cholera, powinni dawać znaczki płci przy miniaturkach - tutaj, a nie tylko na profilu :)

  • użytkownik usunięty

    przedwieczny Spoko:)

  • Acownik Ja bym sie chciala zapoznac z ta historia :) Pomozesz ?

  • ania_p_85 A od czego masz internet???

  • supnopl A Ciebie pytał ktoś o zdanie ???

  • ania_p_85 Aniu, moje pytanie nie było złosliwe, to po prostu pytanie nic więcej. Jeśli Cie uraziłem to nie było to moim zamiarem :)
    A z drugiej strony, skąd ta agresja u tak słodkiego Animka?

  • supnopl Przeprosiny przyjęte :P A pytanie jako tako mnie nie uraziło tylko wkurzyło ponieważ, szukałam w internecie coś ciekawego na temat tego szpitala ale nic nie znalazłam- stad moja prośba.... ps. Słodki animek tez się czasem wnerwi ;) Pozdrawiam

  • ania_p_85 Jeśli chodzi Ci o samą historię owego szpitala psychiatrycznego to info znajdziesz w wikipedii "Danvers State Hospital"
    Mam nadzieję że to choć troszkę zaspokoi Twoją animkową ciekawość ;)

  • supnopl Historie już poznałam :) Interesuje mnie ta mroczna cześć :) Co się tam działo: D Ale bardzo dziękuje za pomoc :)

  • silencio_homicida ocenił(a) ten film na: 8

    sekitia Co do pkt 9. Mike nie przesłuchiwał tych kaset przez ciekawość. Jak kilkukrotnie wspomniano w filmie, był on z wykształcenia prawnikiem, dlatego chwycił pudło na którym pisało "materiał dowodowy"; ) Myślę, że chciał on odkryć, rozwiązać sprawę, aby móc wrócić do starej ambicji. Jak większość z nich miał swój plan B i chciał zacząć go realizowac

  • Wojen1 ocenił(a) ten film na: 7

    sekitia [SPOJLER] Dokładnie, Mike miał żyłkę do sądownictwa itd. więc jak zobaczył "evidence" to się zainteresował. i sam sprawdzał co i jak zapisując imiona osobowości Mary i bawiąc się w śledztwo na własną rękę. Co do opętań Gordona to raczej nie stwierdzono i nie ma nic co kazało by tak myśleć. Bo "głosy w głowie" to przecież nie wytłumaczenie, czyż nie? Sama postać Mary jest po to aby zrozumieć co właściwie dzieje się z Gordonem. Ma on swojego Simona który głos ma tylko dla tego taki sam , żeby nie było wątpliwości, że to się odzywa zła strona Gordona. A nie że to ten sam Simon co w Mary goddamn it!! Tak jak Simon "załatwił" Petera i resztę u Mary tak Simon2 załatwił rodzinę i ekipę Gordona. To jest czysto analogicznie. Mary przewróciła się na lalkę i przez Petera pocięła klatę a Gordon został oblany wrzątkiem przez żonę. Simony się uwolniły i rozpoczął się dym i masakra. Mary nie mogła pamiętać co się wydarzyło dla tego to wychodziło dopiero na poszczególnych sesjach. A Gordon? Podobnie jak Mary miał podzielone ego. Tyle że tą protekcyjną stroną musiał być Phil(odpowiednik Wandy chyba u Mary- Mike pisał na kartce przy każdym głosie jego funkcje). Pomimo tego że mieli ze sobą kosę w ostatnim czasie to on i tak mu się zwierzał. I tak miał go za przyjaciela przez wzgląd na dawne czasy. I to on w końcowych scenach (gdy przecież jest już martwy) mówi "wake up Gordi, open your eyes!" i że nie powiemy nikomu co się stało itd.. Gordi się budzi do czasu aż przyjeżdża Craig i znowu lipa i znowu Simon i lobotomia..

  • Wojen1 Nie rozumiem tylko czemu tak oczywisty jest tutaj brak opętania? Jakoś tych oczywistości nie widzę. "Nie stwierdzono" bo w tym filmie bardzo mało jest odpowiedzi podanych na tacy. Nie zauważyłem również żeby stwierdzono że Gordon cierpiał tylko i wyłącznie na osobowość wieloraką, chociaż taśmy z terapii Mary, oraz miejsce akcji może dawać wrażenie że chodzi o psychozę.

