Ernest Borgnine w roli zwyrodniałego bandyty, mordercy i gwałciciela wygląda na żart i cały film robi wrażenie, jakby reżyser się nie mógł zdecydować, czy to ma być dramat, czy czarna komedia. Wyszło zupełnie nieprzekonująco i nudnawo, ilość głupawych scen bije rekordy i nawet strzelaniny ogląda się ziewając.
Heroiny dzikiego zachodu w filmach takich jak Hannie Caulder, il mio corpo per un poker 1968 czy Les Petroleuses 1971 ukazują się w zbieżności tym, że powodem do powstania tych produkcji oraz zarazem największą siłą ich przekazu jest adoracja kobiecego piękna. Adoracja wyniesiona do rangi legendy, zamkniętego w męskim...
więcej