Na początku silny, gorący, z imponującym ciśnieniem. Niestety, z czasem słabnie - temperatura spada, kolor blednie, strumień zaczyna się krztusić, zanikać, a na koniec siedzisz tylko i czekasz, aż ostatnia kropla rozbije się z plaśnięciem o porcelanową taflę bakielitu.
Chyba się ktoś pospieszył z tym filmem. Historia na tyle ciekawa, że mogłaby dorównać Constantine a zamiast tego mamy Gabriela walczącego za pomocą karate/kung fu z demonami. Obsada taka sobie. Szkoda bo potencjał ta historia ma i to niezły.