"Głos pana" St. Lema to moim zdaniem

książka nie nadająca się do przeniesienia na duży ekran. Zapewne można z niej zrobić quasi dokument o niemożności komunikacji z nieznanym, ale nic ponad to.
Wnioskując po fotosach z filmu myślę, że twórcy bardzo powierzchownie potraktowali oryginalną fabułę, tworząc własną wariację na temat. I to wcale nie musi być minus, jeśli mamy tu do czynienia z kinem rozrywkowym.

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
    Ostatnio odwiedzone
    wyczyść historię