Elle

2016
6,5 21 tys. ocen
6,5 10 1 20522
7,2 55   krytyków
Elle
powrót do forum filmu Elle

ocenił(a) film na 7

Pierwsza scena filmu. Ciemny ekran. Słyszymy szamotaninę, coś się rozbija, kobieta jęczy. Gwałt czy element seksualnej gry? Pojawia się obraz, zamaskowany mężczyzna schodzi z rozłożonej na podłodze zakrwawionej kobiety, wychodzi przez okno. Główna bohaterka filmu, Michelle (Isabelle Huppert), podnosi się z podłogi, sprząta rozbite szkło, idzie do pracy. Ani słowem nie wspomina o wydarzeniu, nie wzywa policji, później tylko bada się na obecność chorób wenerycznych. A więc jednak gwałt. Zachowanie kobiety jednak conajmniej zadziwiające. Nowy film Paula Verhoevena. I wszystko jasne.

A raczej niejasne, bo Holender zaczyna od wielu zagadkowych wątków, nawiązań do przeszłości bohaterki, która skrywa jakąś mroczną historię. Szczegóły poznamy później. Na razie zauważamy, że osoba Elle wzbudza sensację, obca kobieta napastuje ją w restauracji, bohaterka unika policji jak ognia, wielokrotnie słyszymy też o strasznej zbrodni dokonanej przez jej ojca.

Nie jest to jedyna tajemnica jaką skrywa „Elle”. Gwałciciel nie skończył nękanie bohaterki, zaczyna wysyłać do niej wiadomości na telefon komórkowy, daje do zrozumienia, że obserwuje kobietę i zamierza wrócić na drugą „rundę”. Najwyraźniej to ktoś znajomy. Czyżby jeden z podwładnych, programistów szczerze nienawidzących szefową, założycielkę firmy produkującej brutalne gry komputerowe? A może jedyny pracownik, którzy zdaje się być zadurzony w Michelle? Czy też to błędny trop, bo oprawca to ktoś spoza pracy? Oczywiście dowiemy się tego w odpowiednim czasie, co zainicjuje nietypową relacją ofiary z gwałcicielem. W końcu to Verhoeven, jak seks to tylko w jakiś sposób pokręcony, wymykający się normom społecznym.

„Elle” zapewne wzbudzi nieco kontrowersji, wszakże lekka komedia o gwałcie niekażdemu odbiorcy będzie w smak. Nie jest to jednak takie proste, bo Michelle ewidentnie skrywa traumę. Kupuje gaz łzawiący i mały toporek do obrony przed kolejnym atakiem, w wolnej chwili rozmyśla o roztrzaskaniu głowy gwałciciela na krwawą miazgę, bywa roztrzęsiona i przestraszona. Jednocześnie wzbudza to w niej ekscytację, rozbudza seksualnie, ożywia jej nudne życie. Kobiety to skomplikowane istoty, zwłaszcza te z filmów Verhoevena.

Jest to więc niewątpliwie film godzien swego twórcy. Historia nietypowa, o bohaterach prezentujących nieoczywiste zachowania i wzbudzająca przeciwstawne emocje. Verhoeven powraca w formie jakiej mogłoby mu pozazdrościć wielu o połowę od niego młodszych reżyserów.

http://kinofilizm.blogspot.co.uk/2016/05/elle-recenzja.html


Więcej recenzji i innych wrażeń z tegorocznego Cannes:
https://facebook.com/Kinofilia-548513951865584

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
ocenił(a) film na 5
T-Durden

Wielbię Verhoevena za jego dawne dokonania, uważam, że robienie dobrego kina gatunkowego to wielka sztuka, i że wychodziło mu to rewelacyjnie. Niestety, moim zdaniem próba przejścia do 'kina ambitnego' mu nie wyszła. Przez cały film miałem poczucie, że bardzo chce być Haneke, może przez to, że Huppert chociaż jest genialną aktorką, to tutaj trochę powtarza się z 'Pianistki'. Po projekcji wydało mi się, że oglądnąłem nieco historię o niczym - portrety psychologiczne są zbyt proste, żeby powalić, fabularnie raczej wiele nie ma (umówmy się, że nie oczekiwałem ustalania tożsamości gwałciciela). Do tego cała akcja filmu dzieje się może w ciągu miesiąca, a w tym momencie na bohaterkę spada obłędna liczba dramatów. Wiem, że życia bywa dziwne, ale jednak, bardzo rzadko aż tak.

