fani Almodovara wydadzą zapewne na mnie wyrok -no ale co ja mam zrobić -ja naprawdę nie cierpie jego kina!!! NIe deprecjonuje jego roli (ok -ważnej) we współczesnym kinie -dołożył tą swoją cegiełkę absurdalności do procesu i ewolucji naszej muzy ale mimo to uważam go -uwaga- za wielkiego pozera i nic więcej!! otóż na przykład ta cała "Kika" jest filmem marnym, z marnymi rolami, z beznadziejnymi chorymi pomysłami reżysera w dziedzinach seksu - mówiąc szczerze po filmie zastanawiałam się czy to tak miało być, czy miało być "śmiesznie" ( a było żenująco), czy miało być tragicznie, patetycznie czy jak tam kolwiek inaczej -w każdym bądź razie było nudno i niesamcznie. Mówiąc szczerze jedynym filmem tego nieszczęsnego Almodovara jaki mi "się podobał" był "Kwiat mego sekretu". Oczywiście z każdego jego obrazu coś tam można wyciągnąć -z "Kiki" tę błyskotliwą pointe o zabijaniu- hmm chyba trafne porównanie do tych paznokci -no ale z przykrością stwierdzam że to jedyny element, który zasługuje na jakąś uwagę (tak jak w "Drżącym ciele" motyw historyczny -najpierw za dyktatury był tak, a na koniec filmu jest diametralnie inaczej- podobała mi się ta klamra -film w ogóle, był do strawienia -czego nie można powiedziec o Kice:(
Proszę mi tylko nie mówić "że się nie znam" -bo ja suma sumarów kino surrealistyczne, nietypowe, nowatorskie, postmodernistyczne uwielbiam (kocham Lyncha, Bunuela -to mistrzowie) ale z przykrością muszę jeszcze raz podkreślić, że Almodovar według mnie tylko na takiego artyste pozuje, a w gruncie rzeczy nic do zaoferowania nie ma (poza tanią golizną i marnym seksem w swych filmach)
Musze uszanowac twoje odmienne zdanie na temat filmów Almodovara.Ja tez bardzo lubie filmy Lyncha I Bunuela,ale nie zgadzam sie z toba ze Almodovar nie wniósł nic do kina .Sceny sexu w ,,Kice"nie maja podniecac tylko skłaniac do myslenia .Moim zdaniem Almodvar wniósł piekne ujecia kamery i kolorowosc jakiej nie widzialem w innych filmach