I tak cię kocham

The Big Sick

2017 1 godz. 59 min.
6,8 26 868
ocen
6,8 10 1 26868
17 346
chce zobaczyć
6,9 16
ocen krytyków
{"rate":6.875,"count":16}
powrót do forum filmu I tak cię kocham
  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    Czemu dystrybutor chce zabić odbiór tego filmu w Polsce, sprzedając go jako kolejną mdłą komedyjkę?

  • szpieg_ola To wymyśl lepszy, dawaj, zajdę Twój tytuł. Bo chyba nie myślisz, ze "Wielka choroba" byłby lepszy? A może "Choróbsko"? Tutaj nie było miejsca na tłumaczenie, a tytuł ogarnięty, przynajmniej na temat i nie jest bezsensowny. Masz jakieś uprzedzenia do słowa "kocham" to Twoja sprawa. Mi się tam dobrze kojarzy. Taki z Ciebie domorosły językoznawca za grosze.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    AbraCham Jestem zawodową tłumaczką, ale to tutaj nieistotne, wypowiadam się jako widz.
    Nie chodzi o "uprzedzenia", ale o to, jak uzus słów "kocham"/"miłość" w tytułach innych filmów, w zestawieniu z klasyfikacją gatunkową "The Big Sick" - komedia (na Filmwebie do tego "romantyczna") - sugeruje, że jest to po prostu kolejna cukierkowa bajka, a przecież tak naprawdę film jest o wiele bogatszy i ciekawszy.
    Nie rozumiem po prostu, dlaczego jeśli film jest komedią i opowiada historię jakiejś pary, to polscy dystrybutorzy muszą wabić widzów "miłością" już od tytułu. Polacy chyba nie mają aż tak ograniczonych gustów, żeby chodzić wyłącznie na miłosne komedyjki.
    "Choróbsko" to moim zdaniem znacznie lepszy tytuł od obecnego, który jest zupełnie nijaki i przywodzi na myśl jedynie sztampę. Odnoszę też wrażenie, że "Choróbsko" bardziej odpowiada zamysłowi twórców co do tego, na co chcą zwrócić uwagę w pierwszej kolejności. Przynajmniej sugeruje, że film to coś więcej niż powtarzalna papka o nierealnym związku. Do tego brzmi równie nietypowo, równie mocno "gryzie" w ucho, co "Big Sick", więc i pod tym względem stanowi wierniejszy, bardziej trafiony odpowienik.
    Inna z poprzednich wersji to "Chora z miłości" - moim zdaniem nie trafia w sedno, ale przynajmniej nie jest zupełnie nijaka w przeciwieństwie do obecnej.

  • Lukasz_Broda ocenił(a) ten film na: 8

    szpieg_ola Zadaniem dystrybutora nie jest to by ludzie załapali że film ma głębię i więcej do zaoferowania niż zwykła komedia romantyczna, a to żeby po prostu ściągnąć do kin jak najwięcej osób . Wierzysz że polskich widzów bardziej przyciągną tytuły jak "Big Sick" czy "Choróbstwo" niż "I tak cię kocham"? Chyba lepiej żeby tytuł przyciągnął do kin sporo ludzi i oglądając sami wyłapią głębszy sens niż żeby pozostał "ambitny" tytuł, ale film mało kto obejrzy.
    Tak poza tym tytuł "Choróbstwo" kojarzy mi się z komediami Leslie Nielsena.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    Lukasz_Broda Niżej piszę, dlaczego uważam, że dystrybutor może ściągnąć tym tytułem nie tę publiczność, którą ten film najbardziej zainteresuje.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    Lukasz_Broda Jeśli nie lubię filmów o Iron Manie, to byłabym zawiedziona, idąc na film, którego tytuł nie wskazuje na obecność tego bohatera (zakładając że plakat też by na to nie wskazywał), a który okazałby filmem o nim. A jeśli lubię filmy z tej serii, to byłabym zawiedziona, gdyby tytuł wskazywał, że film jest głównie o Iron Manie, a bohater pojawiałby się tylko w jego fragmentach.
    PS. Poprzedni tytuł, jaki pojawiał się na Filmwebie to "Choróbsko", a nie "Choróbstwo". Brzmi trochę szorstko, ale moim zdaniem też przyciąga wzrok. Sama nie mam lepszego pomysłu, a z tych, które przewinęły się przez Filmweb, ten wydaje mi się najlepszy.