  • Wojen1 ocenił(a) ten film na: 7

    przedwieczny Ok to prawda, mogło być również opętanie bo nie można nic w tym filmie wykluczyć. Ja po prostu tłumaczyłem sobie, że opętanie to musi być jakiś poniekąd proces. A tutaj napady następowały.. gwałtownie. Simon po prostu przejmował kontrolę. Poza tym opętanie kojarzy się raczej źle a w ich głowach (Mary, Gordi) panowała taka równowaga między dobrem a złem. Tak jakby ta dobra strona tworzyła te Simony aby zdjąć z siebie odpowiedzialność. Mimo wszystko przyznaje rację bo opętania nie można wykluczyć zwłaszcza w takim filmie jak ten.

  • sekitia ocenił(a) ten film na: 6

    Wojen1 Ok już zapomniałam o tym wątku... ale Simon moim zdaniem nie był ani objawem osobowości wielorakiej, ani "opętaniem"... raczej jeszcze czymś innym, jakby symbolem tej słabszej i złej części osobowości która jest tam gdzieś w każdym z nas i może spowodować że pod wpływem stresu i niedogodności życiowych człowiek jest w stanie zabić w afekcie....

    A swoją drogą uwaga na temat znajomości historii szpitala... no dobra, rozumiem że jeśli znam tą historię to część spraw wyda mi się jaśniejsza. Ale ja na chybił trafił wybierając film nie mam pojęcia o historii szpitala i raczej do głowy mi nie wpada że ten szpital istnieje na prawdę. Zdaje się że infromacja na ten temat nie pojawia się nigdzie w napisach początkowych ani końcowych. Więc naturalnie traktuję film jako fikcję. Więc nadal uważam to za błąd twórców. I jeśli chcecie mi powiedzieć że to lenistwo czy coś w tym stylu - no nie sprawdzam wszystkich filmów w internecie po obejrzeniu, a niektórzy nie robią tego w ogóle. I dla nich też film powinien być wystarczająco zrozumiały żeby nie trzeba było go analizować z pomocą google.

    Tak czy inaczej przyjmuję rozwiązanie i dzięki za tą odpowiedź Acownik. Mądre podejście i świadczy o tym że jesteś zdecydowanie bardziej świadomym widzem filmowym niż np. Ja. Ale to nie zmienia faktu że uważam to za brak spójności w samym filmie.

    Co do pkt 2. wątek bez znaczenia - jasne, ale ja po prostu uważam że w tych najlepszych filmach KAŻDY wątek ma znaczenie. Każdy szczegół jest jakoś powiązany z rozwiązaniem i ma wpływ na akcję/wrażenie/rozwiązanie.

    Podobnie z pkt. 3.... takie luźne myśli które świetnie budują atmosferę, ale ja mam naturalnie wrażenie że chciałabym żeby to jakoś wyjaśnili.... i tego mi zabrakło.

    Teraz na usprawiedliwienie filmu - ja jestem typową ofiarą wychowania na amerykańskich filmach, jestem przyzwyczajona do pewnych schematów i pewnego sposobu prowadzenia akcji. Podobne wrażenia jak przy tym filmie zdarzały mi się nie raz przy oglądaniu filmów Australijskich, Francuskich, Belgijskich albo Niemieckich - jakieś niedopatrzenia, jakieś niespójności albo niedopowiedzenia, coś nie tak z fabułą. I w tym filmie też z tą spójnością amerykańskiego schematu jest pewien problem.

  • sylwiknn ocenił(a) ten film na: 7

    sekitia Zaginięcie Hanka - moim zdaniem Phil faktycznie mógł zadzwonił do Amy. Hank w którejś rozmowie przyznał, że nie specjal;nie zależy mu na Amy, że poderwał ją tylko żeby zrobić na złość Philowi, bardzo chciał jechać do Vegas. Sądzę, że o pracy pojechał do domu, spakował się i pożegnał z "ukochaną" po czym wrócił po monety, żeby prosto stamtąd pojechać faktycznie do Vegas.
    Ten właśnie wątek i sposób myślenia uświadomił mi, że te wszystkie niedomówienia i sugerowanie kilku możliwych rozwiązań są jak najbardziej celowe. Reżyser zostawia pole do popisu naszej wyobraźni, ten film to trochę taka gra psychologiczna i z nami, bo każdy ma jakieś swoje doświadczenia, mentalność a i pewnie zaburzenia, przez co dla każdego interpretacja poszczególnych wątków może być inna.

