Piękne zdjęcia, genialna muzyka, widać, że film robiony pod wpływem "2001: Odyseja...". Na początku ciekawy, wciągający, do momentu kiedy nie zaczął przypominać mdłego melodramatu, niestety oklepana szkoła robienia filmów wzięła góre. Film kończy się kompletnie bez sensu, nie będe robił spojlera. Z ciekawego dzieła science-fiction przeobraża się w historię o miłości. Po drugie jest mało realistyczny, ludzie rozmawiają tylko o fizyce, brakuje normalnego życia, np. rozmów członków załogi, słuchania muzyki, przyziemnych sytuacji dnia codziennego. Za dużo łez, rola Damona bardzo irytująca. Ogólnie spieprzone zakończenie, ale za zdjęcia i muzykę a także główną rolę daje 5/10.