  • szpieg_ola Ale kogo obchodzą idiotyczne klasyfikacje gatunkowe na filmwebie? Każdy kto się trochę orientuje wie, że mają one często niewiele wspólnego z prawdą, szczególnie jeśli chodzi o słowo 'komedia', bo nawet ten film nie ma z nią nic wspólnego.
    Uprzedzenia, bo "sugeruje, że jest to po prostu kolejna cukierkowa bajka". To naprawdę Twoja sprawa jak Ci się słowo kojarzy. Ty masz z tym problem, nie inni.

    Sam film jest o miłości, może dlatego użyli takich słów nie mogąc przetłumaczyć filmu dosłownie. I nie, "Choróbsko" nie jest dobrym tytułem, bo jest wulgarne i źle się kojarzy. Nie poszedłbym do kina na taki film.
    I byłby to tytuł jak najbardziej zły dla tak pogodnego i pozytywnego filmu.
    " "Choróbsko" bardziej odpowiada zamysłowi twórców " A skąd wiesz jaki był ich zamysł? "Chora z miłości" podoba się Tobie, ale nie mi już na ten przykład, bo tytuł jest jak najbardziej mylący i kłamliwy. Ona go nie kochała już i na pewno nie była z miłości chora. "I tak cię kocham" jest natomiast tytułem trafnym, prawdziwym.
    Może i więc jesteś zawodową tłumaczką, ale jeśli nie masz pojęcia jak prawidłowo przetłumaczyć tutejszy kontekst i nie umiesz wyzbyć się osobistego uprzedzenia do słów, to musisz być w tym zawodzie bardzo słaba.

    A tak na przyszłość, naprawdę nie nabijesz sobie dodatkowych punktów szacunku i uznania już na starcie tłumacząc innym jaką to jesteś "zawodową tłumaczką". To raczej świadczy o braku pewności siebie niż czymkolwiek innym.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    AbraCham Dziękuję za ocenę mojej pracy bez znajomości moich przekładów. Nabijanie sobie punktów, zwłaszcza u osoby niepotrafiącej się obejść bez argumentów ad personam, akurat mam gdzieś. O swoim zawodzie wspomniałam tylko dlatego, że rozbawiło mnie nazwanie mnie "domorosłym językoznawcą za grosze", skoro z tej wiązanki pasuje do mnie tylko słowo "językoznawca" (a i też nie do końca, bo językoznawca to raczej teoretyk niż praktyk).
    Wspomniałam już, że wypowiadam się jako widz i - podobnie jak ty - mówię o swojej osobistej opinii, a nie o tym, jak rozwiązałabym tę kwestię z punktu widzenia zawodowego. Na gruncie zawodowym moje odczucia mogłyby mieć mniejsze znaczenie od wytycznych klienta. Ale ponieważ nie rozmawiam z klientem, a jedynie wyrażam opinię na forum, nie muszę się wyzbywać osobistych odczuć.
    W tytule "Choróbsko" nie ma nic wulgarnego, nie jest to słowo obraźliwe, jedynie rzadko używane zgrubienie. Kojarzy się tak samo jak "Big Sick" - z czymś dużym i chorobą (dodatkowo też z czymś nieprzyjemnym, ale i tak samo słowo "choroba"/"sick" sugeruje coś nieprzyjemnego). Przekład to szukanie odpowiednika komunikatu, który będzie swoimi konotacjami i znaczeniem możliwie najbliższy komunikatowi oryginalnemu (w tym przypadku tytułowi "Big Sick"). Pisząc o zamyśle twórców, miałam na myśli właśnie to, co wyrazili w oryginalnym tytule. Nie chcę nadmiernie bronić "Choróbska", bo nie jestem do niego w 100% przekonana, ale i tak uważam, że to najlepszy z dotychczasowych pomysłów na tytuł tego filmu, jakie widziałam na Filmwebie, właśnie dlatego, że jest najbliższy oryginałowi pod względem treści i skojarzeń.
    Nie wiem, skąd stwierdzenie, że "ona go nie kochała", skoro film jest na podstawie prawdziwych perypetii pary, która do dziś jest razem. Oczywiście masz rację, że ona nie była chora z miłości, dlatego też pisałam wcześniej, że tytuł "Chora z miłości" nie jest w pełni trafny, ale przynajmniej przekazuje informację o tym, że ważnym wątkiem w filmie jest choroba.
    Owszem, w filmie jest trochę o miłości, ale to jest co najwyżej jeden z kilku głównych wątków. A co do odczuć i "uprzedzeń" czy "problemu", jaki podobno mam tylko ja – po pierwsze, jeśli przejrzysz ten i inne wątki na forum, przekonasz się, że nie tylko ja "mam problem" z tym tytułem i że jest więcej osób, które uważają obecny pomysł na tytuł za kompletnie nietrafiony. Po drugie, już w poprzednim komentarzu podałam swoje argumenty związane z uzusem słów „miłość” i „kocham” w innych tytułach filmów. Dystrybutorzy przyzwyczaili nas (nie, nie tylko mnie, raz jeszcze polecam przejrzeć forum, żeby się o tym przekonać) do tworzenia sobie określonych oczekiwań względem filmów z miłością w tytule i plakatem sugerującym komedię. Ten film z jednej strony tych oczekiwań nie spełnia, bo nie jest tak lekki jak inne komedie romantyczne, a z drugiej strony wykracza poza ten gatunek i może zainteresować osoby, które komedii romantycznych nie lubią. Dodatkowo w przekładzie tytułu filmu fabularnego zawsze należy brać pod uwagę przewidywane odczucia widzów. Jeśli tytuł nie spodoba się większości widzów albo spowoduje, że większość widzów będzie zawiedziona, bo tytuł wprowadził ich w błąd, dystrybutor nie może po prostu stwierdzić, że to jest problem widzów, powinien się raczej zastanowić, co było nie tak.
    Właśnie dlatego, chociaż w przypadku przekładu tytułu filmu trudno jest mówić o tłumaczeniu obiektywnie gorszym lub obiektywnie lepszym, bo to zawsze kwestia opinii, argumenty typu "no przecież jest o miłości" oraz "twoje odczucia to twoja sprawa" uważam za argumenty słabsze niż te, które podałam wyżej, dotyczące kryteriów stosowanych w każdym twórczym przekładzie, czyli wierności treści i przekazaniu polskiemu odbiorcy skojarzeń, jakie budził oryginał.

