groteska i surrealizm

użytkownik usunięty

A ja mam wrażenie, że Fassbinder poszarżował tu w kilku miejscach z premedytacją,
wprowadzając elementy groteski - ona sam, jako szef ruchu oporu, śmierć akompaniatora
w szarży na ruskie okopy, z których płyną dźwięki "Lili Marlen"... Film jest odrealniony, różne
sekwencje prowadzą donikąd (co u diabła oznacza sekwencja o pisarzu, który opisał
wcześniejsze morderstwo przy pniu w lesie? Groteskowa jest "scena" wymiany" żydów.
Groteskowe są też uczucia łączące Willy z Mendelssonem, a później z akompaniatorem.
Najtragiczniejszy jest w sumie los artysty - czy będzie to Mendelsson, czy Willy,
wykorzystywanych do osiągania swych celów przez system - naziści wcale nie są tu
sympatyczniejsi od przedstawicieli ruchu oporu. Dziwny film, z połamanymi konwencjami
gatunkowymi - ani melodramat, ani film szpiegowski a ni wojenny... Miejscami przypominał
mi Lyncha.

  • to jest film o historii jednej piosenki, szlagieru, który spodobał się gen. romlowi i emitowany był przez radio belgrad każdego dnia przed capstrzykiem na wszystkich frontach. podsłyszeli go brytyjczycy i gdy zaczęli śpiewać "po niemiecku" nakazano piosenkę przetłumaczyć i tak dietrich jakby z opozycji śpiewała ten sam kawałek dla wojsk alianckich, polscy żołnierze w armii andersa też mieli 'swoją' polską wersję itd. itp., to był bodaj pierwszy światowy szlagier w wojnie światowej i to jest kolosalny absurd - ci sami ludzie kochają ten sam szlagier, a zabijają się, dlaczego, po co? rosjanie niekoniecznie musieli słuchać lili-marleen, ale dlaczego mieliby tego nie robić? zresztą to nie jest ważne. Fassbinder jako pierwszy (chyba) ukazał wojnę jako dadaistyczną farsę, rządzącą się absurdalnymi prawami. miłość i uczucia są u niego przerysowane, ale w innych filmach specjalna 'teatralność'/nadnaturalność jest metodą tworzenia filmowej rzeczywistości. schygulla potrafi grać inaczej/naturalnie, ale tu nie chodzi o wierne oddawanie rzeczywistości, to jest autorska ręka fassbindera, ma być - nierealnie, nadrealnie, surrealistycznie, absurdalnie, transgresywnie, poza gatunkiem, to jest styl Fassbindera i Lynch mógł się nim sugierować. polecam 'świat na drucie', jedyny film SF reżysera, genialny!

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię