Zasiadając do seansu nie spodziewałem się właściwie niczego dobrego. Sportowe historie najkrócej rzecz ujmując mało mnie interesują. Tymczasem sport to jedynie tło do o wiele ciekawszego wątku traktującego o rodzinie. Minusem filmu jest zestawienie Whalberga obok Bale'a. Za tym drugim nie przepadam niemniej zdaję sobie sprawę, że jest bardzo dobry warsztatowo i metodę Stanisławskiego ma w małym palcu. Przy takim aktorze Whalberg niewiele może pokazać choć widać, że bardzo się stara. I na dobrą sprawę nie jest taki zły, no ale zestawienie z Balem obnaża jego braki bezlitośnie.
A jednak film ogląda się świetnie. Toksyczna rodzina doprowadza do szewskiej pasji, pojedynki na ringu interesują i nawet ciut słodkie zakończenie nie jest w stanie zepsuć dobrego smaku jaki zostaje po seansie. Polecam.