  • gutmiko ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola "Jestem zawodową tłumaczką, ale to tutaj nieistotne, wypowiadam się jako widz."

    to nieistotne ale o tym napiszę bo to w sumie nieistotne :D

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    gutmiko Dobra, może nie powinnam tego pisać, poniosły mnie emocje.

  • gutmiko to bylo zdaje sie w odpowiedzi na przytyk przedmówcy "Taki z Ciebie domorosły językoznawca za grosze" zupełnie niepotrzebny. Tak jak i twój komentarz.

  • gutmiko ocenił(a) ten film na: 7

    czarny_ziutek dobrze ci sie zdaje

  • springsteen ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Jesteś zawodową tłumaczką, a piszesz jakbyś w tym zawodzie dopiero stawiała pierwsze kroki. Przykre.
    Nie wpisuj się w krajobraz dyskusji na temat tłumaczeń tytułów, proszę...

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    springsteen To miło, że lubisz krytykować dla samej krytyki, bez merytorycznych argumentów, które mogłyby potwierdzać twoje domniemane większe doświadczenie. Prośby twojej nie zamierzam jednak spełnić.

  • springsteen ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Takich bredni na temat niby fatalnych przekładów tytułów mamy tutaj mnóstwo. Dołączasz doń, baw się dobrze, ale tłumaczyć u Ciebie nie chciałbym.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    springsteen Cóż, każdy ma prawo wybierać tłumacza według własnych kryteriów. Jeśli uważasz, że właściwym wymogiem jest brak udziału w dyskusjach na popularne tematy i unikanie pisania czegoś, co według ciebie jest "brednią", choć nawet nie potrafisz uzasadnić, dlaczego, to twoja decyzja. Na szczęście moi klienci stosują kryteria realnie związane z jakością przekładu, więc o pieniądze się nie martwię.

  • springsteen ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Nie wątpię i życzę tylko takich klientów. Liczę jednak, że Twoim klientem nie będzie nigdy żaden dystrybutor filmowy, bo inaczej trzeba będzie się zmierzyć z "Wielką chorobą".

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    springsteen Nawet nie wymieniam takiego tytułu... nie wiem, czy w ogóle przeczytałeś/aś tę dyskusję, czy po prostu komentujesz po zobaczeniu jednego zdania. Pisałam też zresztą, że w pracy dla klienta podejmowanie decyzji przekładowych wygląda inaczej, niż kiedy człowiek dzieli się opinią prywatnie, dla zabawy. Mogę zgrzytać zębami na wymagania klienta albo próbować go przekonać do ich zmiany, ale koniec końców każdy dobry tłumacz zastosuje się do wytycznych (albo zrezygnuje ze zlecenia, jeśli wytyczne są już naprawdę absurdalne).

  • springsteen ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Wystarczy tytuł wątku "Co oni zrobili z tym tytułem?". Właśnie, co zrobili?