  • sekitia ad - punkt 2 - monety, zęby, szpikulec, obrączka - to metalowe elementy, które przetrwały spalenie zwłok. Przez chwilę reżyser pokazuje nam piec i pomieszczenie połączone z jakby kostnicą. Zapewne osoby pochowane obok szpitala były wcześniej kremowane. Hank dogrzebał się przez ścianę do miejsca gdzie metalowe elementy były świadomie lub nie zrzucane po kremacji. Totalny błąd to jednak fakt że jedna ze znalezionych obrączek miała papierową etykietę przywiązaną sznurkiem.
    Czegoś brakuje w tym filmie co by sklejało takie niuanse. Generalnie - poza zdjęciami i nastrojem to niewarte uwagi "dzieło"...

  • relaj_ Skrytka była za ścianą pieca krematoryjnego , ale to nie oznacza że trafiały tam niespalone przedmioty. Głupie by było palić zwłoki z obrączkami, monetami czy szpikulcem do lobotomii. Oczywiste jest że były one kradzione że zwłok lub i chowane tam przez jakiegoś pracownika. Piec i kostnica służą do zabawy klimatem, taki trochę naturalizm gdzie nie wszystko musi mieć swój skutek i przyczynę, ale ładnie potrafi z wyobraźnią.

  • przedwieczny Sorry, ale piszę z tel i czasami zjada mi słowa.

  • użytkownik usunięty

    sekitia Oglądałem ten film w biały dzień, ale przyznam się szczerze, że od bardzo dawna żaden horror nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak "9ta sesja". A najlepsze jest to, że to nie horror (no, może nie do końca), tylko thriller...

    Co sprawia, że ten obraz jest taki wyjątkowy? Odpowiedź jest prosta: klimat. Na klimat ten składa się przede wszystkim główny bohater "Session 9" czyli ogromny szpital psychiatryczny, który z zewnątrz wygląda jak jakiś dwór czy może nawet..zamczysko. Oprócz miejsca zdarzeń ważne role spełniają bardzo dobre zdjęcia i muzyka, która zgrzyta zębami po nerwach człowieka. Muzyka ta jest tak sugestywna, że niemal czujemy fizyczną obecność złego "oparu" unoszącego się wokół szpitala i drzemiącego w jego trzewiach. Do tych trzech rzeczy należy jeszcze doliczyć jedną, a mianowicie głównych aktorów. Wg mnie każdy z nich spisał się bardzo dobrze (jak widzę Davida Caruso na ekranie, szczególnie tu w takiej roli, to nasuwa mi się jedno określenie - 'weasel' (tj. łasica;-). Każdy z panów w odpowiedni sposób oddał postać, którą odtwarzał i pokazał, jak złożone są relacje międzyludzkie a przy tym, jak potrafi być cienka linia pomiędzy dobrem i złem (i, jak w przypadku Gordona, czego potrzeba, aby przekroczyć pewne granice i dać dojść do głosu "mrocznemu pasażerowi"). Wszystko to sprawia, że "9ta sesja" jest filmem niezbyt łatwym w oglądaniu i w odbiorze, za to bardzo dobrze wpasowuje się w gatunek, który reprezentuje (choć można tu nawet powiedzieć o swoistym miksie thrillera i horroru, a więc 2 gatunków).

    Czy "Session 9" jest filmem idealnym. Ano wg mnie nie jest. Pomimo niesamowitego, mrocznego klimatu, nie wszystko mi w tym filmie zagrało i zaskoczyło. W kilku wątkach miałem podobne wrażenia jak założycielka tematu, iż pewne sprawy pozostały w zawieszeniu, albo, iż niektóre wydarzenia sugerowały inny przebieg wypadków. Ale chyba tak miało być, aby pewne wątki pozostały w sferze domysłów albo aby zbudować odpowiednie napięcie i nieco zakręcić widzem. No cóż, nawet będąc tego świadomym, niektórych rzeczy w "9 sesji" po prostu nie kupiłem...

    Ode mnie...brak oceny. Nie potrafię jednoznacznie przyznać noty, bo muszę jeszcze kiedyś wrócić do tego obrazu. Z pewnością nie będzie to jednak mała liczba gwiazdek.

    PS. Wg mnie nie mamy tu do czynienia z opętaniem, tylko z rozdzieleniem jaźni. Co prawda zmiana głosu w przypadku Marry na Simona by to sugerowała, ale jej pozostałe osobowości nie były stricte złe. Tu chyba chodziło raczej o ujednolicenie tego "mrocznego pasażera"/zła za pomocą tego jednego konkretnego głosu, głosu Simona.

  • sekitia ad 2 - skoro jest to bardzo stary szpital, to chyba logiczne że ktoś zbierał w nim kiedyś stare monety, przecież nei mogli użyć monet z 2001 roku?
    co do obrączki to on jej nie zakłada tylko przymierza po czym odkłada na miejsce zadowolony że będzie pasować kiedy już ukradnie skarb, poza tym nawet jakby założył tą obrączkę na palec to jaka miała by być tego kontynuacje niby?> że tajemnicza obrączka wybuchnie i oderwia palca czy co?

  • sekitia ad 4 - błędem chyba prędzej byłoby jakby oryginalne stare szpitalne dokumenty zmieniali wg własnego widzimisię i nr pokojów zapisywali 40 razy wiekszą czcionką niż tam powinna być.

  • sekitia ad7 - oczywiście już widać że słabo oglądałaś film - Ten rudy powiedział wszystkim na budowie kiedy się zpaytali czemu nei przyszedł do pracy ten co zaginął że rozmawiał z jego dziewczyną i ta mu powiedziała że wyjechał na plażę do Californi, a mógł jej tak powiedzieć gdyż tak pewnie chciał zrobić kiedy już ukradnie skarb i go sprzeda w lombardzie za plecami kolegów z pracy.

  • sekitia ad 8 Jest to szpital psychiatryczny stary opuszczony i różne stare domki wokół niego również, czy w każdym filmie każda budowla na którą najedzie kamera musi mieć jakieś znaczenie dlaf abuły? czy może tylko w tym filmie musi tak być, ?

  • sekitia ad 9 - oczywiście odpowiedź jest bardzo prosta, nie wiem jak możesz jej nie rozumieć, - Mike kilka lat uczył się na prawnika, więc jak na jednym z pudeł było napisane wielkimi literami EVIDENCE (dowody) to jako prawnik zainteresował się tym, poza tym pewnie w każdym innym pudełku byłyby jakieś rozmowy z nawiedzonymi więc co za różnica. Pewnie każdy z tych psycholi miał w sobie jakiegoś SIMONA:)

  • sylsob1 ocenił(a) ten film na: 7

    sekitia Klimatyczny film! W pierwszej chwili tez miałam mnóstwo pytań też uważam że wiele mini wątków jest chyba tylko po to aby stworzyć klimat filmu i tyle nie ma co tego roztrząsać. Moim zdaniem z zakończenia wynikało, że Simon to demon który najpierw był w Mary i skłonił ją do zabicia rodziców a po śmierci Mary wszedł do Gordona i kazał mu zabić swoją żonę i dziecko. Mary cierpiała na "osobowość mnogą" ale nie był nią Simon ponieważ dwie różne osoby/ Mary i Gordon/ nie mogą mieć tej samej osoby w "osobowości mnogiej". Musiał być więc to jakiś demon!

  • Vanillia ocenił(a) ten film na: 10

    sylsob1 To nie był żaden demon, ten film nie miał nawet w jednym procencie wydźwięku okultystycznego. W Gordonie najzwyczajniej w podobnych okolicznościach obudziło się w psychice to samo co wcześniej w Mary. Twórcy, aby to zaakcentować nie zmieniali "wewnętrznego głosu". Nie doszukiwałabym się w tym niczego innego. Film jest niesamowity, niepowtarzalny. Klimat, otoczenie, fabuła, gra aktorów, dialogi, montaż, wszystko bardzo solidne biorąc pod uwagę, że to niskobudżetówka to bardzo solidne. Właśnie te wszystkie niedopowiedzenia nie są błędem, tylko w granicach rozsądku potęgują klimat. W filmie nie jest wyłożone wszystko jak na tacy, jak w wielu kretyńskich produkcjach, gdzie na każde pytanie kilka chwil później dostajemy odpowiedź w bardzo nienaturalny sposób. Moim zdaniem jest realny. Lubię horrory psychologiczne, ponieważ łatwiej mi jest powiedzmy "uwierzyć" w historię.

  • sylsob1 ocenił(a) ten film na: 7

    Vanillia no dobra, więc co to było ? bo przecież nie choroba psychiczna! Mary trafiła do szpitala za zabójstwo rodziców pod wpływem głosu Simona, który po jej śmierci została w tym szpitalu , bo kiedy Gordon wszedł do szpitala to usłyszał ten sam głos a potem zabił swoją żonę i dziecko!

