Typowy film z serii "Ups! A myślałem, że to się szybciej skończy". W zasadzie, nie tylko film, ale i cała historia, nie mówiąc już ogólnie o wojnie. Zawsze ma trwać miesiąc, góra dwa, a potem proszę. Nie podobała mi się również długość filmu, ze względu na jednostajną fabułę i ciągłe powtórzenia. Ile można oglądać tą samą scenę z wystrzeliwaniem armat? Albo mężczyzn krzyczących "ihhaaa!"??? Generał Lee strasznie wkurzający. Zresztą jak i więkoszość jego kolesi i niektórzy Jankesi także. Muzyczka a la "robimy coś wspaniałego. alleluja. okryjemy się chwałą" to żenada. Zdecydowanie potępiam takie filmy. I głupotę wojny, którą ten film pokazuje w całej krasie. Ponad to jakie "za kobiety, dom itp."? Rebelianci walczyli o kasę, a nie o swoją ziemię, którą im ktoś chciał odebrać. Tylko Chamberlain i jego brat, no i scenografia zasługują na w miarę powiedzmy uznanie. Bo ciuchy - mundury itp. - nie, ale to może tylko i wyłącznie dlatego, że przez długi czas nie udaje się odróżnić jednej strony od drugiej, w ogóle kto jest kim. Wzmacniają to jeszcze dziwnie przeplatające się sceny. Nie każdy musi znać generałów tej bitwy na pamięć, a znając Amerykańców również na pewno nie wiedzieli z kim mają do czynienia, nie mówiąc o tym, że większość z postaci była do siebie strasznie podobna. Dla mnie obejrzenie tak nakręconego filmu to była strata czasu.
Musisz wiedziec, że to dramat historyczny i to pewnie wyjaśnia dlaczego ci się nie podoba. Ten film jest przedewszystkim dla pasjonatów, którzy interesują się wojną secesyjną i dla nich ten fim to arcydzieło.
Bitwa pod Gettysburgiem wyglądała tak jak wyglądała więc i film taki wyglądałjest
Piszesz:
Rebelianci walczyli o kasę
Mogłbyś wyjasnic o jaką? Bo z tego co wiem to jednak nie o kasę (poczytaj trochę o tym).
Piszesz:
Bo ciuchy - mundury itp. - nie, ale to może tylko i wyłącznie dlatego, że przez długi czas nie udaje się odróżnić jednej strony od drugiej, w ogóle kto jest kim
A jak mieliby wyglądac. Jedna strona mundury czerwone a druga strona - niebeskie żebyś mógł lepiej odróżnic. Myślę, że lepszym pomysłem jest założenie okularów.
Rozumiem, że dla ludzi, którzy mają problem z odróżnieniem żołnierza wojsk unii od konfederata film może byc nie strawny, z drugiej strony opinie tych ludzi trudno uznac za poważne gdy jest się nie w temacie.
Słuchaj, nie wiem ile masz lat, ale najwyższy czas nauczyć się czytać ze zrozumieniem.
Po 1sze - jestem KOBIETĄ, więc żadne "mógł" tylko "mogła" jeśli już.
Po 2gie, doskonale wiem, że to dramat historyczny, Ameryki tutaj nie odkryłeś/aś. I to nie ma nic wspólnego z tym czy mi się to podoba czy nie, mój ulubiony film to dramat historyczny właśnie (choć nie taki stricte), a ponadto podobały mi się inne filmy z tego gatunku, wystarczy spojrzeć do moich ulubionych. Nie ukrywam ich.
Ten film to raczej film podchodzący pod super szczegółowy 'dokument', niż film dla każdego, tu się zgodzę.
Wiem, jak wyglądała bitwa pod Gettysburgiem. Tyle, że można to było lepiej przedstawić.
To ciekawa jestem, o co wg. ciebie walczyli. Bo nie powiesz mi, że o ziemię. Nie od dziś wiadomo, że południowe stany w Ameryce są biedniejsze, i to znacznie od północnych, także nie ma tu nic zaskakującego, że południowcy walczyli o to, aby zachować niewolnictwo, które było im na rękę. Było to też związane z "niewtrącaniem się w nie swoje sprawy", czyli prosta wymówka, każdy stan zarządza w pełni swoimi ludźmi, ziemiami i prawami itp. itd., a reszta nie ma prawa się wtrącać.
Nie muszę o tym więcej czytać, studiuję anglistykę, wiem o tym wystarczająco dużo.
Wiem przecież, że nie mieli zakładać czerwonych! Nie byli Brytyjczykami walczącymi z ramienia królowej! Chodzi o to, że tak to zostało pokazane, że niebieskie i szare mundury zlały się w jedno i większość widzów nie miałaby zielonego pojęcia kto jest kim, bo nawet swoje kapelusze z emblematami rzadko nosili. A dodatkowo sposób w jaki reżyser zmieniał widok jednej strony walczącej na drugą może jeszcze bardziej komuś pogmatwać w głowie.
I oto chodzi, że nie możesz uznawać takich opinii za niepoważne, ponieważ WIĘKSZOŚĆ nie jest na TYLE obeznana z tym tematem.
Na początek przepraszam, że nie zauważyłem, że jesteś kobietą. Ale to po częsci wyjaśnia twój krytyczny stosunek do tego filmu. Zdaję sobie sprawę, że ciągnące się w nieskończonośc sceny batalistyczne, wystrzały armatnie powtarzane bez końca mogą wydac się nużące dla kobiet, zwłaszcza że nie ma tu żadnego wątku miłosnego a są sami faceci, karabiny i armaty. Ciekawe co byś powiedziała na taki film jak: "Grozovye vorota" "Stalingrad" czy "Helikopter w ogniu". No cóż nie wszystkie filmy są dla każdego strawne. Ja naprzykład nigdy nie odważyłbym się na ocenę melodramatu bo zdaję sobie sprawę, że moja ocena nie byłaby obiektywna bo takich filmów nie rozumiem i nie lubię.
Niestety w twoich ulubionych filmach nie znalazłem żadnego podobnego do "Gettysburga" bowiem, jak słusznie zauważyłaś, jest to film zbliżony do fabularyzowanego dokumentu akcentujący głównie aspekt militarny.Jakbyś chciała zobaczyc takich filmów więcej to polecam:"Battle for Haditha", "Westerplatte" czy też "Helikopter w ogniu".
W sumie dobrze określiłaś o co walczyły południowe stany tylko gdzie tu pieniądze. Skostniały i przestarzały ustrój społeczno-polityczny stanów południowych oparty na niewolnictwie i rolnictwie nie był żródłem bogactwa i pieniędzy więc walka o zachownie tego systemu nie mogła dac wymiernych zysków, bardziej tu chodziło o zachowanie ustroju i niezależnośc. Stany południowe już wtedy były opóżnione gospodarczo głównie z powodu ustroju o jaki walczyli.
Piszesz:
niebieskie i szare mundury zlały się w jedno i większość widzów nie miałaby zielonego pojęcia kto jest kim, bo nawet swoje kapelusze z emblematami rzadko nosili.
No cóż, ale tak przecież wygląda walka na bagnety: chaos, dezorganizacja szyków. Jeśli chodzi o konfederatów to często nie mieli nie tylko kapeluszy ale także mundurów i butów bo taka była prawda. Ale jeśli reżyserowi chodziło o ukazanie realizmu pola walki to zrobił to całkiem dobrze i chyba właśnie o ten realizm chodziło (jak często w tego rodzaju filmach). Pozdr.
To, że jestem kobietą może nawet mieć znaczenie w odbiorze tego filmu, ale nie pisz, że chodzi tu o brak wątku miłosnego! Sami faceci także mi nie przeszkadzali, nie wiem czemu by mieli. Większość filmów ma choć malutki wątek miłosny, ale czemu miałyby mi się nie podobać filmy bez niego np. jak "11 września: Niewygodne fakty" czy nawet nie do końca dobry "Borat"? Przeglądając moje ulubione filmy nie zauważyłam, żeby każdy miał w sobie jakiś wątek romansowy czy jakbyś to nazwał. A co do karabinów i armat, to jak powiedziałam jestem przeciwna wojnom, ale na pewno odebrałabym film z taką bronią inaczej, gdyby to była np. II wojna światowa i gdyby inaczej go nakręcono.
O tym 1szym filmie co piszesz nigdy nie słyszałam, a "Stalingrad" akurat mam zamiar w przyszłości obejrzeć, co do "Helikoptera w ogniu" to jeszcze nie wiem, bo mam ciekawsze pozycje do obejrzenia. "Bitwa o Irak", wydaje się interesujący, więc może obejrzę. Podobnie "Westerplatte".
Piszesz, że nie oceniłbyć melodramaru, bo nie lubisz takich filmów i nie rozumiesz, a ja uważam, że można oceniać wszystko co się kiedykolwiek widziało, bez względu czy to ulubiony gatunek filmowy czy nie.