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    springsteen Jeśli przeczytasz moje wypowiedzi, to znajdziesz wyjaśnienie, co mam na myśli. Mówiąc w skrócie, chodzi mi o to, że tytuł sugeruje film zupełnie jednowymiarowy (ot, jakiś tam wątek miłosny), zwłaszcza w połączeniu z plakatem. Tytuł amerykański w połączeniu z podobnym plakatem sugeruje, że będzie miłość i choroba, więc już co najmniej dwa duże wątki. Do tego na oryginalnym plakacie jest pakistańska rodzina obok amerykańskiej, co sugeruje jakieś międzykulturowe wątki.
    Co do propozycji tłumaczeń tytułu, bywa (tak wynika z mojego doświadczenia i sądzę, że nierzadko się to zdarza), że te propozycje nie pochodzą od tłumacza przekładającego sam film.

  • tcharro ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Ale historia opowiedziana w filmie pokazuje, że on ją ostatecznie "i tak kocha". Wbrew wielu socjo-kulturowym oraz intrapsychicznym czynnikom . Nie skreślałbym tego tytułu tylko dlatego, że odchodzi od oryginału, który, językowo, swoją drogą nie jest poprawny w ujęciu preskryptywnym. Świetny scenariusz i dialogi, szkoda, że reżyser nie do końca wykorzystał potencjał scen i sekwencji.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    tcharro No tak, nie przeczę, że rzeczywiście to (między innymi) pokazuje historia. Samo odejście od oryginału też niekoniecznie byłoby czymś złym, ale tutaj poskutkowało ono tym, że podkreślany jest tylko jeden z kilku ważnych wątków w filmie.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    springsteen PS. Decyzji o tytułach raczej nie podejmują tłumacze, tylko właśnie dystrybutorzy. Więc wizja, że jakiś niezgrabny tytuł będzie cię raził, bo tak sobie zażyczy przesadnie wierny tłumacz, jest raczej mało prawdopodobna.

  • springsteen ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Tak, po przedstawieniu różnych propozycji tłumaczeń.

  • springsteen jak ktoś kto nie potrafi poprawnie posługiwać się językiem polskim znajduje taką pewność siebie by negatywnie oceniać kogoś jako kiepskiego tłumacza nic nie wiedząc na temat osiągnięć zawodowych tej osoby? Silna potrzeba pojechania komuś wygrywa z merytorycznym dyskursem.

  • Kasha ocenił(a) ten film na: 8

    AbraCham tak, "Choroba" byłaby tu najlepszym i dosłownym tłumaczeniem ale nie, bo jak polskim tytule dadzą "miłość" lub "kocham" to mają film kasowy i tyle w temacie.

  • mateopoznan ocenił(a) ten film na: 9

    AbraCham Jasne że "wielka choroba" była by lepszym tytułem. Przynajmniej wiernym. A ten teraz w ogóle nie koresponduje z filmem, bo jeśli brnąć tą teorią to raczej "dzięki temu Cię kocham". Poza tym "Wielkie Choróbsko" może się też odnosić do uprzedzeń, albo do tradycjonalizmu.

  • szpieg_ola Zgadzam się. Do tego ten zwiastun zrobiony na podobną modłę. Film za to fenomenalny, świetny scenariusz, chwyta za serce i śmieszy. Może to "Choróbsko" właśnie, albo zostawić "the Big Sick". Jednak nie jestem tłumaczem, więc nie wiem. Natomiast "I tak Cię kocham" (!!!???) to jest absolutne szaleństwo i przezroczysta część kampanii reklamowej skierowanej do bardzo dużego grona fanów śmieciowych komedyjek.

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    korn_flakes Niestety tłumacze rzadko mają decydujący głos w kwestii tytułu. Leży to raczej w gestii dystrybutorów, podejrzewam, że głównie działu promocji. Dlatego bardzo często nie zwraca się aż takiej uwagi na trafne przekazanie polskiemu widzowi znaczenia oryginalnego tytułu, ale raczej na to, co - przynajmniej zdaniem ludzi od promocji - się sprzeda.
    Myślę, że akurat tą zmianą tytułu dystrybutor mógł strzelić sobie w kolano. Chociaż "Big Sick" ma pewne cechy komedii romantycznej, to niekoniecznie przypadnie do gustu miłośnikom sztampowych filmów z tego gatunku. Mógłby z kolei spodobać się tym, którzy na komedię romantyczną by się nie wybrali, ale polski tytuł może ich zniechęcić.

  • szpieg_ola Tru dat. Duży błąd, ale może im się opłaci.