Slayer

Dziwny zarzut, bo - co prawda - osobiście również preferuję tę stronę jego twórczości, ale Verhoeven zanim zaczął uprawiać kino gatunkowe, przez wiele lat kręcił to "ambitne". I bardziej od Hanekego "Elle" przypomina jednak "Tureckie owoce" w reżyserii... Paula Verhoevena, tyle że z czasów kiedy sadysta rodem z Austrii moczył jeszcze pieluchy (no dobra, pieluchy może nie, ale swe fiksacje pozostawiał jednak jeszcze w swoich czterech ścianach).

Huppert nie powtarza się po "Pianistce", może nie obrzucałbym tego występu nagrodami, ale jej postać w "Elle" jest silna, otwarta i zabawna. Inna kobieta, podobny poziom hardkorów, które wyczynia i chyba na tym punkty styczne się kończą.

Życie może nie bywa aż tak dziwne, ale filmy owszem. I tak je traktujmy - jak filmy, a nie symulator rzeczywistości.

ocenił(a) film na 5
Albertino

Chyba nie da się zrobić 'zasłonki' spoiler, a szkoda. SPOILER




Co do Huppert można powiedzieć, że gra taki typ ról, ale przy tym jakie kreacje zdarzało jej się stwarzać, to jest góra dobra robota. Gdy ma się taką aktorkę pod ręką, to trochę szkoda z niej nie wykrzesać więcej.

Ten film jest dramatem, chyba jednak byłoby dobrze, żeby występowało jakieś prawdopodobieństwo kumulacji zdarzeń. Tu mamy gwałty, dramat z synem-synową-wnukiem, romans, wątek rodziców (do tego żigolak matki), raczej nietypowe problemy w pracy, dla mnie to było pewne przeładowanie (do tego drugie plany nie były jakoś bardzo rozbudowane). Chwilami aż się zastanawiałem, czy to nie ma być groteskowy portret wyższej klasy średniej. Podobnie jak to, że podczas kolacji najpierw piją wino, a potem koniak. Albo to, że kot bohaterki pojawia się i znika.

ocenił(a) film na 7
Slayer

Mnie ujęło to, że film gra z przyzwyczajeniami, jak również ta odczuwalna groteska, pastisz. Sam fakt, że rozwiązanie zagadki, kto napadł bohaterkę nie kończy filmu, a więcej - nie spada zainteresowanie widza - już jest czymś specyficznym. Podczas seansu nie przeszkadzało mi nagromadzenie dramatów, chociaż jakby tak zamknąć je w kilku zdaniach, może to robić wrażenie przeładowania. Może po prostu reżyser całkiem sprawnie wszystko ogarnął dla mnie.

T-Durden

Film tak nudny i komiczny, że szkoda kasy. Francuskie kino widać, że też zajechało w ciemną ulicę. Historia tej kobiety jest tak pusta, głupia i śmieszna, że miałem wrażenie że wszyscy na ekranie potrzebują powaznej opieki psychicznej. Co się dzieje, że coraz gorsze filmy dostają zgłoszenia do walki o Oscara?
Jedyny plus filmu to sąsiad, który puka dwa razy.

ocenił(a) film na 8
ksdiamante

ksdiamante - podaj przykład interesującego dla Ciebie filmu. Gusta są różne, zawsze mnie to ciekawiło. Celem tego filmu było pokazanie "klinicznych" wyolbrzymionych nieco wzorów postaci czy sytuacji adekwatnych do aktualnego świata. Bardzo sprawnie zostało to zmajstrowane i pokazane. Że widzimy to na ekranie nie oznacza primo że to wizja autora rzeczywistości (jest wprost przeciwnie - wg mnie) że tak jest naprawdę - bo to wąski "wybór" postaci sytuacji. Celowa kumulacja osób zdarzeń. Popatrzmy na innych kandydatów do Oscara - na co być głosował /a? czyżby La la land - film bez treści i bez aktorstwa? Isabelle - tego nie można zaprzeczyć gra świetnie.

ocenił(a) film na 7
T-Durden

"lekka komedia"?

ocenił(a) film na 4
T-Durden

Czyli ta scena gwałtu nie jest jakaś mocna? Bo nie lubię takich filmów oglądać... Przez to mi przepadła Dziewczyna z tatuażem ;/

wietka13

Nie, jest łagodniejsza niż w tatuażu.