Widzisz, a ja nie uważam, że gł. chodziło o ustrój i niezależność. Dalej twierdzę, że o pieniądze. I nie chodzi o bogactwo. Gdyby nie mieli niewolników, staliby się tak samo biedni jak oni i do tego im równi.
Oczywiście, wiem doskonale, że tak to wyglądało i prawdopodobnie reżyser chciał zachować realizm, jednak sprowadza się to do faktu, że ten film został nakręcony tylko dla małej grupy pasjonatów.
Dodam jeszcze, co do kwestii kobiet, że moja koleżanka ze studió ten film widziała już 3x i go uwielbia, więc nie możesz tu tak generalizować.
"Wiem, jak wyglądała bitwa pod Gettysburgiem. Tyle, że można to było lepiej przedstawić."
To siadaj za kamerę i kręć, specjalistko od historii.
"niebieskie i szare mundury zlały się w jedno"
Już to jedno zdanie uświadamia, że nie masz bladego pojęcia o wojnie secesyjnej, a pisanie, że Południe wywołało wojnę ze względów finansowych jest śmiechu warte.
"film został nakręcony tylko dla małej grupy pasjonatów"
Nie zgadzam się, ale nawet jeśli tak jest, to zawsze zostają ci filmy z Jennifer Lopez i Bambi.
gdyby twórcy nie życzyli sobie jakiejkolwiek krytyki to by film nie był nigdy oddany do dystrubucji
to że się ze mną nie zgadzasz co do przyczyn wojny secesyjnej nie oznacza, że masz rację
generalnie, nie wysuwasz kompletnie żadnych argumentów na poparcie swoich opinii i nie umiesz zachować kultury w przeciwieństwie do Alinoe_4, który również się ze mną nie zgadzał
minęły niemal 3 lata od kiedy obejrzałam ten film i napisałam te komentarze
czy coś się zmieniło?
skończyłam amerykanistykę i tak wyszło, że zapisałam się na ćwiczenia (z zapalonym historykiem) właśnie poświęcone stricte wojnie secesyjnej, czytaliśmy mnóstwo tekstów źródłowych w oryginale, wyciągaliśmy wnioski itd., i dalej uważam że mam rację, tak jak monsieur_dawid pisze oficjalnie (pod publiczkę) chodziło o sam ustrój, kontrolę północy nad południem, jednak na odzieleniu się południowych stanów od północy zależało głównie wszystkim właścicielom ziemskim, którzy zbankrutowaliby by po zniesieniu niewolnictwa (nie tylko ze względu na koszty wojny i straty na niej poniesione, ale również właśnie w dużej mierze po zniesieniu niewolnictwa po wygraniu przez Unię wojny gospodarka stanów południowych znacznie się pogorszyła, to fakt, a nie mój wymysł) (dodatkowo nie bez znaczenia jest fakt, że po zniesieniu niewolnictwa niewolnicy nie stali się wolni, nadal stosowano różne środki by wykorzystywać ich jako tanią siłę roboczą, a później uniemożliwiać głosowanie)
podpieranie się, jak w wypadku qby_m1, cytatami wyrwanymi z kontekstu niestety okazuje się i tym razem się nie sprawdza, miałam okazję czytać parę miesięcy temu całość tej wypowiedzi Lincolna i niestety, ale te słowa potwierdzają to co mówię - chodziło o to, że owszem stany południowe chciały uzyskać niezależność od stanów północnych, ale właśnie z tego względu, że poprzez zniesienie niewolnictwa sytuacja gospodarcza i finansowa stanów południowych pogorszyłaby się jeszcze bardziej na korzyść stanów północnych
nie można zapominać, że stany północne zdominował wtedy przemysł, a stany południowe opierały się głównie na uprawie bawełny, na której polach pracowali właśnie niewolnicy
ta niezależność, której domagały się stany południowe to właśnie nieingerencja w sprawy niewolnictwa! a zniesienie niewolnictwa oznaczało biedę dla właścicieli ziemskich z południa
obawiam się również, że porównanie Polska-Bruksela nie jest zbyt trafne, gdyż stany południowe były w dużej mierze uzależnione od sprzedaży bawełny, która była w stanach północnych, w ich fabrykach, przerabiana na ubrania itd., także dobre stosunki były korzystne dla obu stron
a skąd takie stwierdzenie, Qjaf? poproszę o dowód
Lincoln uważał zniesienie niewolnictwa za mniej ważne niż zachowanie jedności Unii, to prawda, ALE Lincoln wcale nie był orędownikiem zniesienia niewolnictwa jak to się błędnie uważa
