6,1 24 tys. ocen
6,1 10 1 24075
6,4 17   krytyków
Halloween
powrót do forum filmu Halloween

... moim zdaniem i to już po raz drugi(ten pierwszy to Ho1000c, który delikatnie mówiąc nie podszedł mi). Aczkolwiek nie można odmówić mu pewnego rodzaju konsekwencji – widać, że to film Zombiego: ponadprzeciętne zagęszczenie „fucków” i tym podobnych na linijkę kwadratową, czy coraz to wymyślniejsze bluzgi, ci sami aktorzy co w „Devil’s Rejects” oraz ‘cośtam jeszcze” podobnego do poprzednich filmów Roba, czego chwilowo nazwać ni umiem. Niestety, abstrahując od mojej opinii o R.Z. jako muzyku, stwierdzić muszę, że remake „Halloween” to film kiepawy. Zombie chyba uparł się, żeby nadać jakichś ambicji swojemu filmowi i chciał pobawić się w konstruowanie czegos na kształt portretu psychologicznego Myersa i przez to przedstawić czynniki, które wpłynęły na to, że chwycił za kose i ciął Bogu ducha winnych skretyniałych (w tym filmie) nastolatków. No i Robie poległ na całej linii – nawet nie, że wypaczył wizję oryginału, co odarł Myersa z nutki tajemniczości. Myers nie jest tu czystym i nieumotywowanym złem, ale zwykłym biednym chłopcem, którego ojczym był ciulem, a matka lubiła się negliżować – no i jak tu nie wyrosnąć na zabójcę. Tutaj on już nie przeraża, a jak się widzi jego dziecięcą facjatę i jeszcze dochodzi do tego rozdwojenie jaźnie (???) i to, że Laurie to on tak w zasadzie zabić nie chce to pogrzeb Myersa jako zła wcielonego gotowy. On poprostu został postawiony w szeregu ze zwykłymi serial killerami, którzy jako dzieci zostali skrzywdzeni przez ten okrutny świat. Mnie to całkowicie nie przekonuje, a przemiany żadnej w filmie nie ma: po prostu jest Michael mały, który zabija i jest Michael duży, który wyrzyna. Nie mam nic przeciwko tylko, że to wszystko to już pół filmu. A no i jeszce wygląd i postura Myersa – Terminator wersja 3536 limited edition(+bogate owłosienie wierzchnie). Niczym czołg idzie przed siebie i z góry wiadomo, że nikt rady mu nie da, (a i jak sprawdza infrastrukturę domu szukjaąc ukochanej siostrzyczki to cała chatka się trzęsie). Tym samym tamten oryginalny był bardziej...relaistyczny (???).Idąc dalej: jest kilka zbędnych scen, które Zombie nakręcił po to, żeby kumple z „Bękartów...” na ekranie się pokazali (np. Kena Foree zgon w klopie). Dany Trejo też jakby na siłę wciśnięty – jeśli to jak Myers go pacyfikuje, mimo tego, że tamten wcześniej był dla niego równym gościem, ma pokazać gdzie Michael ma przyjaźń z Danym i ogólnie z rodzajem ludzkim, to ja dziękuję. Napięcia, czyli tego co było domeną filmu Carpentera, niemalże brak, za wyjątkiem kilku scen w których leci znana wszystkim dobrze nutka. Myers zwyczajnie widzi ofiarę i jest po wszystkim, a przecież w oryginale tyle razy Myers czaił się gdzieś w ciemnościach i mając tyle okazji do zaatakowanie Laurie nie robił tego, przez co nie wiedziałeś kiedy zaatakuje i to potęgowało napięcie. Sama Laurie i jej koleżanki, tudzież koledzy irytują przepotężnie i dobrze, że jest ta dwójka dzieciaków, bo nie byłoby się o kogo troskać.Aktorstwo – średnie i jedynie McDowell ma coś do zagrania i jako tako to coś odgrywa. Kilka scen mordów jest OK no i tych z wykorzystaniem muzyki. Rozumiem, że ktoś może lubić taką wizję Myersa (ja nie).Ogólnie oglądałem bez większego znużenia, ale mimo wszystko Shame on you Rob – 4/10

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa