"Kolano Ahed", zdobywca nagrody Jury na ubiegłorocznym festiwalu w Cannes, jest filmem przede wszystkim silnie bodźcującym, niemal klaustrofobicznie chwytającym widza za gardło. Ucieczka z kinowej sali nie jest możliwa, podobnie jak spokojny seans. Raz za razem jesteśmy wytrącani ze strefy komfortu. Dla złapania oddechu i zachowania równowagi, reżyser co jakiś czas poetycko kołysze nas muzyką, wrażeniami, drobnymi przemyceniami o miłości i kobietach, a także typowym dla siebie, błyskotliwym, acz szorstkim poczuciem humoru. Rozedrgany obraz i znamienne ujęcia nieba, potęgują uczucie zasysania przez inną czasoprzestrzeń – pełną bólu, niezabliźnionych ran, żalu, ale przede wszystkim złości.
więcej