nie bez znaczenia jest też fakt, że południowcy nie chcieli by rządził nimi Lincoln gdyż właśnie błędnie uważano go za tego, który dąży do zniesienia niewolnictwa również na południu
już samo zniesienie niewolnictwa na północy było zresztą dla Południa szkodliwe, gdyż niewolnicy mieli teraz gdzie uciekać i gdzie pracować - na północy, a na dodatek wraz ze zniesieniem niewolnictwa zniesiono nakaz zwracania właścicielom na południu niewolników, którzy uciekli właśnie na północ, a co za tym idzie nawet bez zniesienia niewolnictwa na południu darmowa siła robocza kurczyła się w południowych stanach, a w razie zamknięcia granic byłoby już inaczej
zresztą samo wybranie Lincolna na prezydenta zaowocowało secesją pierwszego stanu, Karoliny Południowej, właśnie dlatego że obawiano się tam zniesienia niewolnictwa
a to o czym mówi Lincoln w tym cytacie to to, że niestety ale niewolnictwo musiało zostać zniesione czy byłby on tego orędownikiem czy nie
także na drugi raz przed obrażaniem bez podstaw radzę poczytać coś więcej ze sprawdzonych źródeł
naprawdę warto sobie poczytać przemówienia Lincolna z tamtego okresu, listy i inne
--------------
a co do samego filmu jeszcze, to niestety ale owszem podtrzymuję swoją opinię, to film tylko dla bardzo wąskiego grona, większość Amerykanów nie zna swojej historii i niewiele wyniosłaby z tego filmu
a generalizacje typu 'jest kobietą to nie lubi filmów wojennych czy tam dramatów wojennych' są wyssane z palca
choćby niedawno miałam przyjemność obejrzeć serię HBO pt. "Kompania Braci", w której nie dzieje się właściwie nic oprócz samej wojny, bitew, dokładnie pokazanych, ale miniserial został mistrzowsko zrobiony, z pomyśleniem również o widzach którzy nie muszą w każdej minucie swojego życia znać historii na pamięć, osobiście jestem tym serialem zachwycona i jak najbardziej go polecam
a co do Bambi, to owszem Bambi mam w ulubionych, oglądałam film jak byłam dzieckiem, być może kiedyś znów go obejrzę, ale nie widzę powodu by nie znalazł się wśród setek moich ulubionych filmów i seriali wszelkiego rodzaju
co do Jennifer Lopez... lubię ją, wg mnie fajna babka, dawno żadnego filmu z nią nie oglądałam, ale wolałabym teraz jakiś zobaczyć niż non stop jak ty oglądać wszystkie wersje Godzilii
zresztą jesteś śmieszny zażucając mi coś takiego - ja oglądam filmy i seriale z bardzo róznych gatunków, ty jesteś jak widzę dość monotematyczny
zresztą pewno rozmawiam z kilkunastoletnim chłopcem, ale niech będzie dla potomności, żeby wszyscy nie myśleli o południu jacy to oni fajni bo o swoją ziemię walczyli (i kobiety, hahaha)
* zarzucając ofc ;)
a tak poza tym dodam jeszcze, że biali-niewłaściciele ziemscy na południu również korzystali z niewolnictwa, dzięki niemu nie byli na samym dnie społecznym
Często eksponowany obecnie wątek niewolnictwa miało drugorzędne znaczenie dla wybuchu wojny secesyjnej. Lincoln zniósł niewolnictwo pod koniec wojny i jak sam powiedział"Gdybym mógł utrzymać Unię bez zniesienia niewolnictwa- zrobiłbym to". Chodziło przede wszystkim o to że stany południowe rządały większej niezależności względem rządu federalnego krótko mówiąc chciały mniej więcej takiego stosunku do Waszyngtonu jaki ma dziś mniej więcej Polska do Brukseli. Dochodził jeszcze problem zniesienia ceł importowych. No i na trzecim dopiero miejscu niewolnictwo które rząd Skonfederowanych Stanów Ameryki i tak w toku wojny planował znieść.
Acha i na końcu- film mi się bardzo podoba!
prawda jest taka,ze rozwijajacy sie przemysl stanow polnocnych potrzebowal sily roboczej a ta wlasnie byli Murzyni przypisani do ziem na poludniu, niewolnictwo zaczynalo sie wowczas stawac reliktem epoki wlasnie z powodu rozwoju przemyslu, to byla glowna przyczyna wybuchu wojny secesyjnej, kwestie humanitarne byly tylko pod "publiczke"
Jednak warto wspomniec, ze tysiace walczacych wierzylo, ze ludnosci murzynskiej nalezy sie wolnosc.
