Worms

W trakcie seansu miałem wrażenie, że film to właściwie ekranizacja gry komputerowej Worms, w którą zagrywałem się za wczesnego szczeniaka. Cała akcja podzielona jest na tury, kiedy to kolejni bohaterowie ostrzeliwują się zza winkla. Podobnie jak w wypadku komputerowego oryginału, "Free Fire" sprawia naprawdę sporo frajdy. Mocna siódemka za wyciśnięcie wszystkiego z tego prostego pomysłu i dwa magazynki czarnego humoru. W dodatku film jest o wiele przystępniejszy niż, dość hermetyczne, "Pole w Anglii".

13

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: