...gdy bohaterka rodzi, a w tym czasie jej facet uprawia seks z inną...
Chyba jeden z większych koszmarów, jaki może przytrafić się kobiecie. Tu, poprzez tę naturalistyczną scenę, bolesny na maksa.
Teoretycznie jeden z najpiękniejszych etapów, ciąża, zwieńczenie pięknej relacji. A tu cyk i zonk. Facet okazuje się dzieciuchem, niedojrzałym. Specjalista od cudzych spraw, sam zawala własne.
Właśnie obejrzałam ten film.. REWELACJA!!!!.
To samo miałam napisać - wyprzedziłaś mnie . Ta scena mnie rozwaliła ;/ chyba żadna z nas nie chciałaby być w jej skórze , z reszta cały film jest godny uwagi i ma wielki przekaz :)
Tak, Madziu...ta scena pokazuje, że podłość, małość i egoizm nie mają w sumie żadnych granic.
A z czasem, z upływem lat przeróżnych tego typu rzeczy widzi się wokół ileś. Ta pozorna wolność, łatwość zrywania wszelkich relacji, to rozbuchane własne "ja"...wszystko to razem prowadzi do cierpień i chyba jednak samotności. Bo można być otoczonym czy otoczoną masą kochanków a w istocie żałośnie samotnym człowiekiem. Najgorsze, jeśli na tym wszystkim cierpią dzieci. Bo z czym na świat przyszedł ten nowy człowiek...co może po latach powiedzieć mu matka.."wiesz skarbie, gdy się rodziłeś tatuś zdradzał mamusię, zdradzał nas, posuwał jakąś przypadkową laskę, bo mamusia z tobą w ciąży przestała być dla niego atrakcyjna". Jak słowo daję odechciewa się...