Cały film to udawany dokument. Jedynym prawdziwym elementem filmu jest sonda.
Ekipa nie została wpuszczona do środka dworca PKP. Zdjęcia musiały zostać kręcone na zewnątrz budynku.
Zabawny mężczyzna w przejściu podziemnym, znany również jako "Kochanowski w berecie", wbrew podejrzeniom NIE był podstawiony.