Szczerze w to wątpię. To nie była wojna o wolność Murzynów. Gdyby tak było, ta wojna nigdy nie wybuchłaby z taką siłą. Najgorszą rzeczą, w tego typu ocenach, jest przyjęcie postawy mądrali siedzącego w kawiarence w XXI wieku i próbującego rozkminiać temat z perspektywy naszych czasów. Nie te czasy, nie ta mentalność, nic nie jest "te".
Zadziwiający wpis osoby, która przedstawia się jako znawca problematyki związanej z Wojną Secesyjną, a jednocześnie nie rozumie podstawowej rzeczy. Że jest to monumentalna praca wykonana jako ważny element edukacji historycznej Amerykanów. Myślę, że głównemu sponsorowi-Tedowi Turnerowi, byłoby zupełnie obojętne, że jakaś pannica z Polski nie nadąża za akcją, nie rozróżnia postaci, generalnie nie kuma niczego. Nie można inaczej potraktować tego wpisu, bo jeśli ktoś nie rozpoznaje postaci biorących udział w filmie to o czym tu mówić? Teraz czekam na wpis jakiegoś Amerykanina, który oceni film Forda "Krzyżacy". Że bez sensu, bo nie wiadomo kto jest kto. Jedni śpiewają "Bogurodzicę", inni "Gott is erstanden", łażą po lasach, śnieg sypie a muzyczka mało skoczna.
chyba jednak nie to ty nie zrozumiałeś dlaczego zrobiono ten film i nigdy nie napisałam, że niczego z tego filmu nie rozumiem - najwyraźniej to ty nie zrozumiałeś nawet mojej pierwszej wypowiedzi sprzed kilku lat
Nie podobała mi się również długość filmu, ze względu na jednostajną fabułę i ciągłe powtórzenia. Ile można oglądać tą samą scenę z wystrzeliwaniem armat?
Znaczy co miało być, skoro film traktuje wyłącznie o bitwie o Gettysburgiem i tylko po to został przez Turnera sfinansowany? Bieganie po rosie?
Generał Lee strasznie wkurzający. Zresztą jak i więkoszość jego kolesi i niektórzy Jankesi także.
Ten komentarz po prostu powala. No i dobija film na amen.
Muzyczka a la "robimy coś wspaniałego. alleluja. okryjemy się chwałą" to żenada
Zdecydowanie Chaccarron Maccaron byłoby bardziej na miejscu.
że przez długi czas nie udaje się odróżnić jednej strony od drugiej, w ogóle kto jest kim.
Sic!
Nie każdy musi znać generałów tej bitwy na pamięć, a znając Amerykańców również na pewno nie wiedzieli z kim mają do czynienia, nie mówiąc o tym, że większość z postaci była do siebie strasznie podobna. Dla mnie obejrzenie tak nakręconego filmu to była strata czasu.
Sic 2! Amerykańce rozpoznają szanowna pani. Ja również, choć nie jestem Amerykańcem. A dla mało bystrych były napisy kto jest kim. Co do straty czasu to z pewnością. Ze 3 albo 4 dr.House'y można by obejrzeć.
szkoda gadać, wyjaśniłam co miałam i nie będę znów wyjaśniać, tym bardziej tego co napisała 3 lata (sic!) temu, a zwłaszcza komuś z pierwszą flagą konfederatów w avatarze, nie jesteś obiektywny i głupio odpowiadasz.
Rozumiem dwie rzeczy. Jak napisałaś 3 lata temu to już nieaktualne tak? To czemu nadal tego bronisz? I jeśli mam flagę konfederatów w awatarze to jak to się ma do faktu, że nie rozróżniasz kto jest kto w tym filmie?I na czym polega tu wina twórców "Gettysburga"? Nie musisz odpowiadać, ale jeśli już, to odnieś się do faktów. Zwłaszcza do tych, które dla ułatwienia przytaczam z twoich własnych wypowiedzi. Rozumiem, że 3 lata czasu to dość, by zmądrzeć i się wycofać z bzdur, które się napisało. Ale trzeba chcieć.
daj już spokój, na pewno gdybym teraz obejrzała ten film to bym lepiej skojarzyła kto jest kim, ale właśnie dlatego że miała zajęcia poświęcone w całości temu tematowi, dla przeciętnego widza sprawa wygląda tak jak napisałam wcześniej
to nie jest i nigdy nie miał być film edukacyjny, a Krzyżacy tak się składa, że byli oceniani przez Amerykanów i nie tylko oni - poczytaj choćby na imdbie