Obecność w obsadzie Lily Cole jest najlepszym punktem tego filmu. Szkoda tylko, że tak
naprawdę to jedyny mocny punkt jaki w nim znalazłem. Strasznie denna fabuła, choć drzemał w
niej pewien potencjał. Ogólnie - nie polecam.
Lily Cole była równie beznadziejna co sama produkcja. Coś tam drzemało a nawet chrapało, po czym okazało się że to mój chłopak zasnął na seansie. Mnóstwo bezsensownych i pourywanych wątków, treść średniozrozumiała. Ni to komedia ni horror . Wyjątkowo słabe efekty specjalne, których zatrważająca ilość, bodajże dwóch, powalić mogła każdego widza na kalana. Z tego co zaobserwowałam większość oglądających została powalona na fotele, w pozie "na popielniczkę". Jedyne co w tym filmie przeraża i wstrząsa to zez rozbieżny pani Cole. A ten obiecany erotyzm? Prawdopodobnie zagrzebał się w dżinsowych spodniach, podobnie jak przyrodzenie jednego z bohaterów. Jedna, jedyna scena lesbijskiego seksu czy 4-sekundowe pokazanie sutka nie porywają. Ogólnie szkoda czasu i pieniędzy, nie mówiąc o taśmie. Parafrazując Eminema: Kiedy widzę jak ludzie marnują papier, wołam ratujmy drzewa!. Kiedy widzę filmy takie jak ten, mówię: nie wiem z czego są taśmy, ale ratujmy to!