Spodziewałam się czegoś więcej po tym filmie, a już po 10 minutach miałam wrażenie że go oglądałam setki razy (mimo, że oglądałam go pierwszy raz). Czemu? No cóż... sprawa jest prosta. Gościu ma wszystko, ale okazuje się, że nie ma nic, a dochodzi do tego wniosku dzięki nieznajomemu, który przenosi go do innego świata...
to już byłooooo...
i jakoś Nicolas Cage też mnie nie zachwycił...
jeśli się już komuś nudzi to polecam ;)