Bardzo dobrze mi się to oglądało. Film ma świetny klimat sci-fi + fantasy, jest trochę podobny do "Barbarelli" - pewnie dlatego, że nad jednym i drugim filmem sprawował pieczę ten sam producent - Dino De Laurentiis. Także i tutaj byli ludzie-ptaki (a właściwie to ludzie-jastrzębie we "Flash Gordon"). Pewnie wielu uzna ten film za kiczowaty za te dekoracje i stroje, ale przecież ten film dzięki temu ma ten wspaniały urok i tę magię w sobie. Nie jest kiczowaty, bo i twórcy mieli na pewno duży dystans do tej produkcji, co zresztą widać po filmie bo co chwila pojawiają się nietuzinkowe sceny i humor. Efekty specjalne nie są złe. Jedyne co mnie raziło w oczy to właśnie sceny z tymi ludźmi ze skrzydłami - były zrobione baaardzo słabo.
To również chyba najbardziej znana rola w filmografii aktora Sam J. Jones, bo później nie zagrał już chyba w niczym równie kasowym i przerzucił się na filmy klasy B, gdzie głównie grał jakichś bandziorów. Z innych znanych twarzy zagrał tutaj także Timothy Dalton (nosił śmieszny zielony strój, wyglądał jak jakiś Robin Hood :D). Z kolei w roli przywódcy tych ludzi-ptaków wystąpił Brian Blessed - znany z wielu ról, choć ja go najbardziej kojarzę z roli w jednym z 1,5-godzinnych odcinków MacGyvera - a dokładniej to z "MacGyver i skarb Atlantydy".
Jak dla mnie film zasługuje na ocenę 8/10. Jeśli ktoś lubi takie filmy to będzie tutaj bawił się przez cały czas trwania filmu, bo ja z bawiłem się na każdej scenie. Do tego dochodzi jeszcze muzyka Queen w tle + jeden kawałek, który pojawiał się kilka razy w filmie, gdzie głosu użyczył Freddie Mercury.
Z tego co widziałem to ma powstać jakiś remake tego filmu (a raczej nowa wersja, bo to film na podstawie komiksu), ale żadna nowa wersja nie będzie miała już tego klimatu jak w tym filmie.