  • szpieg_ola Zgadzam sie całkowicie ze szpieg_olą. Słowa "kocham Cię" w tytule filmu od razu budzą skojarzenie z typową komedią romantyczną., a ten film jest bardziej wielowymiarowy. "Choróbsko"... nie za bardzo. Sądzę, że słowo "sick" jest raczej w sensie "niesmaczny, obrzydliwy", np. dowcip (takie tam padają) albo stosunek Amerykanów do muzułmanów. Dałbym tytuł "Obrzydliwości". Co sądzicie? Adam

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    AdamBlsk Nie, myślę, że zdecydowanie chodzi o chorobę Emily, która jest osią fabularną filmu. "Obrzydliwości" to moim zdaniem trochę za mocne "odbicie" w drugą stronę.

  • tocomnieinteresuje ocenił(a) ten film na: 6

    szpieg_ola Ja filmem zainteresowałem się, jak nie było polskiego tłumaczenia. Jakbym na szybko przewijał daty premier na pewno ominąłbym polski tytuł, który kojarzy mi się z melodramatem lub/i adaptacją wzruszającej literatury typu Sparks;) Coś w tym musi być:) Sporo tytułów jest grą słów, która ma sens tylko w danym języku. Nie wiem, biorąc pod uwagę polski tytuł jaki kontekst ma to stwierdzenie. Możliwe, że wcześniejsza propozycja "Choróbsko" była drastyczna, ale na pewno nie pozostawiała obojętnym:) Tematyka dotyczy niemal standardu dla tego typu opowieści, czyli miłości i choroby, ale kryje w sobie jednak specyficzny humor, który nie jest "eksponowany" w reklamie filmu, a to wielka szkoda. Może tytuł mógłby coś sugerować więcej typu "W zdrowiu i w chorobie".

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    tocomnieinteresuje "W zdrowiu i w chorobie" - fajnie!

  • rzepcio ocenił(a) ten film na: 9

    szpieg_ola Rozbawił mnie ten wątek, zarówno dyskusja o tytule, jak i klasyfikacji filmu. Cieszę się, że polski tytuł nie zdradzał fabuły, było to ciekawe zaskoczenie. No i bez dwóch zdań była to oczywiście komedia romantyczna (może komediodramat romantyczny byłoby bardziej szczegółową klasyfikacją), nie rozumem co ludziom przeszkadza w tej kategorii filmów? Takiego filmu szukałem i spełnił moje oczekiwania :-)

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    rzepcio Nie chodzi o to, że sama kategoria przeszkadza. Ale ta kategoria ma określonych odbiorców, którzy chyba tylko częściowo, ale niezupełnie pokrywają się z odbiorcami, do których twórcy kierowali ten film. Moim zdaniem ten film po prostu nie sprowadza się wyłącznie do komedii romantycznej. Dla Ciebie może tak, rozumiem i szanuję takie zdanie, ale w filmie są jednak wątki mniej typowe dla komedii romantycznych, które mogłyby zainteresować osoby nieprzepadające za typowymi rom-comami (na przykład ja jestem takim widzem).

  • rzepcio ocenił(a) ten film na: 9

    szpieg_ola Ja po prostu dokładnie tego oczekuję po tej kategorii filmów i prawda taka, że ciężko znaleźć dobrą komedię romantyczną. Na przykład szukając tego filmu w zakresie 2 lat znalazłem tylko 4, które miały ocenę powyżej 6... ;-)

  • Maga95 ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola Mnie tytuł odstraszył szczerze mówiąc. Byłam przekonana, że będzie to kolejna mdła komedyjka romantyczna i gdyby nie namówiła mnie koleżanka, ominęłabym całkiem niezły film ;)

  • szpieg_ola ocenił(a) ten film na: 8

    Maga95 O, no i właśnie o tym mówię! Trafiłam na ten film jeszcze zanim pojawił się oficjalny polski tytuł, inaczej też bym go raczej pominęła.

  • alicjadsd ocenił(a) ten film na: 7

    szpieg_ola A mnie odstraszył tytuł oryginalny. „Sick”, i to jeszcze Big może sie skojarzyć z rzyganiem np...Ale całe szczęście przypomniało mi się, ze polski tytuł był jednak inny.
    Jakby nie było, to jest i trochę komedia, i jak najbardziej o miłości. Mnie ten tytuł bardzo pasuje, ba, nawet bym dała „Ja Cię kocham, a Ty śpisz”, tylko chyba już zajęte ....

  • BartasBartas ocenił(a) ten film na: 8

    Maga95 Jak ktoś po tytule decyduje czy obejrzeć film czy nie to raczej jest idiotą i żadna zmiana tytułu mu nie pomoże wyjść z tej szufladki.

  • campari78 ocenił(a) ten film na: 8

    szpieg_ola "Ja Cię kocham, a ty śpisz 2" ;)