"Interwały" to czarno-biała impresja. Przedstawia dosłownie "życie miasta". Greeneway przy pomocy nieruchomej kamery podpatruje ludzi sunących ulicami Wenecji. Pokazuje nie to, co w niej piękne i nastawione na turystów, ale to, co jest prawdziwe - codzienność ludzka. Odpadający tynk ścian, pozrywane plakaty nakładane warstwowo. Są tu i mieszkańcy - jakoś odnajdujący się w takiej rzeczywistości. Chodzą do pracy, do sklepu czy do szkoły. Kamera obserwuje ich codzienność.
zrozumialem sens tego filmu krotkometrazowego ten peter greenaway jest zarwany. co to sa interwaly chyba kazdy wie (odleglosci miedzy czym a czyms) kto ma albo mial stycznosc z muzyka to wie ze sa interwaly muzyczne sa tez czasowe mozna powiedziec ze i sa werbalno-dzwiekowe no i tak film dzieli sie niby na takie 3...