Niestety racja. Zapowiadał się film cudo. Potem pojawia się Nolan i jego fabularne pomysły (miłość siłą ponadczasową i ponadplanetarną? Please, give me a break.) tudzież dziurawa fabuła porównywalna tylko z "Prometeuszem" .
No właśnie Nolan w swoim stylu... pewne sceny zbyt długie, bezsensowna gadka a inne sceny ścięte, np gł bohater wyjeżdża ze swojej farmy, widzimy go w samochodzie a w tle słyszymy już sekwencję odliczania startu rakiety z nim na pokładzie. Mamy zaserwowany taki rollercoster: film wciska w siedzenie a zarazem przynurza