Aż osiem osób pracowało nad scenariuszem (w tym reżyser), a i tak wyszedł niestrawny zakalec. Sztuczne dialogi, usypiająca akcja i kuriozalne sytuacje (np. taniec erotyczny przed skazańcami). Dobrze, że Sergio Leone nauczony przykrym doświadczeniem po tym filmie, przestawił się na spaghetti-westerny z Clintem...