  • Vanillia ocenił(a) ten film na: 10

    sylsob1 No moim zdaniem zdaniem choroba psychiczna. I wydaje mi się, że właśnie tak jest. W Mary odezwał się głos Simona bezpośrednio po tragicznym wypadku : spadła na lalkę i cała się pocięła. Nie wzięło się to znikąd tylko pod wpływem traumatycznych wydarzeń, aby poradzić sobie z szokiem i bólem. A więc odezwała się jej alternatywna osobowość. Teraz mi się nie chce szukać, ale to się jakoś profesjonalnie nazywa, możesz sprawdzić sobie :P Z Gordonem było tak samo, głos Simona odezwał się w nim po wylaniu na niego wrzątku, a więc w podobnych okolicznościach. Jednak trzeba było sobie to poukładać w czasie.To nie było związane z tym, że wszedł do szpitala, tylko z tym, że żona wylała na niego gorącą wodę po jego powrocie do domu, jak miał oznajmić, że znalazł pracę i być może mogą liczyć na premię. wtedy na wskutek tego wydarzenia odezwała się jego druga osobowość, tak samo jak w przypadku Mary - Mroczna i okrutna. I powtórzę, twórcy, aby zaakcentować, że to samo działo się w psychice zarówno Mary, jak i Gordona, nie zmieniali głosu Simona, żeby zaakcentować, że to to samo. Tam na koniec pada takie zdanie. Skąd się bierze Simon, czy coś takiego. A on odpowiada, że żyje w skrzywdzonych ? Teraz nie pamiętam dokładnie

  • sylsob1 ocenił(a) ten film na: 7

    Vanillia Ok, nie upieram się przy swoim, bo też nie bardzo wierzę w jakieś tam "opętanie", ale nie bardzo wierzę w to traumatyczne przeżycie Gordona jakim jest oparzenie niechcący dorosłego faceta! Nie był przecież dzieckiem tak jak Mary ! Po za tym wydaje mi się , że Gordon usłyszał głos jeszcze przed poparzeniem.

  • Vanillia ocenił(a) ten film na: 10

    sylsob1 Gordon na 95% usłyszał głos dopiero po oparzeniu. Tylko tam były jakieś drobne wariacje jeśli chodzi o kolejność wydarzeń. Sam wypadek był wspominany przez Gordona. Musiałabym obejrzeć jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy aby się nie mylę. Nie był dzieckiem, ale nie tylko dzieci są podatne na różne schorzenia psychiczne. Nie raz to genetyka, nie raz słaba psychika. Takie było założenie filmu, żeby wszystko było ze sobą powiązane, a więc, żeby była tajemnica i boom na koniec filmu. Teoretycznie mogli się pozbyć wątku Mary, jednak ten wątek tak naprawdę wyjasniał nam co zrodziło się w Gordonie, moim zdaniem był ważny. A wątku Gordona pozbyć się nie mogli, bo cała główna fabuła by przestała istnieć. Moim zdaniem to chcieli zrobić twórcy, stopniowo budować klimat, poprzez wyjaśnianie tajemniczego wypadku z przed lat, jednoczesnie serwując widzowi wyjaśnienia dotyczące końcowych wydarzeń, ktorych jeszcze sam widz nie był świadomy :P coś w tym stylu :P

  • sekitia Film zostawił pewien niedosyt, albo dawno już nie oglądałam tego gatunku, kiedyś lubiłam.
    Ale dzięki komentarzom i dyskusjom, jakie tu są, wszystko nabiera sensu i jest logiczne, wbrew pozorom. Bardzo dobrze jest zapoznać się ze wszystkimi opiniami. Są wnikliwe, super. Dzięki.

  • RadioCairo ocenił(a) ten film na: 5

    sekitia Właśnie skończyłam oglądać i zgadzam się z Tobą w każdym punkcie. Film do którego trzeba dorabiać jakieś rozbudowane teorie (wow! ile masz odpowiedzi!), żeby trzymał się kupy, jest po prostu źle zrobiony. Był potencjał, ale dziury, niespójności i bezsensownie podejmowane i porzucone wątki wyczerpały moją cierpliwość. 5/10.

  • plone ocenił(a) ten film na: 9

    RadioCairo "use your imagination" ;)