Kolory nieba

Ekranizacja wspomnień Lale Andersen zatytułowanych "Der Himmel hat viele Farben".
Andersen zasłynęła jako wykonawczyni utworu "Lili Marleen", film oparty na jej życiu to melanż kina wojennego, melodramatu i filmu szpiegowskiego. Fassbinder podobno nie trzymał się zbyt wiernie faktów, co łatwo wywnioskować nawet bez znajomości książkowego pierwowzoru. Jego film to raczej swobodna wariacja, zabawa gatunkowymi kliszami, aniżeli fresk historyczny. Średnio przy tym zajmująca, z bólem muszę przyznać. W trakcie seansu odniosłem wrażenie, iż mordercze tempo pracy twórcy "Quarelle" w tym przypadku mocno odbiło się na efekcie finalnym. Obraz sprawia wrażenie "poszatkowanego", przeszkadzają nagłe przeskoki akcji, kuleje dramaturgia.
Daje się w tym wszystkim odczuć dysonans między introspekcyjnym, kameralnym charakterem twórczości Niemca, a eskapistyczną naturą wielkiego widowiska. Wiarygodnie wypada za to pierwszoplanowy duet aktorski: Hanna Schygulla i Giancarlo Giannini.
Co ciekawe, film wytypowany został na niemieckiego kandydata do Oscara, jednak ze względu na fakt, iż większość dialogów zarejestrowana została w języku angielskim, "Lili" nie została zakwalifikowana. Tak czy siak, potencjał był duży, mnie jednak rzecz nieco rozczarowała: jest to bodaj najmniej angażujący emocjonalnie film Fassbindera, z jakim do tej pory miałem okazję obcować.

3
  • "Querelle", wybacz pedantyzm w tych okolicznościach. ;) Jednak do rzeczy, dysonanse wydają mi się w tym filmie całkiem na miejscu. Willie sama jest przecież dysonansem w systemie, w którym się znalazła; choć prywatnie dość nieszczęśliwa, publicznie - synonim sukcesu. Jej piosenki to poniekąd właśnie eskapizm dla frontowych żołnierzy (wielka historia), ale są one także przedłużeniem jej samej i jej tęsknoty, smutku (mała historia). Ona - system. Intymne - epickie. Te opozycje się tu mocno splatają, a Fassbinder ładnie to zgrał, choć metodą klisz i... dysonansów właśnie, fakt. No i specyficznego montażu. Zgadzam się nota bene z szalonym tempem, ale ono jest wręcz imponujące! Ciekawi mnie także uwaga o rejestracji dialogów w języku angielskim. Gdybyś mógł podać jakieś źródła, rozwinąć - byłbym wdzięczny i kontent. Być może wyjdę na ignoranta ale "moja" wersja to dialogi niemieckie, postsynchrony. Istnieje jeszcze w ogóle ta wersja angielska? Pozdrawiam.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię